Wpisy w kategorii: Dotknąć polizać powąchać

Z cyklu: „Dotknąć, polizać, powąchać…”

1366477913q3ybyRadio Zet i już!
Słuchamy z Waldkiem – redaktorem Agencji „Lepka Zdrapka”.
Jest muzyka, są jubileuszowe konkursy z nagrodami i ciekawe
newsy.
Na przykład taki, że Agent Centralnego Biura Antykorupcyjnego,
które przed wyborami samorządowymi 2014 r. kontrolowało
polityków w Kaliszu, właśnie został wybrany na stanowisko
prezesa miejskiej spółki transportowej. W konkursie pokonał
11 kontrkandydatów, choć doświadczenia jako menedżer nie miał.
Kierownictwo Centralnego Biura Antykorupcyjnego ponoć jest zaskoczone, że ich funkcjonariusz
został wybrany prezesem.
- My z Waldkiem, nie!

Turkus

http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

 

Muzyczny relaks:



 

 

xxx1

Z cyklu: „dotknąć, polizać, powąchać…”

Jestem  od wczoraj,  na spotkaniu z Waldkiem – redaktorem
Agencji „Lepka Zdrapka”. Trzeba było w końcu odreagować
kampanię i wybory na Prezydenta.
Jak się okazuje, wszystko można  ulepszyć i zmienić.
Taka na przykład zmiana wadliwie funkcjonującego systemu
podatkowego da nam nowe, ukryte miliardy! Znajdą się więc środki na to podwyższenie
kwoty wolnej od podatku, będzie też na  dzieci i darmowe przedszkola. Ludzie znów,
tak, jak wcześniej, będą mogli pracować krócej – otrzymując za to wyższe świadczenia.
Słowem – wszystko będzie i dobrze będzie!
Waldek jest jednak taki nieswój, markotny i niezadowolony.
- Co ci Waldek jest?
- Nic, tylko wiesz, politycy doprowadzili do tego, że jak  usłyszę kiedyś,
że  „Prezydent był na premierze…”,  to nie będę wiedział czy to relacja
z wydarzenia kulturalnego, czy może seksualny skandal.

Turkus & redaktor Waldek z Agencji „Lepka Zdrapka”

http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

 

Muzyczny relaks:



 

 

 

 

 

Z cyklu: „dotknąć, polizać, powąchać…”

 

1399827974oo59h

W sobotnie popołudnie, Onet
zareklamował  bloga Ka-Vox  a w nim
wywiad z Pauliną Sykut-Jeżyną.
Oto jego fragment :
 /…/
Co cię pociąga u mężczyzn?
Mój mąż jest najwspanialszym facetem
na świecie! Jest inteligentny, radosny,
przystojny i mądry! Jest zarazem moim
najlepszym  przyjacielem.
To on najbardziej mnie pociąga :)
/…/ Jestem pełna szacunku i podziwu
dla mojego męża. Uważam go za najwspanialszego człowieka jakiego znam.
Jestem bardzo szczęśliwa.
Czy mężczyźni zapraszają cię na randki? Albo składają odważniejsze propozycje?
Nawet nie dopuszczam do takiej sytuacji, w której oni mogliby mi złożyć  jakąkolwiek
propozycję. Wiadomo, że faceci podrywają, ale raczej mnie to śmieszy, albo żenuje.
Jak się to czyta – też to śmieszy i żenuje, ale najważniejsze, żeby mąż uwierzył…

(Turkus)

http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:



file9571312466984

Z cyklu: „Dotknąć, polizać, powąchać…”

Waldek – jak wiadomo, redaktor Agencji „Lepka Zdrapka”
to gość proekologiczny.
- „Trzeba zielonego światła dla gospodarki niskoemisyjnej!
Trzeba wybrać ludzi, rozumiejących problem i którzy potrafią
wykorzystać europejskie fundusze a nie tępych baranów i złodziei”
- agitował przed ciszą wyborczą, podczas porannej, kawy w redakcji .
Temat od jakiegoś czasu w kraju jest realizowany, więc  ktoś podsunął mu materiał,
z taką informacją:
Nowe prawo fizyki odkryła niedawno Najwyższa Izba Kontroli. Jak oznajmił jej prezes
Krzysztof Kwiatkowski najlepsze wiatry wieją na gruntach lokalnych polityków PO i PSL.
Ponad 1/3 elektrowni wiatrowych zlokalizowana jest na gruntach
burmistrzów, wójtów i radnych tych ugrupowań”.
  – Widzisz Waldek, „rządzić, to trzeba umić!” – powiedziałem.
Wczoraj odbyły się wybory samorządowe. Z Waldkiem już się nie kontaktowałem.
Nie wiem więc jak wybierał.

(Turkus)

http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:



images1Z cyklu: „Dotknąć, polizać, powąchać…”
Agencja „Lepka Zdrapka”: „Wiadomości prawie sportowe.”

Co ma wspólnego  Marit Bjoergen  i „Czysty Sport”?
Spokojnie, „Czysty Sport”,  to tylko program emitowany
w norweskiej telewizji publicznej TV2 a ona udzieliła,
w tym programie, wywiadu. Ten wywiad to dytyramb
na cześć  Symbicortu – leku sterydowego, który  po zapaści
sportowej formy, pomógł Bjoergen wydźwignąć się znów na sportowe wyżyny.
Według wyrażonej przez nią opinii, Symbicort zrównoważył jedynie procentową
utratę wydolności, która powstała w wyniku nabytej choroby.
- A skąd wiadomo, że nie przewyższył? Znajoma redaktora Waldka jest diabetykiem.
Ma ogromny problem, żeby utrafić z dawką potrzebnej jej insuliny.
A tu proszę – Marit trafia zawsze „w punkt”. Ani za mało ani za dużo.
Ten genialny  Symbicort rekompensuje tylko to, co w wyniku astmy straciła.
Nic, a nic więcej! Nadwyżka dawki genialnie się dematerializuje.
„Triach, pizdiach” – i nadwyżki nie ma.
W tym kontekście, rzeczona odniosła się też do słów Justyny Kowalczyk, która kiedyś,
podczas igrzysk olimpijskich w Vancouver, zasugerowała, że lek, który stosuje Bjoergen
na astmę – ten Symbicort właśnie, działa  także jako środek dopingujący i poprawia
znacznie jej wyniki w tym sporcie.
„- To było bardzo przykre i bolesne. Dziwi mnie jej przerażająca wręcz niewiedza”
- powiedziała Marit o Justynie Kowalczyk.
- A  co męską muskulaturą? – To tylko uwarunkowania genetyczne – wyjaśniła Marit.
Zwyczajnie, taką ma budowę ciała i już!
Z każdym się dyskutuje tak, jak na to zasługuje, więc redaktorowi Waldkowi przypomniał się,
w tym momencie, dowcip z sieci:
- Słuchaj Marit, nie wkurza cię , że mówią, że jesteś jak facet?
- A koło ch..ja mi to lata.

(Turkus)

http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:



 

1393479279aqnez

Z cyklu: „Dotknąć, polizać, powąchać…”
Motto:  „Ch..j, d..pa i kamieni kupa…”
                                       (żurawiejka  ministerialna)

Redaktor Waldek przyniósł wiadomość, że na portalu Gazety Prawnej,
w ubiegłym tygodniu,  ukazał się wywiad z medioznawcą, będącym
obecnie Ministrem Obrony Narodowej i Wicepremierem.
Szef resortu, w wywiadzie, powiedział był dziennikarzowi tak:
„W wojsku nie ma już na szczęście szybkich awansów /…/. System awansu jest przejrzysty.
W polityce kadrowej preferujemy długoletnie doświadczenie i staż służby na stanowisku.”

Ale kabaret, ha,ha,ha…  W redakcji „Lepka Zdrapka” – wszyscy pospadali z krzeseł, ze śmiechu!
- A co z wysokimi szarżą oficerami po mechanizacji rolnictwa i innych podobnych
wędliniarsko-muzycznych specjalnościach, pierdzącymi od wielu lat w warszawskie stołki
i awansującymi wg schematu: „dzisiaj – młody major, za dwa lata pułkownik?”.
Ciekawe czy Pan Minister leczyłby się u lekarza, który specjalizację zrobił  z historii medycyny?
Dla lepszego zobrazowania sytuacji, Waldek przytoczył opinię żołnierza starszego pokolenia
- gen. dyw. rez. Piotra Makarewicza, o awansowanym w tym roku  generale:
„Osobiście pamiętam przyszłego generała /…/ jako majora, który obsługiwał aparaturę
audiowizualną i rejestrującą posiedzenia kierownictwa Ministerstwa Obrony Narodowej.
Już wtedy zastanawiałem się, czy dla obsługi tego sprzętu potrzebny jest aż major,
gdyż ja będąc w stopniu majora dowodziłem pułkiem czołgów, a potem pułkiem
zmechanizowanym. Nie przypuszczałem jednak, że obsługa magnetofonu,
czy obsługa korespondencji to droga do objęcia stanowiska zastępcy dyrektora
Sekretariatu MON, potem dyrektora tegoż Sekretariatu, a od 8 lipca 2014 roku
szefa Centrum Operacyjnego Ministra Obrony Narodowej i w rezultacie droga
do stopnia generała brygady.”

Takie  oto w wojskowej polityce kadrowej są preferencje
i nikt  nas nie przekona, że „białe jest białe a czarne jest czarne!”

(Turkus)

http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:



file000506233687

Z cyklu: „Dotknąć, polizać, powąchać…”

Może zdarzyć się tak, że do Krakowa przyjedzie autem osoba
zupełnie nieznająca miasta. Może się zdarzyć  i się zdarzyło!
Do Krakowa, z chorym dziadkiem, do specjalistycznej poradni,
przyjechał redaktor Waldek z Agencji Lepka Zdrapka.
Łatwo nie było: poranne korki, jazda po kilka metrów metodą
„start-stopową”, wąskie uliczki, przystanki tramwajowe, z ludźmi wchodzącymi na jezdnię
i dziadek, który ciągle chciał sikać, bo ma chorą prostatę. Ale udało się, Waldek dotarł do celu.
Równolegle do jezdni, naprzeciwko przychodni,  był parking a tam jedno wolne miejsce.
Zaparkował. Początek parkingu był oznaczony znakiem i jego koniec też. Nie było żadnych
informacji, że parking jest płatny. Byli spóźnieni kilka minut, toteż Waldek popatrzył
jeszcze  za szyby aut zaparkowanych obok i gdy nie zobaczył żadnych biletów  parkingowych,
pognał z dziadkiem do przychodni, aby w recepcji potwierdzić przybycie.
Przepraszam, najpierw pobiegli szukać toalety a potem do recepcji.
Po powrocie na parking, Waldek znalazł mandat za brak uiszczenia opłaty za postój.
Wtedy dopiero udało mu się odszukać parkometr. Niechybnie Waldek znalazł się w jakiejś
„strefie płatnego parkowania”, choć sam parking, jak wspomniałem, jako płatny oznaczony
nie był. Pewnie dla kogoś z Krakowa wszystko jest oczywiste, ale dla Waldka już niekoniecznie.
Powstaje pytanie – dlaczego redaktor Waldek nie potrafił dojrzeć, gdzieś hen daleko,
może nawet kilometr,  informacji, że wjeżdża  do strefy płatnego parkowania?
Może to wynik stresu związanego z korkiem,  może zmęczenia podróżą, może dlatego,
że nie zna Krakowa a może przyczyną był dziadek, który ciągle chciał sikać?
No cóż – strefy płatnego parkowania, w różnych miastach, ciągle są poszerzane,
bo nierobów, zatrudnianych w spółkach miejskich od parkingów, ciągle przybywa.
Ktoś to musi przecież finansować. A jeszcze miasto chce mieć z tego haracz,
bo po to ten biznes w końcu jest!
Po co zatem się trudzić z wyznaczaniem nowych stref?  Niech postawią znaki na drogach
wlotowych do miasta, z napisem „Strefa płatnego parkowania Kraków”.
Będzie prosto, jasno i przyjezdni nie będą dymani.
Redaktor Waldek, z chcącym ciągle sikać dziadkiem, oczywiście też!

(Turkus)

http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:



Kłopot.

Na korytarzu, w redakcji Agencji „Lepka Zdrapka”, spotkałem zdenerwowanego redaktora
Waldka. Powiedział mi, że sam – i to osobiście, wpuścił się w niezły „kanał”. Na ekranie
swojego komputera, nieopatrznie, kliknął myszką nie tam, gdzie trzeba i dokonał tym samym,
aktualizacji programu „Lipsta 1.0″(*)  do programu „Żona 1.0″. Niestety, szybko
zorientował się, że nowy program bardzo absorbuje system komputera, pozostawiając
niewiele wolnych zasobów dla innych aplikacji. Zauważył również, iż „Żona 1.0″
inicjalizuje losowo proces „Dziecko” . Wtedy natychmiast na ekranie pojawia
się  ostrzeżenie, że proces ten  skonsumuje wszelkie wolne  zasoby.
Na ekranie, bezradnemu Waldkowi, pokazuje się  komunikat „Uruchom pomimo to”
– a następnie -  wbrew jego woli, proces uruchamia się sam – niczym wirus.  W takiej sytuacji Waldek przytomnie, natychmiast odłącza zasilanie w „kompie” , bo nie wiadomo
co by się dalej działo. Jak ma włączonego „kompa” to boi się  nawet wyjść do toalety.
Co ciekawe, instrukcja obsługi nie zawiera jakiejkolwiek wzmianki na temat takich sytuacji!
Strapiony  Waldek zauważył, że świeżo zainstalowany program  „Żona 1.0″
uruchamia się samoistnie przy każdym włączeniu komputera i monitoruje działalność
całego systemu. Co więcej, aplikacje takie jak „Hot Girls 6.9″, „Pub 4.1”, „Friends 5.2”,
„Overnight 3.3″ czy  „A lot of drinks 2.5″ nie uruchamiają się obecnie, a każda próba
ich wywołania kończy się zawieszeniem systemu. Dodatkowo, wraz z aktualizacją „Lipsty 1.0″ do „Żona 1.0″, samoczynnie zostały zainstalowane liczne zbędne plug-iny zaśmiecające i obciążające  system,  jak na przykład: „Teściowa Total Monster 6.6″,
Szwagier-Pijawka wer. beta”, „Cleaning home 1.1”, „Shopping&Shopping 1.2”.
Ostatecznie, wobec powyższych faktów, z każdym mijającym dniem, wydajność systemu
znacząco spada a Waldek ma silny rozstrój nerwowy. W odruchu desperacji, zamówił,
za dodatkową opłatą  „Upgrade”. Niestety, funkcje, których niecierpliwie oczekuje
w  aktualizacji np.:  „Usuń program „Żona 1.0″ z autostartu” oraz opcja pozwalająca
odinstalować z systemu „Żonę 1.0″ bez strat w zasobach, dalej  są niestety nieaktywne.
Wysłuchałem Waldka i nie zazdroszczę mu sytuacji, którą , w wyniku swojej nieostrożności,
teraz ma! Doradziłem, aby w celu uniknięcia problemów związanych z „Żoną 1.0″ kupił nową wersje programu „Lipsta 2.1″. Po kilku dniach, gdy się ponownie spotkaliśmy, poinformował mnie, że niemożliwe jest zainstalowanie „Lipsty 2.1″ jako nakładki na poprzednią wersję „Lipsta 1.0″, bo stary program  musi być wcześniej odinstalowany z systemu, a to nie jest możliwe bo ten powiązany jest funkcjonalnie z  „Żoną 1.0”. Z kolei próba jego odinstalowania grozi licznymi zmianami w klastrach. Doszliśmy obaj do wniosku, że bezsprzecznie obie wersje „Lipsty” mają konflikt współdzielenia portów komunikacji szeregowej i równoległej I/O, chociaż należało oczekiwać, ze tak głupiego błędu, z punktu widzenia użytkownika, w markowym programie być nie powinno.
Niestety, Waldek już wie, że problem, w ramach zwykłego wsparcia, nie może
w prosty sposób zostać usunięty! Po prostu – ten program napisany jest tak, że nie używa
standardowych, otwartych protokołów do uzyskania dostępu do jego zasobów a także autoryzacji i uwierzytelniania. Oczywiście ten fakt obniża  istotnie jakość i funkcjonalność programu, a korzystanie z niego jest wysoce niebezpieczne dla samego systemu i zasobów komputera, nie wspominając już o innych,  licznych uciążliwościach dla użytkownika.
Waldek zaobserwował taką oto sytuację:  wymuszona próba deinstalacji „Lipsty 1.0″ powoduje, że ten natychmiast odwołuje się do programu „Żona 1.0” a usunięcie go – wiemy już  przecież, nie jest obojętne dla komputera. Komunikat o utraceniu zasobów pozbawia Waldka, jako użytkownika, wszelkich, ale to wszelkich złudzeń! Poza tym wiadomo także, że pozostaną w systemie różne niepożądane ślady. Najbardziej wkurzające jest to, że bez względu na wersję „Lipsty”, w trakcie pracy na komputerze, bez przerwy pojawiają się  informacje  o  zaletach aktualizacji do programu „Żona” i nie da się tego ominąć, gdyż nie ma aktywnej funkcji „Nie teraz” lub „Przypomnij później”. Aktywna jest tylko funkcja „Zgoda, instaluj”. Jeśli klikniesz to już wiesz, że kaplica!
Znalazłem w sieci dla Waldka dwa programy: „Zrób to sam 3.3’’ wer. basic, z obsługą
intuicyjną, manualną  i „Jessika full 2.4 ” wer. premium, rozszerzona, uaktualniona,
wielostanowiskowa z jednoczesną funkcją zamazywania śladu IP. Programy te, jako tzw. cracki, łatwo się instalują i funkcjonują bez problemu, gdyż mają niekonfliktową  ścieżkę obejścia programów z rodziny „Lipsta” i „Żona”, a te nie mogą ich ani monitorować ani blokować. Po krótkim namyśle Waldek powiedział, że pierwszego z programów, chociaż w pełni bezpiecznego dla użytkownika, nie zainstaluje na pewno, ale nad „Jessiką full 2.4” poważnie  się zastanowi.

*) Lipsta = narzeczona, ukochana.

Agencja Lepka Zdrapka

Muzyczny relaks:



Ale sen!

We śnie często rzeczywistość miesza się z imaginacją. Doświadczył
tego Waldek! Żeby było jasne – wieczorem nie pił nic. Po całym dniu
zmęczony był tylko. Zatem śpi sobie Waldek smacznie, aż tu objawia
mu się Stwórca i mówi do niego:
-”Na Ziemi dzieje się źle, bardzo źle. Wszędzie zepsucie, przemoc
- transeksualiści, tranwestyci,
geje i lesbijki. Gendery po prostu!
Wszędzie ta chora ideologia. Ale ja to przerwę!
 Za sześć tygodni
ześlę na ziemię wielki deszcz, który zniszczy wszelką istotę
pod niebem,
w której jest tchnienie życia. Potop tu zrobię!

O matko! – wytrzeszczył oczy Waldek.
-”Ale ty Waldek się nie martw, bo ciebie darzę życzliwością ponieważ jesteś prawym i dobrym
człowiekiem”.
Waldek właśnie w tej chwili przypomniał sobie jak 3 dni temu zjadł batona
w markecie a pusty papierek wrzucił do koszyka  brzydkiej, starej a na dodatek nielubianej
sąsiadce. Ta baba karmi koty przy wejściu do klatki, w jego bloku. Z tego powodu „wejście”
śmierdzi niemiłosiernie. A w markecie… śmiechu było co niemiara.
Ochrona zatrzymała ją przy kasie. „Do garów stara krowo a nie wyżerać w sklepie batony!”
- pouczał ją ochroniarz. – Skoro Stwórca uznał, że pomimo tego występku, jestem prawym
człowiekiem – pomyślał Waldek – to pewnie dlatego, że to była niska szkodliwość społeczna.
Niemniej, Waldek poczuł, że robi się mocno czerwony. Obudził się zlany potem.

**
WC, łyk soku, małe drapu, drapu i Waldek znowu śpi!
- „Ty zaś zbuduj sobie arkę z drzewa żywicznego, uczyń w arce przegrody i powlecz
ją smołą wewnątrz i zewnątrz.
A oto, jak masz ją wykonać: długość arki – trzysta łokci,
pięćdziesiąt łokci jej szerokość i wysokość jej
- trzydzieści łokci. Nakrycie arki,
przepuszczające światło, sporządzisz na łokieć wysokie i zrobisz wejście
do arki
w jej bocznej ścianie; uczyń przegrody: dolną, drugą i trzecią. Ja zaś sprowadzę
na ziemię Potop,
aby zniszczyć wszelką istotę pod niebem, w której jest tchnienie życia;
wszystko, co istnieje na ziemi,
wyginie, ale z tobą zawrę przymierze” – Stwórca powrócił
znów we śnie. Waldek obudził się zlany potem.

**
Łyk soku, tym razem bez WC i drapania. Po chwili ponownie zasnął i znowu śni…
„40 dni i 40 nocy deszczu, 150 dni bez wygód, bez internetu, radia i telewizora.
Na dodatek tyle zwierząt! Waldek w tym momencie przypomiał sobie jaki był smród
w pokoju, gdy hodował królika.
-”Coś mi ty Panie uczynił!”- pomyślał Waldek. Wziął się jednak w garść i zaczął działać.
Zrozumiał, że czas szybko ucieka.  W półśnie przewrócił się na drugi bok.

**
Trwało to tylko moment, gdy znów głęboko zasnął…
- „Jutro wywołam Potop a ty nie masz arki? Cóż robiłeś nieszczęsny?”- pyta Stwórca.
Panie, rzecze wystraszony Waldek – już następnego dnia, jak mi się pierwszy raz objawiłeś,
wystąpiłem do urzędu o pozwolenie na budowę arki. W urzędzie absolutnie nie chcieli
uwierzyć w budowę statku na lądzie i pozwolenia nie dostałem. Od razu pojawiło
się podejrzenie, że chcę budować inny obiekt – oborę albo stajnię, a skoro tak, to architektura
niezgodna jest z miejscowym planem zabudowy i zagospodarowania przestrzennego.
Nie wiedzieli też, co to za miara jest ten „łokieć”, dlatego polecili mi zmienić obmiary,
zgodnie z normą – na metry. Po przedłożeniu poprawionych planów
- ponownie otrzymałem odmowę, gdyż budowa stoczni na terenie zabudowanym
jest niedozwolona.
Pojawiły się nowe komplikacje. Dopatrzono się bowiem, że projekt nie został zaopiniowany
przez specjalistę ppoż. W odpowiedzi na moją uwagę, że przecież dookoła będę otoczony wodą,
nadzór budowlany zarządził u mnie szczegółową kontrolę. Kiedy upewnili się, że budować będę
nie oborę ale jednak statek, zadzwonili  z województwa. Uświadomili mi, że na transport statku
drogą lądową do morza muszę mieć , z ministerstwa infrastruktury i rozwoju, dodatkowe,
specjalne zezwolenie, na które trzeba czekać nie mniej niż pół roku, od złożenia podania.
„Sorry, takie mamy prawo” – powiedziano mi grzecznie.
Kiedy oznajmiłem, że nie zamierzam statku transportować, bo teren na którym go buduję
będzie zalany, kazali mi złożyć do urzędu ochrony środowiska i gospodarki wodnej odpowiedni
wniosek – w 4 egzemplarzach wraz ze studium wykonalności projektu, kosztorysem
inwestorskim, specyfikacją techniczną i szczegółową analizą efektu ekologicznego inwestycji.
Poinformowano mnie,  że specjalna komisja w Brukseli oceni planowane zalanie terenów
lądowych, znajdujących się w obrębie kraju członkowskiego  Unii Europejskiej.
W tym celu studium wykonalności projektu, złożone uprzednio do  ochrony środowiska,
nakazali przetłumaczyć mi na  5 urzędowych, unijnych języków. Niestety, początkowo
nie dostałem też odpowiedniej ilości drewna, bo nie zadbałem o zasadzenie drzew zastępczych
- a wymaga tego nowy przepis. Na przekazaną przeze mnie informację, że nie opłaca się sadzić
żadnych drzew, bo i tak będzie Potop, nasłali na mnie Policję.
Podczas przesłuchania zostałem postraszony, że jak nie będę grzeczny, to złożą wniosek,
do prokuratury, o ściganie - a wtedy czeka mnie areszt wydobywczy.
Jak będę zapuszkowany, to pójdzie do współwięźniów cynk, że gwałciłem nieletnich.
Krótko mówiąc, na ”dołku” mogę mieć „ciepło”! Jedyne co mi w tej sytuacji pozostało, to kupić
potrzebne drewno „na lewo”.
Tak zrobiłem i wreszcie ruszyłem z budową arki. Zatrudniłem odpowiednich fachowców.
Wtedy ktoś nasłał na mnie Inspektorów Państwowej Inspekcji Pracy. Był donos, że zatrudniam
cieśli „na czarno”. Jak się później okazało, nie posiadali też aktualnych badań lekarskich.
Budowa na pewien czas stanęła a ja dostałem do zapłacenia madat w wysokości 5 tysięcy złotych.
Między czasie, zacząłem gromadzić zwierzęta. Niestety, wmieszała się w to Liga Ochrony Zwierząt
i wymogła na urzędnikach decyzję, o zakazie transportu łosi i danieli, w okresie rykowiska.
Nakazano mi także, żebym niezwłocznie określił cel transportu. Jestem właśnie na 19-tej stronie
z 56-ciu, 1-go z 7-miu formularzy, które dostałem do wypełnienia. Wynajęci prawnicy analizują
czy przepisy dotyczące królików obejmują również zające. Nagle na budowie, pojawili się działacze
jednej z organizacji ekologicznych.
Wytknięto mi, że nie przewidziałem utylizacji odchodów i innych odpadów pochodzących
z hodowli zwierząt. Nie muszę dodawać, Panie, że zakup odpowiedniego urządzenia,
z unijnym certyfikatem, przekraczało moje możliwości finansowe. Teoretycznie mógłbym
wystąpić o dofinansowanie z Unii, ale wnioski przyjmują dopiero jesienią. Dodatkowo,
musiałbym mieć zaświadczenie, że posiadam gospodarstwo rolne minimum 3 lata.
Teraz, mam inny jeszcze problem. Mój sąsiad podał mnie do sądu, oskarżając o to, że buduję
bez zezwolenia prywatne ZOO. A w sądzie – jak na sądzie ostatecznym – nigdy nie wiadomo
jak będzie!
-”Ech” – żachnął się Stwórca, „co też ludzie zrobili z Ziemią! Przecież życie miało być łatwiejsze
niż dawniej…”
W tym momencie Stwórca spojrzał na Waldka tak, że ten ze strachu obudził się znów cały zlany
potem. Siadł na łóżku i zaraz zadzwonił do mnie. Jak już mi to wszystko zrelacjonował,
to na koniec powiedział:
Wiesz kur..a, co jak co, ale nie mogę sobie wmawiać, że „to był tylko sen!”.

Zainspirowany życiem i siecią zespół autorów Agencji Lepka Zdrapka
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:  

 

Reforma.

Waldek, Redaktor Agencji „Lepka Zdrapka”, ma kolegę wojskowego.
Spotkali się i składając sobie życzenia świąteczne, kolega wojskowy mówi do Waldka tak:
- za kilka dni, od nowego roku, w wojsku będzie funkcjonował nowy system dowodzenia!
Wiesz Waldek, to dopiero pierwszy etap tej reformy, bo po centralnym będzie reforma
kolejnych, niższych szczebli dowodzenia.
Na okoliczność tej informacji Redaktor Waldek aż przykucnął z wrażenia.
A ten powiedział mu jeszcze: – Cała ta reforma, to będzie rewolucja!
Waldek – to tak jakbyś zamienił w Polsce ruch prawostronny na lewostronny.
- A w pierwszym etapie?
- Waldek, w pierwszym etapie tylko ciężarówki.

(Turkus) 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:    

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2018 panoptikum-blogosobliwosci Design by SRS Solutions

  • RSS