polska-policjaW słynnej amerykańskiej komedii „ Nic nie widziałem, nic nie słyszałem”  wielcy komicy drugiej połowy ubiegłego wieku wcielają się w postaci dwóch niepełnosprawnych wplątanych w kryminalną intrygę. Jeden nic nie widzi, drugi nic nie słyszy. Polska nie Ameryka, tu wystarczy jeden – minister Błaszczak.

Czego nie widział minister Błaszczak zobaczyli amerykańscy politycy i dziennikarze. Zwrócili uwagę na rasistowskie akcenty na Marszu Niepodległości i napisali: „60 tys. Nazistów maszerowało w Warszawie”. Jako przykład podali hasła takie jak „Czysta krew”, „Europa będzie biała” czy „Módlmy się o islamski Holocaust”. Korespondent ABC News John Longman powiedział: „To nie wyglądało jak obchody, tylko jak agresywne wezwanie na wojnę”. Nie tylko Błaszczak stracił wzrok. Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki polubił post z komentarzem dotyczącym Marszu. „Ani jednej unijnej szmaty, że o pedalskiej tęczy nie wspomnę. Brawo Wy!”

Jak to możliwe, że w kraju tak doświadczonym przez faszyzm odradza się ta zbrodnicza ideologia i z poparciem władzy dumnie maszeruje w narodowe święto?

Czego nie słyszał minister Błaszczak usłyszał Zbigniew Hołdys ( przedstawiać nie muszę). Około godz. 14 m.in. osoby z organizacji Obywatele RP próbowały blokować trasę marszu. Natychmiast interweniowała policja. Zapewne zaniepokojeni brakiem rasistowskich i faszystowskich haseł, policjanci zarzucili Obywatelom „nawoływanie do nienawiści” za… antyfaszystowski baner!!! Do pakowanej do radiowozu kobiety policjant krzyczał : „siadaj kurwo!”

Oczywiście policja bada sprawę. Sprawdza, czy osoby niosące nazistowskie symbole propagowały faszyzm.

Droga policjo, po co tyle fatygi. Przecież każdy wie, że umięśnieni, wygoleni na łyso z szerokimi karkami patrioci poszukiwali Boga, głosząc potrzebę miłości i pojednania. Potwierdzi to jutro z pewnością Pan Błaszczak, Pan Sasin, Pan Terlecki i Jan Maria Jackowski. Ci ze swastykami to pewnie miłośnicy kultu słońca i pozdrowienia rzymskiego. Bardzo mili chłopcy.
Zapewne minister wyjaśni też, że to nie policjant krzyczał „siadaj kurwo!”, a jakaś zdradziecka morda, kanalia taka. A jeśli nawet powiedział to policjant, to władza tego nie popiera, ale go rozumie…

Może czas  powrócić do nazwy milicja, bo z policją ta formacja ma już niewiele wspólnego.

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

aborcjaWładza ma nowy pomysł. Chce wsadzać na 3 lata za zagraniczne wyjazdy. Chodzi o wyjazdy do klinik wykonujących legalną aborcję za granicą.

Stowarzyszenie Ordo Iuris chce, aby prokuratura ścigała każdego, kto pomógł w przeprowadzeniu aborcji poza granicami kraju. Prokuratura Krajowa przesłała te pomysły swoim śledczym. Wystarczy, że koleżanka podała adres kliniki, a kierowca przewiózł kobietę na zabieg. I koleżanka i kierowca na trzy lata za kratki. A jak poleci samolotem, to pilotów wsadzą do paki?

Za pierwszych rządów PiS zakładano podsłuchy ginekologom i anestezjologom asystującym przy aborcjach. Teraz siły i środki rzucono na front turystyki aborcyjnej. Polowanie na czarownice wchodzi w nową fazę.

Kliniki ginekologiczne na Słowacji czy w Czechach nie odmawiają Polkom zabiegów przerwania ciąży. Odmawiają polscy fundamentaliści, prof. Chazan i dewotki. Teraz czujnością będą musieli wykazać się prokuratorzy. Będą pilnie śledzić ogłoszenia o wyjazdach do klinik ginekologicznych, a ogłoszeniodawców śledzić, aresztować i zamykać na lata.

Skąd u prokuratorów taki posłuch wobec Ordo Iuris? Ta wywodząca się z Brazylii sekta nawet przez kościelnych hierarchów uważana jest za „pseudo katolicką” i „fanatyczną”. W Polsce ma wpływ na władzę. Jeden diabeł wie dlaczego dlaczego aktywiści z Ordo Iuris tak bardzo nienawidzą kobiet.

W Holandii można palić zioło legalnie. Czy w takim razie organizowanie wyjazdu do Holandii z opisem takich lokali gdzie to można robić jest nielegalne?  A za jazdę po niemieckich autostradach z szybkością 180 km/h zabiorą w Polsce prawo jazdy? Paranoja!

Teraz władza powinna tworzyć listę kobiet w ciąży i wydawać im specjalne paszporty zezwalające na wyjazd. Wyjazd z kraju tylko za zgodą prokuratora lub ginekologa z odpowiednim pozwoleniem. Będzie jak w „Misiu” – ważenie przed wyjazdem i po powrocie do kraju.

Proponuję, by paszporty mogłyby być przechowywane w prokuraturze pod kluczem. I wydawane po zaliczeniu testu ciążowego. Jeśli to nie pomoże na wszelki wypadek zamknąć wszystkie kobiety.

Dzisiaj więzienie, niedługo stosy i palenie książek. A może kobiety w ramach turystyki aborcyjnej po prostu wyjadą z tego kraju?

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

obywateluMinister zdrowia zachęca do rozmnażania. W tym celu wymyślił spot reklamowy w którym Kampania zachęca Polaków do mnożenia się jak króliki. Klimat niemal wielkanocny, zielona łąka, kapusta, marchew, dziesiątki wesoło hasających królików. W spocie króliczy ojciec namawia Polaków by brali przykład z niego, bo sam napłodził już 63. potomków.

Czy minister Radziwiłł namawia do niekontrolowanego, intensywnego, bezrefleksyjnego spółkowania? Królik nie kojarzy się z męskością i dostojnością, ale tchórzliwością i właśnie niekontrolowaną płodnością.

Dlaczego królik? Odpowiedź jest prosta. Władza panicznie boi się słowa seks i królik rozwiązuje problem. Skoro władza stawia ludzi na równi z królikami  to czy zacznie rozdawać sałatę za darmo? Udawać królika w tym kraju to duże ryzyko – minister Szyszko z kolegami strzela do wszystkiego…

Minister namawia do kopulacji i prokreacji, a co z ludźmi borykającymi się z chorobą niepłodności? Cały świat leczy niepłodność, a u nas na przemian zdrowaśki, naprotechnologia i króliki. A może na stanowisko ministra wyznaczyć królika? Nie tworzyłby głupich spotów.

Ciekawe, że za czasów PRL kraj dobijał gładko do 40 milionów, aborcja była ogólnodostępna, nie było 500+, a władza nie nadążała z budową żłobków, przedszkoli i szkół. Nikt też nie reklamował życia „na króliczka”.

Króliki, seks, Polacy mają kopulować bez opamiętania  – ta kampania wygląda jak jakiś sabotaż elementu animalnego. Nawet papież Franciszek mówił, że z rozsądkiem, a nie jak króliki…

To mniej więcej pokazuje po co my jesteśmy potrzebni – mnożyć się jak króliki, beczeć jak owce, płacić podatki i dawać na tacę.

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

mleczkoW okresie PRL-u podwyżki cen artykułów pierwszej potrzeby osładzano społeczeństwu zapewnieniami, że co prawda chleb zdrożał, ale staniały lokomotywy.

Władza ma dzisiaj podobny problem – chodzi o masło. Minister Morawiecki  zapytany o ceny masła odpowiedział, że nie jest to niepokojące, bo potaniały buty i odzież! Deja vu – tak się tłumaczył Gomułka.

Nie rozumiem ministra. Nawet dziecko wie, że masło drożeje na całym świecie i nie trzeba odwoływać się do argumentacji ze słusznie minionej epoki. Jeśli minister chce korzystać z doświadczeń PRL-u, to niech zwołuje wiece.

Tak było w latach 50-tych. Po olbrzymiej podwyżce cen żywności w zakładach pracy spędzano ludzi na robotnicze wiece poparcia dla podwyżek cen. Obecność była obowiązkowa. Tam działacze partii rządzącej tłumaczyli, posługując się swoimi wyliczeniami, że ta podwyżka jest korzystna dla społeczeństwa, ponieważ obok podwyżki cen żywności w znacznym stopniu staniały lokomotywy, statki, stal itp. Per saldo – społeczeństwo na tym nic nie straciło, a przeciwnie – jeszcze zyskało.

Panie ministrze, wszystko podrożało. Buty i odzież też. Pan pewnie przy swoich zarobkach nie zwraca na to uwagi.

Ekonomiści są zgodni  – zakupy w sklepach spożywczych mogą dostarczać większych niż zwykle emocji. Jak obliczył bank Credit Agricole, wieprzowina jest droższa o 11 proc., a cukier o 12 proc. Morawiecki  zapewnił, że władza się temu przygląda…

Na szczęście potaniały konie, te ze stadniny w Janowie Podlaskim.

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

Dla idei

2 komentarzy

mr1Lekarze rezydenci zarabiają  coś około 2500 na rękę i chcą podwyżki. Władza mówi nie i zohydza lekarzy rezydentów i ich protest głodowy. Władzy kończą się pieniądze?

Marszałek Senatu Stanisław Karczewski  zaapelował do lekarzy rezydentów, by nie myśleli o pieniądzach tylko o idei. Zamiast pensji idea – to dewiza marszałka, lekarza chirurga. Pan Karczewski narzeka, że jako marszałek zarabia marne 17 tysięcy, a jako lekarz miałby więcej.

Jednym słowem Karczewski też pracuje dla idei. Warto pracować dla idei. Marszałek otrzymał właśnie ponad 33 tys. premii, którą sam sobie przyznał i wypłacił. Ile kosztuje polskiego podatnika bezinteresowna praca Karczewskiego? Ano tyle:
- dieta parlamentarna i wyjazdowa 32 365 pln
- wynagrodzenie marszałka Senatu RP – 265 473 pln.

To piękna idea, warto dla niej pracować. Nie chcą tego zrozumieć młodzi lekarze. Prowadzą rozpasany tryb życia za 2500 i żądają miliardów. Tak przynajmniej ogłosiła TVPiS i podała przykłady na kanapki z kawiorem systematycznie spożywane przez rezydentów i magiczne wakacje w egzotycznych krajach. Później okazało się, że wakacje były misją medyczną w strefie wojny,  a kawior to zwykła pasta jaką w dyskoncie można kupić za 2,50.

Skoro kawior nie wypalił użyto bomby atomowej w postaci kawy. Magdalena Ogórek – była kandydatka SLD na urząd prezydenta opowiedziała, że widziała jak protestujący lekarze piją kawę…  latte! To faktycznie frykas, taka kawa z mlekiem. Dostępna w fast  foodach i stacjach benzynowych, jednak dowodzi , że młodzi lekarze pławią się w luksusie.

Panie Marszałku, proszę, aby pan i posłowie PiS dali przykład i też zaczęli pracować dla idei, a nie dla pieniędzy. O. Rydzyk też by mógł. Logicznym następstwem byłoby obniżenie pensji poselskich, senatorskich, ministerialnych i tych milionowych wynagrodzeń w spółkach skarbu państwa. O Misiewiczu i pani Sadurskiej nie wspomnę.

Pieniądze nie są najważniejsze, zwłaszcza wtedy gdy się je ma.

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

Slawomir-Mrozek_article-content-maxA jednak jest ciepło. Ba, gorąco. I to tak, że niektórym słońce szkodzi. Najpewniej udaru doznał wiceszef MSZ Konrad Szymański, który stwierdził, że PiS wprowadził Polskę do Unii Europejskiej.

Chyba tylko słoneczny  udar mógł spowodować amnezję ministra. Pan Szymański chyba zapomniał, że Leszek Miller i Włodzimierz Cimoszewicz jeszcze żyją. Trudno uwierzyć, że ten pan ukończył studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, a wcześniej zdał maturę  w  II Liceum Ogólnokształcącym im. Tadeusza Kościuszki w Kaliszu. Wstyd dla Poznania i Kalisza!

Ale, co tam. Premier Szydło też wiedzą historyczną nie błyszczy i nie wie  kiedy Polska przystąpiła do Unii Europejskiej. Kilka lat temu, reporter telewizji uniwersyteckiej „Uniwerek.TV” wybrał się do Sejmu, aby przepytać elitę polskiej polityki z zagadnień maturalnych. Na pytanie o datę wstąpienia Polski do UE pani premier odpowiedziała tak:

Mamy okrągłą rocznicę, tak? Osiemdziesiąty… Przepraszam, dziewięćdziesiąty drugi… trzeci?

Władza pisze nową historię. To tłumaczy zmiany w programach nauczania szkolnego. Niedługo dowiemy się o nowych faktach. To obecna władza przyjęła w Polsce chrześcijaństwo, pokonała Krzyżaków, wygrała II wojnę światową i obaliła komunizm. A co z lądowaniem na księżycu? Będziemy się domagali sprostowania od Amerykanów, bo to nie Armstrong był pierwszy na Księżycu. Teraz już wiem, skąd na fotografii z lądowania na Księżycu, wzięła się kacza łapa odciśnięta na księżycowym pyle.

Gdzieś w świętokrzyskim odkryli jaskinię, a w niej szczątki neandertalczyków sprzed 100 tysięcy lat. Wszyscy w odzieniach  ze skór mamutów mieli wpięte znaczki PiS…

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

dyzmaDo tej pory  „polaczkami” nazywali nas rosyjscy nacjonaliści albo niemieccy hejterzy. „Polaczek” jest świadomym okazaniem głębokiej pogardy dla polskości. To odpowiednik czarnucha, kozojebcy, czy parcha. Teraz Polaków tak nazywa wicemarszałek Sejmu  Joachim Brudziński. Oczywiście nie wszystkich. Tylko tych, którzy  z nim się nie zgadzają.

Zaczęło się niewinnie. Wicemarszałek Sejmu z PiS Joachim Brudziński opublikował na Twitterze wpis, w którym „przypomina” wszystkim, aby tankowali samochody tylko i wyłącznie na polskich stacjach. Kawę też tylko tam mają pić, bo „wszystko, co #POLSKIE jest najlepsze”.

Brudziński napisał na Twitterze, że jego wpis zachęcający do zakupów na polskich stacjach stał się powodem hejtu  „polaczków”.

Suweren się wkurzył i w sieci wypomina posłowi, że jeździ „antypolskim” Volvo.  Rząd zaś  jeździ niemieckimi BMW i AUDI. Na posiedzeniach pije zagraniczną kawę i zażera się ciasteczkami firmy Nestle. Rząd zadłuża się też w obcych bankach i zrezygnował właśnie z telefonów  polskiej sieci ”Plus”, by przesiąść się na niemiecki T-Mobile.

Marszałek zaliczył  wpadkę. Znakomita większość importowanej do Polski ropy naftowej trafia do nas z Rosji. To fakt – nie jesteśmy Kuwejtem. Kawy też w Polsce nie uprawiamy, nasze jest tylko mleko i woda.

Pan Brudziński powinien zrobić remanent i określić co ma polskiego w domu i na sobie. Oby nie okazało się ze po usunięciu nie polskich produktów, byłby nagi, w „gołych” ścianach swego mieszkania i poruszał się Syrenką, może Warszawą, albo Polonezem.

W PRL-u, przez zachodnie sankcje, też nic z zagranicy nie było. W monopolowych królowała polska, a jakże, wódka Vistula, po której wątroba nadawała się tylko do wymiany. W Delikatesach można było kupić polski „wyrób czekoladopodobny” zastępujący czekoladę, a dzieci pytały co to są banany. Pod koniec lat osiemdziesiątych na sklepowych półkach był już tylko ocet. Też polski.

Byłem już gorszym sortem, zdradziecką mordą, kanalią, spacerowiczem i turystą, a teraz jeszcze mam być „polaczkiem”? Przy panu Brudzińskim Dyzma miał klasę.

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

2011 FEB 27 Sofie bow (9)Poseł Tarczyński to wyjątkowy oryginał.  Najpierw chciał bić 73 letniego byłego prezydenta, potem paradował w płaszczyku z jenotów, lansował się w jacuzzi, a teraz siedzi w sejmowych ławach i szczeka na posłanki.

To było  w trakcie debaty o reformie KRS. Posłanka Gajewska-Płochocka wchodziła na mównicę, a poseł Tarczyński zaczął  wydawać psie odgłosy: hau, hau, hau…
Zaskoczona posłanka poprosiła:  Panie pośle, pan nie szczeka…

Sprawa stała się poważna. Interweniował minister Macierewicz i zażądał postawienia posłanki przed komisją etyki!  Macierewicz stanął w obronie Tarczyńskiego, ponieważ uważa, że poseł ma prawo do szczekania w Sejmie. Dlaczego? Ano dlatego, że poseł Tarczyński reprezentuje władzę, a posłanka Gajewska-Płochocka jest gorszym sortem – elementem zdemoralizowanym, podłym i animalnym. Posłanka i tak miała szczęście. Poseł mógł przecież podnieść nogę i obsikać mównicę…

Czy to znaczy, że posłowie PiS na widok młodej posłanki muszą… szczekać? Może szczekał,  bo nie zna języków obcych, a dla niego ludzki język jest językiem obcym. Co robić? Zabronić kundlowi szczekania jest nieludzkie.  Nie powinno się go wpuszczać na salę sejmową bez kagańca.  Ciekawe, czy sam się wyprowadza na trawnik i sprząta po sobie?

Nic nie wskazuje, żeby poseł Tarczyński pochodził z zagrody, ale pozory mogą mylić. Być może przypomniał sobie jak w rodzinnej wsi Burek od sąsiada szczekał spod budy na niego, a on na Burka.

Tuwim pisał, że „idiota”, to nie obraza, a choroba. Dziwne, że epidemia idiotyzmu ogarnęła większość sejmową. Szczekają na obcych, merdają ogonami na widok Pana, łaszą się i przymilają, stają pokornie na łapkach i aportują z tą bezgraniczną miłością w oczach.

Myślałem, że poziom debaty publicznej osiągnął już dno. Pan  Tarczyński wyprowadził mnie z błędu. Chciałbym z tego miejsca pogratulować posłowi i jego ugrupowaniu ,,nowej jakości” jaką udało się wprowadzić do Sejmu.

A swoją drogą, jak nazwać sposób sprawowania władzy w kraju, gdzie rządzący szczekają?

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

money-367973_640Władza potrzebuje pieniędzy i wie gdzie pieniądze są, a są w portfelach kierowców.  W Sejmie błyskawicznie przepychany jest projekt podwyżki cen paliw o 25 groszy na litrze. A to da dodatkowe 5 miliardów.

Po co im tyle kasy? Władza chwali się ogromną nadwyżką w budżecie i ogłasza, że jej rządy to nieprzerwane pasmo sukcesów.

Sprawę wyjaśnił poseł sprawozdawca Zbigniew Dolata. Według posła, to wszystko w trosce o suwerena. Dzięki tej podwyżce będzie jeszcze lepiej. Nie będzie śmiertelnych wypadków na polskich drogach. Teraz są, bo paliwo jest tanie. Są też złe drogi, dziurawe i wąskie. A dlatego złe, bo poprzednia, zła władza je budowała. Samochody się psują na tych drogach, a suweren nie chce jeździć zepsutymi samochodami.

Jakbym słyszał ministra Krasińskiego. To był taki minister ds. cen w PRL – autor nieudanych reform cenowych. Przekonywał, że podwyżka cen żywności spowoduje powszechną dostępność do chrupiących bułek. Bułek wtedy było mało i na pewno te gnieciuchy nie były chrupiące. Do podwyżki doprowadził, a bułek i tak nie było.

Poseł Dolata tryskał optymizmem. Nawet jeśli będzie to jakaś dolegliwość to według posła nieduża, bo „obciążenia podatkowe i koszty paliwa w Polsce są znacznie niższe, niż ceny w Niemczech, Francji, czy Wielkiej Brytanii”.

Nie zarabiam jak Niemiec, Francuz, czy Brytyjczyk, ale płacić mogę więcej, bo przecież w Niemczech się więcej płaci. Trzeba być kompletnym ignorantem żeby tak powiedzieć. Czy on nie wie ile tam zarabiają ? Niedługo powietrze opodatkują.

Władza problemu nie widzi, bo i skąd? Prezes nie tankuje, nawet prawa jazdy nie ma. Pani premier (to ta z broszką) jeździ limuzynami za naszą kasę, poseł Dolata za „kilometrówkę” pobrał z Sejmu w zeszłym roku 36 tysięcy. Szefowi Orlenu – Jasińskiemu – też to wisi, zarabia ponad 3 miliony rocznie i jest mu obojętne, czy benzyna kosztuje 5, czy 8 złotych. Dziwne, że prawo uchwalają osoby których to prawo nie dotyczy.

Te 25 groszy to tzw. opłata paliwowa. Czy ciemny lud to kupi? Taki podatek istniał za PRL-u, a stan dróg tylko się pogarszał. A istniejąca już opłata „na drogi” zawarta w cenie paliwa to gdzie jest? I jeszcze VAT od podatku!

A skąd pewność, że te pieniądze pójdą na drogi? Rządowe limuzyny wkrótce się zestarzeją, ksiądz dyrektor skarży się na małe dochody, a nie jest jedynym duchownym z materialnymi potrzebami. Koszty comiesięcznych imprez rosną. Można by tak długo wymieniać.

A suweren myślał, że 500+ i obniżenie wieku emerytalnego jest za darmo…

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

Kaluzula sumienia.Czy to możliwe, że w niespełna dwa lata, z normalnego, nowoczesnego społeczeństwa, stajemy się średniowiecznym skansenem, zdominowanym przez fanatycznych oszołomów i walczących dewotów? Niestety możliwe. Do niedawna lekarze pracujący w publicznej służbie zdrowia leczyli chorych. Teraz mają podpisywać  „Deklarację wiary”. „Deklaracja” rozsyłana jest także do emerytowanych lekarzy z sugestią, by ją podpisali.

Deklaracja wiary to sześciopunktowy dokument, który głosi m.in. pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem. Punkt 1. Stanowi:

WIERZĘ w jednego Boga, Pana Wszechświata, który stworzył mężczyznę i niewiastę na obraz swój.

To jeszcze nikomu nie grozi, ale co mnie to obchodzi? Nie ma żadnego znaczenia, czy leczący mnie lekarz jest chrześcijaninem, żydem, pastafarianinem, muzułmaninem, lub ateistą.

Punkt 2. Zaczyna być groźny:

„UZNAJĘ, iż ciało ludzkie i życie, będąc darem Boga, jest święte i nietykalne: – ciało podlega prawom natury, ale naturę stworzył Stwórca, – moment poczęcia człowieka i zejścia z tego świata zależy wyłącznie od decyzji Boga. Jeżeli decyzję taką podejmuje człowiek, to gwałci nie tylko podstawowe przykazania Dekalogu, popełniając czyny takie jak aborcja, antykoncepcja, sztuczne zapłodnienie, eutanazja, ale poprzez zapłodnienie in vitro odrzuca samego Stwórcę.”

A więc żadnej operacji, nawet najmniejszego zabiegu. Zażywanie lekarstw to też ingerencja w działanie organizmu. Okulary? Grzech! Jeśli Bóg zaplanował dla kogoś krótkowzroczność, to przecież jasne, że okulista sprzeciwia się Jego woli! Tylko po co nam  lekarze , NFZ  i minister Radziwiłł? Na bruk, bo niepotrzebni.

Trzeci punkt aż w bija w fotel.

„PRZYJMUJĘ prawdę, iż płeć człowieka dana przez Boga jest zdeterminowana biologicznie i jest sposobem istnienia osoby ludzkiej. Jest nobilitacją, przywilejem, bo człowiek został wyposażony w narządy, dzięki którym ludzie przez rodzicielstwo stają się „współpracownikami Boga Samego w dziele stworzenia”(… )tylko wybrani przez Boga i związani z Nim świętym sakramentem małżeństwa mają prawo używać tych organów, które stanowią sacrum w ciele ludzkim.”

Z tego punktu jest jasne, że Bóg najwyraźniej obserwuje jak używany jest penis i do czego służy vagina. Nie można korzystać z tych narządów w celach pozasakramentalnych. Ale jak urolodzy oraz ginekolodzy mają wykonywać badania? Telepatycznie? Prosić Boga, by powiedział co się zepsuło? A jak to nie pomoże? To cierp. Nie możesz ingerować w stworzone przez Boga prawa natury. Urodziłaś się bezpłodna? Boli podczas sikania? Bóg tak chciał. To nie wszystko,  ten punkt ma uderzać w gejów, lesbijki i transseksualnych. Potępia „nienaturalne” zachowania. Nie pojmuję wielkości i wspaniałości boskiego planu, ale intuicja podpowiada mi, że jeśli są geje, to nie bez powodu. Jeśli urodzi się, dajmy na to hermafrodyta, to więcej niż pewne, że Bóg tak chciał!

Dalej jest już tylko gorzej – sumienie lekarza katolika jest oświecone Duchem Świętym i pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim.
Ręce opadają. Skoro ma obowiązywać  prawo boże,  to po co nam te zastępy lekarzy, nie lepiej zastąpić ich spowiednikami? Tylko czekać jak na drzwiach gabinetów zobaczmy napisy: „Nie obsługujemy niewiernych”.

Lekarzom podpisującym „Deklarację wiary” proponuję inną deklarację: „My lekarze z cywilizacyjnego skansenu i zadupia cywilizacyjnego Europy nie uznajemy Konstytucji swojego kraju i pozostajemy zakładnikami gusła i zabobonu! Ale za właściwą opłatą w swoich prywatnych gabinetach robimy to, czego sumienie  nie pozwala nam wykonywać  w publicznych placówkach”.

Kształcony dureń jest o wiele większym durniem, niźli dureń nieuk! Amen!

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2017 panoptikum-blogosobliwosci Design by SRS Solutions

  • RSS