Wpisy, których autorem jest freelancers411

gumowy końNajpierw mieliśmy się mnożyć jak króliki, teraz wzorem jest człowiek-koń. Ministerstwo  Zdrowia „wypuściło” nowy spot. Tym razem do dbania o zdrowie i profilaktycznych badań ma zachęcić człowiek-koń w gumowej masce.

Gumowy koń przekonuje, że lepiej być zdrowym niż chorym i wręcz nakazuje „bądź zdrowy!” To bardzo odkrywcze. Czy reklamę wymyśliły barany? Gumowego konia mogli ubrać w gumofilce – bardziej pasowałyby do poziomu spotu.

To pewnie koń z tej stadniny, którą władza doprowadziła prawie do ruiny. I to wszystko za nasze pieniądze, które można by przeznaczyć na sprzęt medyczny i  pacjentów. Szlag by to trafił, minister ma nas za idiotów?

Króliki, konie… Kompletują cały folwark. A dlaczego nie ryba? Na przykład zdrów jak ryba.  Boją się człowieka pokazać. Minister Zdrowia traktuje nas jako element animalny.

Ministerstwo Zdrowia pieniądze na króliki i konie ma, na pacjenta już nie. Czy leczyć się trzeba będzie u weterynarza? Oczywiście leczyć się odpłatnie, bo przecież nikt nie obiecywał, że weterynarz będzie za darmo.

Wiem jakie będą następne spoty: pracuj jak wół i głosuj jak baran. Ktoś się najwyraźniej w ministerstwie z koniem na łby zamienił.

Koń każe się badać. Już biegnę. Galopem.

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

owceKiedyś mieszkańcy Europy dziwili się, jak to możliwe, że taki wielki kraj jak Polska zniknął z mapy na 123 lata? Teraz po obejrzeniu obrad komisji sejmowych mogą się przekonać dlaczego!

Na połączonych obradach trzech komisji dyskutowano nad rządowym projektem ustawy o mikroorganizmach i organizmach genetycznie zmodyfikowanych (GMO). Nagle doszło do zbiorowej histerii.

Ktoś zaintonował pieśń „Boże, coś Polskę”. Śpiewano „ojczyznę wolną, racz nam zwrócić Panie”, jedna  z kobiet uczestniczących w obradach zaczęła krzyczeć, że „pochodzimy od Gryfitów, od cesarzy rzymskich, od Merowingów”, więc jesteśmy potomkami Jezusa i króla Dawida. Na koniec stwierdziła, iż księża powiedzieli jej, że jest Matką Boską.

To nie wszystko. Inna członkini komisji zaapelowała wówczas:  „Panie posłanki i panowie posłowie, proszę bardzo, żebyście się określili, komu służycie – Bogu czy mamonie, Polakom czy szatanowi?”

Przewodniczący komisji rolnictwa Jarosław  Sachajko chce ustalić kim jest kobieta, która przedstawiła się jako Matka Boska. O co panu posłowi chodzi? Przecież się przedstawiła. Dość wyraźnie było słychać kim jest.  No przecież mówiła, że pochodzi od Gryfitów, od cesarzy rzymskich, od Merowingów…  Po prostu dostosowała się do poziomu rozwoju wybrańców narodu.

Co to jest? Czy ten cyrk to nasz parlament, czy wycieczka z psychiatryka? To wygląda jak niekończący się plebiscyt na głupiego i głupszego. Czegoś takiego nie wymyśliłby Mrożek. Nawet idiotyzm ma swoje granice.

Dobry wojak Szwejk po wyjściu ze szpitala wariatów, gdzie trafił był przypadkiem, nie mógł się nachwalić tej instytucji. Według niego panuje tam taka wolność, o jakiej się nie śniło socjalistom. Można się tam podawać za kogo się chce, nawet za Trójcę Świętą i Przenajświętszą Panienkę i nikt nie będzie z tego powodu urażony. Jeden podawał się za świętego Cyryla i Metodego, żeby dostawać podwójne porcje.

Myślę, że na takich komisjach powinien być obecny dyżurny psychiatra! Jako obywatel żądam większego nadzoru w Zakładach Opieki Psychiatrycznej, to niedopuszczalne, aby tylu czubków mogło zbiec z zamkniętych ośrodków. To zagraża bezpieczeństwu Państwa.

Tak wygląda Polska. Dalej uważacie, że nie warto chodzić na wybory? Proszę bardzo, miejcie wszystko w dupie. Nam nikt z zewnątrz nie jest potrzebny. Sami się wykończymy.

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

facet w kuchniW telewizji zaczyna się czas wszechobecnych reklam świątecznych. Sieć sklepów Pepco przygotowała rozczulającą kampanię, która przypomina kobietom, że na święta ich miejsce jest w kuchni.

Kobiety wypowiadające się w klipie są niczym uwięzione za wyspą kuchenną. Każda występuje na tle kuchni, dzieci czy wręcz wykonując prace domowe. Same nie są w stanie nazwać swoich talentów. Na szczęście mają mężów, którzy doskonale znają ich największe zdolności – gotowanie, sprzątanie i dekorowanie.

Czy naprawdę tak wyglądają talenty współczesnych kobiet? Są do prania i garów? A jeśli powiedzą lub zrobią coś ciekawego to stanie się to mądre dopiero wtedy, gdy pochwali to mąż?

No brawo, w Polsce dalej jak w średniowieczu. Kobiecie nigdzie nie będzie tak dobrze jak w domu. Między mopem a piekarnikiem, przy mężu i dzieciach. Albo jak w spocie Ministerstwa Zdrowia, który ciepło przypomniał jej, że jak królik,  jest maszynką do rodzenia.

Przecież to Polska w pigułce! Polska rodzina na miarę konserwatywnego snu, w którym  kolejne pokolenia kobiet rosną w przekonaniu, że są gorsze i głupsze, a ich miejsce jest wyłącznie w kuchni.

Chłopak, dziewczyna – normalna rodzina, ona, karmicielka, zajęta bez grymasów dogadzaniem swoim domownikom w ramach drugiego bezpłatnego etatu (bo na rezygnację z pierwszego oczywiście jej nie stać). Wiadomo, że ma być uśmiech i talia osy (nawet w dziewiątym miesiącu). I on – pan i władca, strudzona głowa rodziny.

Z reklam wyłania się otaczający nas świat pełen stereotypów, które sączą się z ekranu do ludzi. Na przykład reklama Energii. Rudowłosa dziewczynka błysnęła na lekcji. Ale czy na pewno? Ona tego nie wie. Błagalnie patrzy na kolegę z ławki – małego mądralę w muszce. Dopiero, gdy on z aprobatą skinie głowa, dziewczynka jest wreszcie pewna, że powiedziała dobrze! Albo reklama Beko. Mały chłopczyk głosem dorosłego mężczyzny zaprasza swoją dziewczynę na przejażdżkę. Pokazuje piekarnik, zmywarkę. I oznajmia, że kuchnia to odpowiednie dla niej miejsce. Ten schemat ról wpaja się ludziom od lat.

A co na to Pepco? Jest zachwycone i zachęca kolejne osoby do chwalenia się talentami. Chce bowiem stworzyć pełen obraz mocnych stron kobiet…

Już wiem skąd się biorą kobiety, które nigdy nie były w Pepco. Po prostu nie mają odpowiednich talentów.

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

polska-policjaW słynnej amerykańskiej komedii „ Nic nie widziałem, nic nie słyszałem”  wielcy komicy drugiej połowy ubiegłego wieku wcielają się w postaci dwóch niepełnosprawnych wplątanych w kryminalną intrygę. Jeden nic nie widzi, drugi nic nie słyszy. Polska nie Ameryka, tu wystarczy jeden – minister Błaszczak.

Czego nie widział minister Błaszczak zobaczyli amerykańscy politycy i dziennikarze. Zwrócili uwagę na rasistowskie akcenty na Marszu Niepodległości i napisali: „60 tys. Nazistów maszerowało w Warszawie”. Jako przykład podali hasła takie jak „Czysta krew”, „Europa będzie biała” czy „Módlmy się o islamski Holocaust”. Korespondent ABC News John Longman powiedział: „To nie wyglądało jak obchody, tylko jak agresywne wezwanie na wojnę”. Nie tylko Błaszczak stracił wzrok. Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki polubił post z komentarzem dotyczącym Marszu. „Ani jednej unijnej szmaty, że o pedalskiej tęczy nie wspomnę. Brawo Wy!”

Jak to możliwe, że w kraju tak doświadczonym przez faszyzm odradza się ta zbrodnicza ideologia i z poparciem władzy dumnie maszeruje w narodowe święto?

Czego nie słyszał minister Błaszczak usłyszał Zbigniew Hołdys ( przedstawiać nie muszę). Około godz. 14 m.in. osoby z organizacji Obywatele RP próbowały blokować trasę marszu. Natychmiast interweniowała policja. Zapewne zaniepokojeni brakiem rasistowskich i faszystowskich haseł, policjanci zarzucili Obywatelom „nawoływanie do nienawiści” za… antyfaszystowski baner!!! Do pakowanej do radiowozu kobiety policjant krzyczał : „siadaj kurwo!”

Oczywiście policja bada sprawę. Sprawdza, czy osoby niosące nazistowskie symbole propagowały faszyzm.

Droga policjo, po co tyle fatygi. Przecież każdy wie, że umięśnieni, wygoleni na łyso z szerokimi karkami patrioci poszukiwali Boga, głosząc potrzebę miłości i pojednania. Potwierdzi to jutro z pewnością Pan Błaszczak, Pan Sasin, Pan Terlecki i Jan Maria Jackowski. Ci ze swastykami to pewnie miłośnicy kultu słońca i pozdrowienia rzymskiego. Bardzo mili chłopcy.
Zapewne minister wyjaśni też, że to nie policjant krzyczał „siadaj kurwo!”, a jakaś zdradziecka morda, kanalia taka. A jeśli nawet powiedział to policjant, to władza tego nie popiera, ale go rozumie…

Może czas  powrócić do nazwy milicja, bo z policją ta formacja ma już niewiele wspólnego.

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

aborcjaWładza ma nowy pomysł. Chce wsadzać na 3 lata za zagraniczne wyjazdy. Chodzi o wyjazdy do klinik wykonujących legalną aborcję za granicą.

Stowarzyszenie Ordo Iuris chce, aby prokuratura ścigała każdego, kto pomógł w przeprowadzeniu aborcji poza granicami kraju. Prokuratura Krajowa przesłała te pomysły swoim śledczym. Wystarczy, że koleżanka podała adres kliniki, a kierowca przewiózł kobietę na zabieg. I koleżanka i kierowca na trzy lata za kratki. A jak poleci samolotem, to pilotów wsadzą do paki?

Za pierwszych rządów PiS zakładano podsłuchy ginekologom i anestezjologom asystującym przy aborcjach. Teraz siły i środki rzucono na front turystyki aborcyjnej. Polowanie na czarownice wchodzi w nową fazę.

Kliniki ginekologiczne na Słowacji czy w Czechach nie odmawiają Polkom zabiegów przerwania ciąży. Odmawiają polscy fundamentaliści, prof. Chazan i dewotki. Teraz czujnością będą musieli wykazać się prokuratorzy. Będą pilnie śledzić ogłoszenia o wyjazdach do klinik ginekologicznych, a ogłoszeniodawców śledzić, aresztować i zamykać na lata.

Skąd u prokuratorów taki posłuch wobec Ordo Iuris? Ta wywodząca się z Brazylii sekta nawet przez kościelnych hierarchów uważana jest za „pseudo katolicką” i „fanatyczną”. W Polsce ma wpływ na władzę. Jeden diabeł wie dlaczego dlaczego aktywiści z Ordo Iuris tak bardzo nienawidzą kobiet.

W Holandii można palić zioło legalnie. Czy w takim razie organizowanie wyjazdu do Holandii z opisem takich lokali gdzie to można robić jest nielegalne?  A za jazdę po niemieckich autostradach z szybkością 180 km/h zabiorą w Polsce prawo jazdy? Paranoja!

Teraz władza powinna tworzyć listę kobiet w ciąży i wydawać im specjalne paszporty zezwalające na wyjazd. Wyjazd z kraju tylko za zgodą prokuratora lub ginekologa z odpowiednim pozwoleniem. Będzie jak w „Misiu” – ważenie przed wyjazdem i po powrocie do kraju.

Proponuję, by paszporty mogłyby być przechowywane w prokuraturze pod kluczem. I wydawane po zaliczeniu testu ciążowego. Jeśli to nie pomoże na wszelki wypadek zamknąć wszystkie kobiety.

Dzisiaj więzienie, niedługo stosy i palenie książek. A może kobiety w ramach turystyki aborcyjnej po prostu wyjadą z tego kraju?

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

obywateluMinister zdrowia zachęca do rozmnażania. W tym celu wymyślił spot reklamowy w którym Kampania zachęca Polaków do mnożenia się jak króliki. Klimat niemal wielkanocny, zielona łąka, kapusta, marchew, dziesiątki wesoło hasających królików. W spocie króliczy ojciec namawia Polaków by brali przykład z niego, bo sam napłodził już 63. potomków.

Czy minister Radziwiłł namawia do niekontrolowanego, intensywnego, bezrefleksyjnego spółkowania? Królik nie kojarzy się z męskością i dostojnością, ale tchórzliwością i właśnie niekontrolowaną płodnością.

Dlaczego królik? Odpowiedź jest prosta. Władza panicznie boi się słowa seks i królik rozwiązuje problem. Skoro władza stawia ludzi na równi z królikami  to czy zacznie rozdawać sałatę za darmo? Udawać królika w tym kraju to duże ryzyko – minister Szyszko z kolegami strzela do wszystkiego…

Minister namawia do kopulacji i prokreacji, a co z ludźmi borykającymi się z chorobą niepłodności? Cały świat leczy niepłodność, a u nas na przemian zdrowaśki, naprotechnologia i króliki. A może na stanowisko ministra wyznaczyć królika? Nie tworzyłby głupich spotów.

Ciekawe, że za czasów PRL kraj dobijał gładko do 40 milionów, aborcja była ogólnodostępna, nie było 500+, a władza nie nadążała z budową żłobków, przedszkoli i szkół. Nikt też nie reklamował życia „na króliczka”.

Króliki, seks, Polacy mają kopulować bez opamiętania  – ta kampania wygląda jak jakiś sabotaż elementu animalnego. Nawet papież Franciszek mówił, że z rozsądkiem, a nie jak króliki…

To mniej więcej pokazuje po co my jesteśmy potrzebni – mnożyć się jak króliki, beczeć jak owce, płacić podatki i dawać na tacę.

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

mleczkoW okresie PRL-u podwyżki cen artykułów pierwszej potrzeby osładzano społeczeństwu zapewnieniami, że co prawda chleb zdrożał, ale staniały lokomotywy.

Władza ma dzisiaj podobny problem – chodzi o masło. Minister Morawiecki  zapytany o ceny masła odpowiedział, że nie jest to niepokojące, bo potaniały buty i odzież! Deja vu – tak się tłumaczył Gomułka.

Nie rozumiem ministra. Nawet dziecko wie, że masło drożeje na całym świecie i nie trzeba odwoływać się do argumentacji ze słusznie minionej epoki. Jeśli minister chce korzystać z doświadczeń PRL-u, to niech zwołuje wiece.

Tak było w latach 50-tych. Po olbrzymiej podwyżce cen żywności w zakładach pracy spędzano ludzi na robotnicze wiece poparcia dla podwyżek cen. Obecność była obowiązkowa. Tam działacze partii rządzącej tłumaczyli, posługując się swoimi wyliczeniami, że ta podwyżka jest korzystna dla społeczeństwa, ponieważ obok podwyżki cen żywności w znacznym stopniu staniały lokomotywy, statki, stal itp. Per saldo – społeczeństwo na tym nic nie straciło, a przeciwnie – jeszcze zyskało.

Panie ministrze, wszystko podrożało. Buty i odzież też. Pan pewnie przy swoich zarobkach nie zwraca na to uwagi.

Ekonomiści są zgodni  – zakupy w sklepach spożywczych mogą dostarczać większych niż zwykle emocji. Jak obliczył bank Credit Agricole, wieprzowina jest droższa o 11 proc., a cukier o 12 proc. Morawiecki  zapewnił, że władza się temu przygląda…

Na szczęście potaniały konie, te ze stadniny w Janowie Podlaskim.

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

Dla idei

2 komentarzy

mr1Lekarze rezydenci zarabiają  coś około 2500 na rękę i chcą podwyżki. Władza mówi nie i zohydza lekarzy rezydentów i ich protest głodowy. Władzy kończą się pieniądze?

Marszałek Senatu Stanisław Karczewski  zaapelował do lekarzy rezydentów, by nie myśleli o pieniądzach tylko o idei. Zamiast pensji idea – to dewiza marszałka, lekarza chirurga. Pan Karczewski narzeka, że jako marszałek zarabia marne 17 tysięcy, a jako lekarz miałby więcej.

Jednym słowem Karczewski też pracuje dla idei. Warto pracować dla idei. Marszałek otrzymał właśnie ponad 33 tys. premii, którą sam sobie przyznał i wypłacił. Ile kosztuje polskiego podatnika bezinteresowna praca Karczewskiego? Ano tyle:
- dieta parlamentarna i wyjazdowa 32 365 pln
- wynagrodzenie marszałka Senatu RP – 265 473 pln.

To piękna idea, warto dla niej pracować. Nie chcą tego zrozumieć młodzi lekarze. Prowadzą rozpasany tryb życia za 2500 i żądają miliardów. Tak przynajmniej ogłosiła TVPiS i podała przykłady na kanapki z kawiorem systematycznie spożywane przez rezydentów i magiczne wakacje w egzotycznych krajach. Później okazało się, że wakacje były misją medyczną w strefie wojny,  a kawior to zwykła pasta jaką w dyskoncie można kupić za 2,50.

Skoro kawior nie wypalił użyto bomby atomowej w postaci kawy. Magdalena Ogórek – była kandydatka SLD na urząd prezydenta opowiedziała, że widziała jak protestujący lekarze piją kawę…  latte! To faktycznie frykas, taka kawa z mlekiem. Dostępna w fast  foodach i stacjach benzynowych, jednak dowodzi , że młodzi lekarze pławią się w luksusie.

Panie Marszałku, proszę, aby pan i posłowie PiS dali przykład i też zaczęli pracować dla idei, a nie dla pieniędzy. O. Rydzyk też by mógł. Logicznym następstwem byłoby obniżenie pensji poselskich, senatorskich, ministerialnych i tych milionowych wynagrodzeń w spółkach skarbu państwa. O Misiewiczu i pani Sadurskiej nie wspomnę.

Pieniądze nie są najważniejsze, zwłaszcza wtedy gdy się je ma.

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

Slawomir-Mrozek_article-content-maxA jednak jest ciepło. Ba, gorąco. I to tak, że niektórym słońce szkodzi. Najpewniej udaru doznał wiceszef MSZ Konrad Szymański, który stwierdził, że PiS wprowadził Polskę do Unii Europejskiej.

Chyba tylko słoneczny  udar mógł spowodować amnezję ministra. Pan Szymański chyba zapomniał, że Leszek Miller i Włodzimierz Cimoszewicz jeszcze żyją. Trudno uwierzyć, że ten pan ukończył studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, a wcześniej zdał maturę  w  II Liceum Ogólnokształcącym im. Tadeusza Kościuszki w Kaliszu. Wstyd dla Poznania i Kalisza!

Ale, co tam. Premier Szydło też wiedzą historyczną nie błyszczy i nie wie  kiedy Polska przystąpiła do Unii Europejskiej. Kilka lat temu, reporter telewizji uniwersyteckiej „Uniwerek.TV” wybrał się do Sejmu, aby przepytać elitę polskiej polityki z zagadnień maturalnych. Na pytanie o datę wstąpienia Polski do UE pani premier odpowiedziała tak:

Mamy okrągłą rocznicę, tak? Osiemdziesiąty… Przepraszam, dziewięćdziesiąty drugi… trzeci?

Władza pisze nową historię. To tłumaczy zmiany w programach nauczania szkolnego. Niedługo dowiemy się o nowych faktach. To obecna władza przyjęła w Polsce chrześcijaństwo, pokonała Krzyżaków, wygrała II wojnę światową i obaliła komunizm. A co z lądowaniem na księżycu? Będziemy się domagali sprostowania od Amerykanów, bo to nie Armstrong był pierwszy na Księżycu. Teraz już wiem, skąd na fotografii z lądowania na Księżycu, wzięła się kacza łapa odciśnięta na księżycowym pyle.

Gdzieś w świętokrzyskim odkryli jaskinię, a w niej szczątki neandertalczyków sprzed 100 tysięcy lat. Wszyscy w odzieniach  ze skór mamutów mieli wpięte znaczki PiS…

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

dyzmaDo tej pory  „polaczkami” nazywali nas rosyjscy nacjonaliści albo niemieccy hejterzy. „Polaczek” jest świadomym okazaniem głębokiej pogardy dla polskości. To odpowiednik czarnucha, kozojebcy, czy parcha. Teraz Polaków tak nazywa wicemarszałek Sejmu  Joachim Brudziński. Oczywiście nie wszystkich. Tylko tych, którzy  z nim się nie zgadzają.

Zaczęło się niewinnie. Wicemarszałek Sejmu z PiS Joachim Brudziński opublikował na Twitterze wpis, w którym „przypomina” wszystkim, aby tankowali samochody tylko i wyłącznie na polskich stacjach. Kawę też tylko tam mają pić, bo „wszystko, co #POLSKIE jest najlepsze”.

Brudziński napisał na Twitterze, że jego wpis zachęcający do zakupów na polskich stacjach stał się powodem hejtu  „polaczków”.

Suweren się wkurzył i w sieci wypomina posłowi, że jeździ „antypolskim” Volvo.  Rząd zaś  jeździ niemieckimi BMW i AUDI. Na posiedzeniach pije zagraniczną kawę i zażera się ciasteczkami firmy Nestle. Rząd zadłuża się też w obcych bankach i zrezygnował właśnie z telefonów  polskiej sieci ”Plus”, by przesiąść się na niemiecki T-Mobile.

Marszałek zaliczył  wpadkę. Znakomita większość importowanej do Polski ropy naftowej trafia do nas z Rosji. To fakt – nie jesteśmy Kuwejtem. Kawy też w Polsce nie uprawiamy, nasze jest tylko mleko i woda.

Pan Brudziński powinien zrobić remanent i określić co ma polskiego w domu i na sobie. Oby nie okazało się ze po usunięciu nie polskich produktów, byłby nagi, w „gołych” ścianach swego mieszkania i poruszał się Syrenką, może Warszawą, albo Polonezem.

W PRL-u, przez zachodnie sankcje, też nic z zagranicy nie było. W monopolowych królowała polska, a jakże, wódka Vistula, po której wątroba nadawała się tylko do wymiany. W Delikatesach można było kupić polski „wyrób czekoladopodobny” zastępujący czekoladę, a dzieci pytały co to są banany. Pod koniec lat osiemdziesiątych na sklepowych półkach był już tylko ocet. Też polski.

Byłem już gorszym sortem, zdradziecką mordą, kanalią, spacerowiczem i turystą, a teraz jeszcze mam być „polaczkiem”? Przy panu Brudzińskim Dyzma miał klasę.

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2018 panoptikum-blogosobliwosci Design by SRS Solutions

  • RSS