Wpisy z okresu: 1.2013

Podobnie jak w Sejmie postąpiło Prezydium Senatu. Z tą tylko różnicą, że Bogdan Borusewicz osobiście podjął decyzję, by przyznać sobie i wicemarszałkom premie. Sobie przyznał 50 tysięcy, a swoim zastępcom po 27 tysięcy złotych. W sumie „wyjęli” z budżetu ponad 130 tysięcy. Za darmo premii nikt nie dostaje, Senat ciężko „pracował”. Nad czym? Nie jeden dozna szoku gdy wejdzie na stronę:
http://www.senat.gov.pl/prace/senat/inicjatywy-uchwalodawcze/page,1.html
. Niezła lektura.  Na pierwszej stronie 10 projektów, z czego dwa powiedzmy merytoryczne o niezgodności z zasadą pomocniczości różnych rozporządzeń (jeden wycofany), dwa „historyczne” (upamiętnienie 90-lecia Senatu i 70-lecia Szarych Szeregów). Reszta religijna. Tym nasi senatorowie zajmowali się przez ostatni rok.
Oto wybrane, bardzo ciekawe inicjatywy uchwałodawcze:
- Projekt uchwały w dziesiątą rocznicę patronowania Polsce przez św. Andrzeja Bobolę.
- Projekt uchwały w 100. rocznicę powołania parafii pod wezwaniem Świętego Krzyża w nowojorskiej dzielnicy Maspeth.
- Projekt uchwały w 15. rocznicę kanonizacji św. Jadwigi Królowej.
- Projekt uchwały z okazji 25. rocznicy beatyfikacji bł. Karoliny Kózkówny.
- Projekt uchwały w sprawie oddania hołdu Wybitnemu Patriocie Księdzu Piotrowi Skardze w czterechsetlecie Jego śmierci.
- Projekt uchwały – stanowisko Senatu RP w sprawie udziału katolików świeckich i duchownych w debacie publicznej (odrzucony).
Senat jest w zasadzie jedynie kontynuatorem prac sejmowych. Jeżeli projekt ustawy nie przejdzie w Sejmie, nie trafi do Senatu. Jeżeli przejdzie, senatorowie w większości przypadków puszczą go w takim stanie, w jakim został do nich zgłoszony. Ta „izba refleksji” jest przechowalnią dla rozmaitej maści działaczy różnych partii. Z braku lepszego zajęcia rozmyślają nad uchwałami. Jakoś na ten kawałek chleba trzeba zarobić. Wyższość Senatu nad Sejmem  polega jednak tylko na wyższości premii jego szefa nad wielkością premii szefa izby niższej. Ponadto Marszałek Senatu potrzebuje więcej refleksji (czytaj: czasu) nad, modnym teraz, przekazaniu nagrody na cele społeczne.

Hari Seldon
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Parę dni temu w Sejmie debatowano w sprawie projektów ustawy o związkach partnerskich, jeśli w ogóle „to coś” można debatą nazwać. Niemal wszyscy komentatorzy sceny politycznej mówią o pokazie ksenofobii i nietolerancji. Nie chcę wracać do tego wydarzenia, ale życie samo dopisało ciąg dalszy. Oto bowiem pojawił się na „YouTube” krótki film ze spotkania posłanki Pawłowicz  z czytelnikami „Gazety Polskiej” w Mińsku Mazowieckim.
(
http://www.youtube.com/watch?v=fWbAcDHt36Y
)   
Wg Gazety.pl „Posłanka PiS Krystyna Pawłowicz zabawiała czytelników „Gazety Polskiej”, szydząc i znieważając posłankę Annę Grodzką. – Do tego Grodzkiego, bo jak widzę faceta obok siebie, to jak mogę się zwracać „proszę pani”, mówię: „Jak się człowiek nażre hormonów, to nie staje się kobietą” – zaśmiewała się publicznie Pawłowicz, profesor prawa i były sędzia Trybunału Stanu”. (
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13312460,Pawlowicz__szydzac_z_Anny_Grodzkiej__robi_show_czytelnikom.html
)
Może ja jestem ostatnio nie w temacie, ale w dawniejszych czasach, obwiązywało prawo mówiące, że nauczyciel akademicki musi prezentować nienaganną postawę etyczną. Skoro macierzysta uczelnia posłanki Pawłowicz nic w tym temacie nie robi, to pozostaje przyjąć, że cała ta uczelnia zmieniła obowiązujący w Polsce kodeks etyczny. Ta pani jest profesorem prawa? Czego nauczy studentów? Uprzedzeń, nietolerancji?
Szkoda, że pani profesor nie rozumie, iż demokracja to także respektowanie praw mniejszości. Pogardliwe opinie pod adresem Anny Grodzkiej są moim zdaniem przejawem kompletnego braku empatii i tolerancji.
Posłanka Pawłowicz chwali się swoimi osiągnięciami: Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, Trybunał Stanu, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Wyższa Szkoła Administracji w Ostrołęce, itd. Co na to środowisko akademickie? Nic! Dokąd zmierza kraj, w którym wykładowca uniwersytecki poniża publicznie drugiego człowieka, a elity intelektualne tego kraju milczą?
Gdyby do bawiących się dzieci w piaskownicy przyszła na przykład niegrzeczna Krysia i zaczęła rozdeptywać babki z piasku i zabierać łopatki, reakcja mogłaby być jedna. Bierze się Krysię za ucho i doprowadza do rodziców, informując, że ma zakaz wstępu do piaskownicy, chyba że nauczy się cywilizowanych form współistnienia z innymi.
Sejm ma być emanacją społeczeństwa i jego odbiciem. Poseł zaś reprezentuje naród.
Nie chcę być tak reprezentowany.

Hari Seldon
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Termin ważności

   Coraz więcej osób, kupując produkty spożywcze,  sprawdza termin przydatności do spożycia. Też tak robię.  Zauważyłam (pewnie nie tylko ja), że w marketach żywność z dłuższym terminem ważności ukryta jest jakoś głębiej na półkach. Trzeba się troszkę wysilić i sięgnąć dalej, jogurt stojący z brzegu ważny jest do jutra, ten głębiej ukryty można spożyć do przyszłego tygodnia. Wysilam się więc, ale cóż z tego? Okazuje się, że nie każdy sklep wyrzuca przeterminowaną żywność, są takie, pod które zajeżdża ciężarówka danego producenta i zabiera towar z powrotem. Co dalej? Ano, bywa różnie – co można przestemplować lub przepakować  i wydłużyć termin ważności to się wydłuża. Można też przeterminowaną żywność przerobić – tu już antycypuję  - starą mrożonkę owocową  wrzucić do jogurtu, śmietanę do sosu śmietanowego,  ser do sernika, jogurt do różnych rzeczy. To pewnie zależy od pomysłowości producenta. Nie wymyśliłam tego, żaden pracownik sklepu tego nie powie, ale czasem wymsknie się znajomemu kierowcy… no i dalej nie wiem co jem.

Kama
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

W mediach często pojawia się Kora – była wokalistka z Maanamu.
Czas już przyszedł taki, że mało śpiewa – w zamian udziela wielu wywiadów.
Występuje też w programach rozrywkowych.
Kilka razy łapałem się na tym, że to co mówi jest nieco pokraczne i dziwne.
Miałem wrażenie jakby lekko była „zadymiona” „jointem”.
Sprawa  z „Ramoną” – suczką, która otrzymała przesyłkę marihuany zdecydowanie
polepszyła w moich oczach Jej notowania. Nie na długo.
Nie przypuszczałem, że zechce zostać kombatantką czynnie uczestniczącą w obalaniu „Komuny”.
A jednak!
Właśnie udzieliła kolejnego wywiadu. Powiedziała, że zespół Maanam pobudzał do buntu
 i swoimi występami wzniecał opór wobec władzy.
Dlatego słuchacze demolowali sale koncertowe lub coś tam innego jeszcze robili.
To w efekcie prowadziło do przemian w 89 r.
Zawsze lubiłem słuchać muzyki grupy Maanam. Starszej i tej nowszej – bez znaczenia.
Jak się spogląda z perspektywy czasu, ich utwory nawet dobrze bronią się przed zapomnieniem.
Twórczość zespołu do dziś jest intrygująca i ciągle potrafi budzić miłe emocje.
Kora, niech tak zostanie! Polityczne zasługi zostaw innym.

(Turkus) 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:



  Mrugnięcie okiem

Kiedy w trakcie stosunku pękła nam prezerwatywa, poszłam do lekarza po tabletkę, która zapobiega ciąży. Doktor powiedział, że to niezgodne z jego etyką, bo to preparat wczesnoporonny – opowiada dwudziestolatka z Bydgoszczy. Tymczasem w Polsce leki wczesnoporonne nie są zarejestrowane, a tabletka, o którą prosiła dziewczyna jest środkiem antykoncepcyjnym”.
Takie historie można przeczytać na forach internetowych. Dziewczyny zgodnie przyznają, że oprócz trudności zdobycia recepty, spotkały się z pogardą, przykrymi komentarzami oraz niewiedzą.
Tabletki „po” przepisywane są wyłącznie na receptę – może ją jednak wystawić każdy lekarz, także weterynarii(!). W metodzie tej najważniejszy jest czas. Niestety jednak można się spotkać z odmową wystawienia recepty na ten preparat.
W Polsce dostępne są dwa leki postkoitalne, wydawane tylko na podstawie recepty. W wielu krajach Europy pigułki te dostępne są bez zalecenia lekarza, m.in. w Bułgarii, Francji, Austrii, Portugalii, Belgii czy Wielkiej Brytanii, a w Norwegii i Szwecji można je kupić w każdym większym supermarkecie.
Zgodnie z prawem, antykoncepcję awaryjną może przepisać lekarz pierwszego kontaktu, a także specjalista – ginekolog. Praktyka wskazuje jednak, że pełna dostępność do środka farmakologicznego służącego antykoncepcji postkoitalnej („po stosunku”) jest fikcją.
Tak zwana antykoncepcja awaryjna działa do 72 godzin po odbyciu stosunku (im wcześniej tabletka zostanie zażyta, tym większa jest jej skuteczność), więc dokładnie tyle czasu kobieta ma na zdobycie recepty. Jak się okazuje, bywa, że czasu, choć nie jest go znowu tak mało, nie wystarcza… Dlaczego? Najgorzej jest w piątek po południu. Większość prywatnych przychodni kończy już rejestracje, a ginekolodzy nie przyjmują w weekendy. Można pojechać na pogotowie i zostać odesłaną z kwitkiem słysząc, że tylko specjalista może przepisać receptę na antykoncepcję „po”. Jadąc jeszcze do kilku szpitali i na pogotowie, dowiemy się tego samego – że nie ma odpowiednich pieczątek, uprawnień, że to niemoralne, że to działa jak aborcja, że to nie uchodzi. Wreszcie po jakimś czasie trafi się na kogoś, kto nie robi zbędnych problemów, wypisuje receptę i krótko informuje o możliwych powikłaniach Pacjentka nadal stoi na pozycji przegranej w stosunku do lekarza, który poczuwa się do obowiązku organizacji cudzego życia oraz dokonywania ważnych decyzji dotyczących tego, czy i kiedy urodzić dziecko
Jak się okazuje, polscy lekarze łamią w ten sposób ustawę. Recepta na antykoncepcję „po” może zostać wystawiona przez każdego lekarza rodzinnego i choć ma on prawo do odmowy jej wypisania ze względu na swoje przekonania, ma również obowiązek skierować pacjentkę do lekarza, który na pewno to zrobi.
To niepokojące. W większości europejskich krajów kobieta może dostać tabletkę w aptece. W Polsce po to samo idzie do weterynarza!

Hari Seldon
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

W Sejmie trwa debata w sprawie trzech niezależnych projektów ustawy o związkach partnerskich, autorstwa posłów PO, RP i SLD. Debata zapowiadała się ciekawie. Nie wiem jednak dlaczego nie mogłem jej oglądać. W pewnym momencie telewizje zaprzestały  prowadzenia relacji. Pewnie telewizjom komercyjnym się nie opłacało, a telewizja publiczna w swojej ramówce nie uwzględniła tego wydarzenia jako „misyjne”.
Debata była gorąca. Co prawda zapracowani posłowie w większości nie znaleźli czasu na udział w debacie, jednak obecni nie spali. Krzyki, niewybredne komentarze, brak jakiejkolwiek kultury debaty politycznej. Tak zachowują się  wybrańcy narodu, którzy przy każdej okazji, we wszystkich mediach pouczają jak mamy się zachowywać. Nie tak dawno owi wybrańcy użalali się nad wszechobecną „mowę nienawiści”. Dzisiaj tych dylematów już nie mają. Słuchamy za to poselskiego płaczu o niesprawiedliwych mediach, które niezasłużenie krytykują poziom sejmowych debat.
Słuchałem tego wszystkiego mocno zniesmaczony poziomem debaty. Chciałem dowiedzieć się o co chodzi w poselskim projekcie. Usłyszałem jazgot i nienawiść. W tym ujadaniu nie uchwyciłem sedna problemu.  
Gdy na mównicę weszła Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, sekretarz stanu w Kancelarii Premiera i pełnomocnik rządu ds. równego traktowania, rozpoczął się prawdziwy cyrk. Zdążyła tylko powiedzieć kilka zdań i w tym momencie zapanował chaos. Wicemarszałek Sejmu ( ten, któremu dopiero przyznano 40 tysięcy nagrody), przestał panować nad tym co zaczęło się dziać na Wiejskiej.
Przeraźliwe, wręcz histeryczne krzyki posłanek Wróbel i Pawłowicz skutecznie uniemożliwiły jakąkolwiek wypowiedź minister Rajewicz. Zdezorientowany Grabarczyk przerwał obrady. Telewizja przerwała relację.
Tak debatują nasi wybrańcy, „biedni” i skromnie opłacani z naszych podatków.

Hari Seldon
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Marszałek Sejmu wraz ze swoimi wicemarszałkami przyznali sobie nawzajem nagrody za ubiegły rok. Cezary Grabarczyk z PO, Marek Kuchciński z PiS, Wanda Nowicka z Ruchu Palikota, Eugeniusz Grzeszczak z PSL i Jerzy Wenderlich z SLD otrzymali od Ewy Kopacz po 40 tysięcy złotych nagrody. W podziękowaniu za ten gest wicemarszałkowie przyznali swojej przełożonej premię w wysokości 45 tysięcy złotych. Wywołało to medialną burzę. Jeszcze wczoraj słyszeliśmy jak Ewa Kopacz   tłumaczyła swoją decyzję: „Sejm to jest przede wszystkim miejsce, w którym tworzy się prawo, ale jest to również zakład pracy. Kierownik zakładu pracy, a takim kierownikiem jest marszałek Sejmu, ma prawo, a wręcz obowiązek oceniać pracę swoich pracowników, doceniać tych, którzy pracują dobrze i karać tych, którzy pracują gorzej”
Rozumiem, że nagrody zostały wypracowane w pocie czoła i wypłacone z zysku zakładu pracy , gdzie zatrudnieni są ci pracusie. Pani marszałek wyraziła święte oburzenie atakiem mediów, co wyraziła na facebook’u:

Dzisiaj Ewa Kopacz deklaruje przekazanie swojej nagrody na hospicjum w Pucku. Wicemarszałek Grabarczyk (PO) chce oddać pieniądze na cele społeczne. Eugeniusz Grzeszczak (PSL) zadeklarował, że rozważy przekazanie swojej nagrody na cele charytatywne. Podobnie Marek Kuchciński (Pis). Jerzy Wenderlich (SLD) myśli o niepełnosprawnych dzieciach. Przerażona groźbą odwołania z funkcji wicemarszałka, przez swój klub (Ruch Palikota), Wanda Nowicka, też nagrody nie chce.
Co za zmiana, co za poczucie solidarności z biednymi i wykluczonymi. Najpierw sami sobie przyznali nagrody, teraz chełpią się, że zasilą hospicja i fundacje. No proszę jacy darczyńcy.

Hari Seldon
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Polskojęzyczny kanał „National Geographic” zapowiedział światową premierę filmu dokumentalnego o katastrofie smoleńskiej. 45 – minutowy film pod tytułem „ Śmierć prezydenta” będzie można zobaczyć w niedzielę 27 stycznia o godzinie 21.00.
Stacja, w ramach cyklu „Katastrofa w Przestworzach”, opisuje  katastrofy lotnicze i prowadzone w ich sprawach dochodzenia. Przez ostatnie 10 lat nakręcono ponad 100 odcinków.
Odbył się już pokaz przedpremierowy dla grupy polskich dziennikarzy. „Wyważony i oparty na faktach” – tak ocenia film  inżynier lotnictwa i publicysta, Tomasz Hypki.
Na  pokazie obecni byli również przedstawiciele National Geographic Chanel. Według twórców, film koncentruje się  głównie na tym, co wydarzyło się w kabinie pilotów. Odsłania kulisy prac ekspertów.
Zrobiłem wiele filmów o katastrofach i wiem, że bezpośrednim świadkom trudno ufać – mówi producent Alex Bystram.
– Rozumiemy, że są inne poglądy na tę sprawę, ale nasza marka jest postrzegana jako uczciwa i musimy opierać się tylko na faktach. Zapewniam, że każdy odcinek, ten również, przeszedł przez naszą restrykcyjną kontrolę jakości zachowania najwyższych standardów – zapewnia drugi z producentów, Ed Sayer.
Z opinii tych, którzy już film obejrzeli wynika, że jest bardzo stonowany. Nakręcili go ludzie z doświadczeniem przy produkcji podobnych filmów. Zaznaczają oni, że nigdy nie ma jednej przyczyny katastrofy i składa się na nią wiele czynników.
W filmie są sceny z kokpitu samolotu, pokazano całą załogę. Twórcy chcieli przedstawić moment podchodzenia do lądowania i rozmowy załogi. Zaprezentowano też komputerowe animacje toru lotu i zderzenie z ziemią.
Chętnie obejrzę film, bo National Geographic robi doskonałe dokumenty.

Hari Seldon
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Internet to potęga. Jest tam wszystko albo prawie wszystko. Są też ściągi.
Przypominają mi się czasy ściągania w szkole. Na klasówkach, sprawdzianach, o maturze nie wspominam.
Z duchem czasu idą wszyscy, duchowni też. Dzisiaj nawet księża mogą w Internecie kupować kazania na pogrzeby, śluby lub rocznicę ślubu. Będący w potrzebie ksiądz, za pośrednictwem witryny Homilie.pl, może zakupić kazanie na odpowiednią okazję. Wystarczy na owej witrynie wpisać do formularza kwotę 10 zł i wybrać sposób zapłaty – przelewem w sieci, kartą kredytową lub na poczcie. Można też zakupić zestaw „Pogrzebowe 3″. Zawiera homilie na pogrzeb proboszcza, dziecka i nagle zmarłego męża. Polecany jest także  za 10 zł zestaw „I ślubuję ci miłość”. Z tego zestawu stojący przed ołtarzem  dowiedzą się „dlaczego tak ważny jest sakrament małżeństwa i w jaki sposób małżonkowie mają być darem dla siebie”.
Jest zestaw ślubny, w którym nie zabrakło kazania na temat płodności, oraz homilie do wygłaszania podczas mszy dla małżonków, świętujących srebrne lub złote gody.
Zestaw dla wymagających to „Lectio divina na Niedziele Zwykłe”, czyli „pomoc dla kapłanów, którzy mają bardziej wymagających słuchaczy, a także takich, którzy chcą pogłębić rozumienie Ewangelii”. Zestaw kosztuje jedyne 21 zł.
Autorzy witryny, przedstawiają się jako księża, zaangażowani w parafiach, szkołach i  uczelniach katolickich. Zapewniają, że zyski ze sprzedaży kazań utrzymują portal.
To obrzydliwe - mówi ojciec Paweł Gużyński – Jeśli ksiądz nie ma pomysłu na kazanie, przede wszystkim powinien się pomodlić. Nie można usprawiedliwiać się „zarobieniem”. Wnoszenie opłat za cudze homilie to dla kapłana hańba. Ksiądz, który skupi się na Ewangelii, na pewno zdobędzie się na cenne dla wiernych przemyślenia, wygłaszane nawet prostymi, ale własnymi słowami.
Jestem zdumiona istnieniem takich serwisów – komentuje doc. dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz, specjalistka ds. retoryki. Zdaniem pani doktor kupowanie gotowych homilii przez księży może doprowadzić jedynie do „wykształcenia bezmyślnych cyborgów”. – Byle mu tylko pamięć dobrze pracowała i wzrok miał dobry, to zamiast duchownych będziemy mieli bezmyślnie wygłaszających swój tekst aktorów. Kwestia tylko, czy pójdzie mu lepiej, czy gorzej, a to co miało być posługą stanie się sceną – komentuje doc. dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz z Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.
Pewnie nie jestem kompetentny do komentowania tego zjawiska. Myślę jednak, że czemu nie. Może z korzyścią dla wiernych będzie jeśli ksiądz kupi „gotowca”. Niech go tylko odczyta bez jąkania. Niech nie grzmi z ambony w taki sposób jak wikary w parafii w Ipswich w Dzień Bożego Narodzenia, w kościele pełnym dzieciaczków i młodych ludzi, na temat In vitro, marnowania zarodków, życiu par „na wiaderku” . Jeśli księża nie mają nic mądrego do powiedzenia wiernym, niech czytają cudze teksty.
W końcu co w tym dziwnego? Najpierw była ściąga.pl, teraz są homilie.pl

Hari Seldon
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Janusz Palikot zapowiadał akcję obywatelskiego nieposłuszeństwa. Jak zapowiadał tak zrobił.
Lider ruchu swojego imienia podkreślał, że łamanie przepisów, w ramach happeningu jest akcją obywatelskiego nieposłuszeństwa, które ma powstrzymać państwo od nieliczenia się ze zgodą obywateli na zwiększenie liczby fotoradarów. Dodał przy tym, że rząd, który ustawia fotoradary nie tam, gdzie one powinny być ustawione, powoduje i potęguje chaos na drogach.  Przyczynia się także do większej ilości wypadków i śmierci na drogach.
- Zamierzamy złamać przepisy, gdyż jedyne, co może powstrzymać państwo od ciągłego nieliczenia się z obywatelami, jest nieposłuszeństwo obywateli – podsumował.
Pomysł był prosty. Nałożyć maskę premiera lub ministra finansów, pędzić samochodem i dać się złapać przez fotoradar. Na zdjęciu, w mniemaniu Palikota będzie twarz Tuska i on mandat zapłaci. No wszystko byłoby ok. gdybym miał rozum Kubusia Puchatka. Nie wiem do czego ta maska ma się przydać. Pan Palikot chyba nie wie, jakie są procedury wlepiania mandatu na podstawie zdjęcia. Mandat przychodzi do właściciela pojazdu a ten dopiero ma wskazać kierowcę. Za fałszywe wskazanie można dostać nawet karę więzienia. Na dodatek kierowca nawet sobie tej fotki nie obejrzy – no chyba, że w sądzie. Przecież nawet dziecko wie, że identyfikacja przekroczenia przepisów na podstawie zdjęcia z fotoradaru odbywa na podstawie numerów rejestracyjnych a nie twarzy kierowcy.  Palikot ma dobrze. Może łamać przepisy jak chce i kiedy chce. Chroni go immunitet i ma wszystko w głębokim poważaniu. Nie wierzę aby myślał, że wszyscy Polacy mają immunitet i uposażenie poselskie.
Idiotą nie jestem, a jeśli politycy szukają idiotów to chyba według sobie znanej logiki. Zamiast szukać poklasku i poparcia u przeciętnego Kowalskiego poseł może zgłosić projekt ustawy dotyczącej zmiany prawa drogowego lub usunięcia fotoradarów. Póki co posłowie namawiają nas do łamania przepisów ruchu drogowego. Czy zapłacą za nas mandaty?
Kubuś Puchatek był misiem o bardzo małym rozumku, na pewno jednak nie płaciłby mandatów za poselskie niedoróbki.

Hari Seldon
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2018 panoptikum-blogosobliwosci Design by SRS Solutions

  • RSS