Wpisy z okresu: 2.2013

Papież pożegnał się z pielgrzymami i odleciał helikopterem do Castel Gandolfo.
Kamil Stoch we włoskim Predazzo, na dużej skoczni, dwukrotnie odleciał
swoim przeciwnikom i został mistrzem świata.
W kraju, kilka dni temu, też był odlot ks. prof. Franciszka Longchamps de Berier
- z zespołu ekspertów ds. bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski,
Ksiądz profesor odleciał na „bruździe dotykowej”, która ponoć jest widoczna
u dzieci poczętych metodą „in vitro”.
Szkoda, że nie zauważył u siebie innej bruzdy – umysłowej…

(Turkus) 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:


http://www.youtube.com/watch?v=PGwPSPIhohk

Demografowie łamią sobie głowy niskim przyrostem naturalnym w Polsce. Niektórzy nawet straszą, że pod koniec wieku będzie nas tylko 16 milionów. Przy okazji wielu „mędrców” ma gotowe recepty jak temu zaradzić. Jeden z nich, prof. Rybiński proponuje nawet 1 tysiąc złoty miesięcznie na każde dziecko.
Dlaczego wizja 16 milionów Polaków pod koniec stulecia jest przerażająca? Skąd takie obliczenia, po co straszyć Polaków? Dla mnie bardziej przerażająca jest wizja 20 mld ludzi na Ziemi pod koniec stulecia.
Propagowanie wzrostu dzietności wynika z faktu, że piramida finansowa  ZUS w końcu się zawali. Politycy i ekonomiści zamiast szukać rozwiązań, które by zastąpiły niewydajny system emerytalny proponują wyłącznie jedno rozwiązanie, które de facto ma za zadanie przedłużyć żywot ZUS-u, czyli kontynuować niewydolny system.
Chodzi więc o pieniądze. Za kilkanaście lat nie będzie z czego wypłacać emerytur.
Większa dzietność ma  ratować ZUS.  W Polsce będzie coraz mniej ludzi pracujących i coraz więcej emerytów, czyli prędzej czy później pieniędzy zabraknie.
Czy więcej dzieci „na siłę” będzie aktualne za 20 – 30 lat? Przewidywać trzeba rozsądnie i z głową. Ponad 100 lat temu też straszono katastrofą demograficzną. W 1880 roku naukowcy zebrali się w Nowym Jorku na wielkiej konferencji i doszli do wniosku, że za sto lat (w roku 1980) to miasto nie będzie istnieć, bo ze względu na przewidziany wzrost populacji do zapewnienia miastu transportu, zaopatrzenia etc. potrzeba by było 6.000.000 koni, a wywóz odchodów produkowanych przez te konie byłby po prostu niemożliwy. Ci naukowcy mieli wszelkie podstawy do tego, żeby wysnuć taki wniosek, wszak konie były podstawowym środkiem transportu przez tysiące lat! Nie przewidzieli jednak tego, że już 20 lat później w roku 1900, w Stanach Zjednoczonych było 1001 wytwórców samochodów. Dzisiaj w Nowym Jorku mieszka 8 244 910 ludzi, a konie nie są potrzebne.
Ten przykład wskazuje jak ostrożnie trzeba prognozować. Same dzieci to jeszcze nie wszystko. Trzeba zapewnić im miejsca w żłobkach i przedszkolach. Rodzice muszą mieć pracę i środki na wychowanie swoich dzieci. Kto zagwarantuje, że te urodzone w większej ilości dzieci zostaną w Polsce? Będą pobierać zasiłki dla bezrobotnych, czy wybiorą emigrację zarobkową?
Japończyk pracuje 12 godzin dziennie, aby zarobić na swoją emeryturę. Wygląda na to, że Polak musi na swoją emeryturę spłodzić 12 dzieci. Co kraj to obyczaj.

Hari Seldon 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Nie ma dnia bez medialnych doniesień o skandalach pedofilskich w kościele. Nowe afery wybuchają niemal codziennie w różnych krajach Europy. To już prawdziwa plaga. Część opinii publicznej ma już tego dość i pod każdym artykułem opisującym afery seksualne pojawiają się komentarze wyrażające zniecierpliwienie tą tematyką.
Moim zdaniem  to dobrze, że coraz bardziej otwarcie mówi się o ukrywaniu przez kościół instytucjonalny pedofilii wśród duchownych. Oczywiście, pedofilami są nie tylko księża. Problemem jest to, że do tej pory właściwie księża mogli (a pewnie i wciąż mogą) liczyć na bezkarność. Kościół bardziej troszczy się, żeby sprawy nie wyszły na jaw i boi się konsekwencji finansowych. Dlatego najważniejsze dla hierarchów jest wykluczenie sprawców ze stanu duchownego. Skazany już jako „cywil”, sprawca teoretycznie nie będzie obciążał kościoła.
Sprawa sięga już samego rdzenia kościoła i coraz częściej pada nazwa – Watykan.
„Benedykt XVI zrezygnował z bycia papieżem ze względu na odkrytą w Watykanie „siatkę gejowską”, szantażowaną przez osoby zewnątrz” – podaje włoska gazeta „La Repubblica”. Oficjalnie Watykan temu zaprzecza i nazywa te doniesienia „dezinformacją, oszczerstwami i plotkami”.
Teraz kardynał Keith O’Brien ustąpił ze stanowiska arcybiskupa St. Andrews i Edynburga. W mediach pojawiły się doniesienia mówiące, iż kard. O’Brien zachowywał się „niewłaściwie” w stosunku do innych księży. Jeszcze 23 lutego prymas Szkocji przekonywał, że księża nie powinni żyć w celibacie. Dzisiaj złośliwie można by powiedzieć, że już wiadomo dlaczego. W USA głośne są protesty, aby kardynał Roger Mahony – były biskup Los Angeles – nie uczestniczył w najbliższym konklawe. Jest oskarżany o krycie księży pedofili z jego archidiecezji.
W Polsce również pełno informacji o podobnych przypadkach. Najnowszy numer „Newsweeka” porusza problem tuszowania pedofilii w polskim Kościele.
„Zniechęcić, zmęczyć i przestraszyć – to według najnowszego „Newsweeka” podstawowa strategia, którą polski Kościół przyjmuje wobec ofiar pedofilii wśród księży, które coraz częściej starają się dochodzić sprawiedliwości. W pojedynczych przypadkach się to udaje, wkrótce hierarchowie być może będę musieli jednak zmierzyć się z całą rzeszą dawnych ofiar, które planują połączyć siły”
W wywiadzie telewizyjnym biskup Pieronek bagatelizuje problem pedofilii twierdząc, że była, jest i będzie. Żadna siła nie powstrzyma człowieka. Duchowny wyjaśniał, że papież  dbał o to, by ludzie żyli zgodnie z przykazaniami bożymi. „To jest o wiele większe zadanie, niż ukrócenie sprawy pedofilskiej, która była na świecie, jest i będzie. Żadna siła nie powstrzyma człowieka od tego, żeby korzystać z pewnych możliwości, jakie daje człowiekowi wolna wola i do czego pchają go namiętności. Przepraszam bardzo, ale świata nie zmienimy” – usłyszeli widzowie.  To ciekawe, jak to rozumieć, czy pedofilia nie jest sprzeczna z dekalogiem?
Ukazała się książka “Lękajcie się” holenderskiego dziennikarza o pedofilii w polskim Kościele katolickim . To historie ofiar molestowanych i gwałconych przez księży pedofilów. Wstrząsająca lektura.
Najwygodniej dla Kościoła byłoby temat ofiar księży pedofilów przemilczeć. Na krótką metę to dla nich korzystne, ale w dłuższej perspektywie, rozmawianie o tej sprawie i jej rozwiązanie jest jak najbardziej w interesie Kościoła. Tymczasem to temat tabu. Każda wzmianka o tej sprawie wywołuje histeryczny  sprzeciw hierarchów, krzyczących o nagonce na kościół. Nie wyobrażam sobie, aby w obliczu ujawnianych faktów, wymiar sprawiedliwości pozostał obojętny. Dzisiaj nic już nie zatrzyma ujawnienia skali pedofilii w polskim kościele. Po USA, Irlandii, Australii, Austrii, Szkocji, Anglii, Tanzanii i wielu innych krajach, czas na to, by skala pedofilii w polskim kościele ujrzała światło dzienne, a winni zostali ukarani.

Hari Seldon
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Po wartym 60 mln złotych liftingu Dworzec Centralny w Warszawie miał być chlubą stolicy. Dziś, niespełna pół roku po Euro 2012, wychodzą niedoróbki. Nie działa większość ruchomych schodów, na peronach pojawiają się kałuże z wodą, a szklane punkty handlowe w holu głównym pękają.
29 października 2012 roku na nowy dworzec PKP w Katowicach zostali wpuszczeni pierwsi pasażerowie. Dzisiaj kolej przyznaje, że nie wszystko na katowickim dworcu działa tak, jak powinno. Najpierw zepsuł się ruchomy chodnik, wciąż  słabo działają mikrofony przy kasach.
Na Stadionie Narodowym w czasie deszczu nie zasuwa się dach, a murawa zamienia się w basen.
Na lotnisku w Modlinie najbardziej awaryjnym elementem konstrukcji okazał się pas startowy, który – jak by się wydawało – nie miał prawa się zepsuć, gdyż betonowe płyty leżące na ziemi są po prostu nie do zdarcia.
Wrocławski stadion wkrótce będzie remontowany – oznajmił były już Inspektor Nadzoru Budowlanego, który kontrolował prace przy budowie stadionu przez firmę Max Bögl. Jego zdaniem wykonawca ignorował polecenia inspektora, w efekcie stadion ma wiele niedoróbek.
Nierówny asfalt, kiepskie oznakowanie, kałuże wody, kamienie i… zwierzęta przebiegające przed maską samochodu – to autostrada A4 pod  Krakowem.
Trasa S-8 przez warszawskie Bemowo jest najdroższym odcinkiem drogowym.  Budowa 10 km trasy kosztowała ponad 2 mld zł. Niestety stwierdzone pod koniec budowy niedoróbki będą skutkowały znacznie wcześniejszą koniecznością remontu.
Czy jest jeszcze ktoś, kto wierzy, że Polacy powinni mieć swoje elektrownie atomowe?

Hari Seldon
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

W biegu łączonym 2 x 7,5 km, na mistrzostwach świata w Val di Fiemme,
Justyna Kowalczyk zajęła 5 miejsce, czyli przegrała z kretesem, co trzeba pamiętać,
z chorymi na astmę zawodniczkami z Norwegii. Justyna jest w bardzo dobrej formie,
jednak dzieje się coś takiego, że w ciągu tygodnia, może dwóch chore norweskie
zawodniczki dostają takiego „powera”, że wszystko inne, żywe i co się rusza,
w starciu z nimi zdycha po prostu.
Po mistrzostwach pewnie trochę odpuszczą, bo mógłby być zamiast radości
jakiś przedwczesny pogrzeb.
Jeśli ktoś czytał jak Lance Armstrong przygotowywał się do zawodów,
to znajdzie potrzebną wiedzę, może jakieś analogie -
np. to, że jak się nie „koksował” to był przeciętny.
Z pewną zawodniczką z okresu „przedastmatycznego” też było podobnie.
Naukowcy potrafią zrobić tak, żeby azjatyckie dzieci jedząc odpowiednio
zmodyfikowany ryż, nie miały „kurzej ślepoty”.
Pewnie norweskie labolatoria też potrafią zrobić tak, że ludzie chorzy na astmę,
na zawołanie zyskali siłę konia.  Ciekawe przy tym jest to, że jak już, to choroba służy całej reprezentacji.
Ale dobrze, że jeszcze nie przez cały sezon !
Szansy Justyny należy upatrywać w tym, że  ta „inżynieria” ma jakieś słabe strony,
podlega pewnym cyklom, albo w tym, że norweskie „astmatyczki” taktycznie
coś pozwolą Justynie ugrać, bojąc się doszczętnie przegiąć pałę przed sportowym światem.
Osobiście za mocno nie liczyłbym jednak na to.
Marit Bjoergen powiedziała kiedyś, że leki na astmę nie pomagają jej w odnoszeniu zwycięstw.
Również polscy specjaliści ze świata medycyny i dopingu twierdzą, że przyjmowanie
przed zawodami sterydów, które zwiększają wydolność płuc - nie pomagają zwyciężać.
To pewnie herbata z cytryną pomaga.

(Turkus) 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:



Genetyczne modyfikowanie organizmów jest zjawiskiem jeszcze dosyć nowym, a jeśli czegoś nie znamy to się tego boimy

12 lat trwała wojna o ryż. Chodzi o spór przeciwników i zwolenników GMO. Przyczyną sporu była genetycznie modyfikowana odmiana ryżu. To „Złoty Ryż” (ang. Golden rice) – wariant ryżu siewnego uzyskany metodami inżynierii genetycznej, dzięki czemu syntetyzuje β-Karoten. Powstał z myślą o rynku azjatyckim, gdzie dzieci zapadają na ślepotę zmierzchową z uwagi na brak witaminy A. Cały problem dokładnie opisuje Bjørn Lomborg – Profesor Copenhagen Business School.
Przeciwnicy żywności modyfikowanej (Greenpeace) od początku blokowali rozwój i wykorzystanie tej odmiany. Według nich, złoty ryż to koń trojański korporacji, który ma pomóc w zmianie nastawienia opinii publicznej do GMO. Teraz  złoty ryż, który powstał w ramach projektu humanitarnego, ma być udostępniany rolnikom za darmo. Produkuje około 20 razy więcej β-karotenu, niż poprzednia odmiana. β-Karoten zawarty w jadalnych częściach tego ryżu jest prowitaminą A. Brak witaminy A w pożywieniu powoduje tzw. „kurzą ślepotę” i inne powikłania. Problem w tym, że dla trzech miliardów mieszkańców Azji ryż jest podstawą wyżywienia, ale sam nie zawiera wszystkich składników potrzebnych dla zachowania zdrowia. To powoduje 10% ryzyko niedoboru witaminy A. Według World Health Organization w efekcie tego niedoboru co roku ślepnie ok. 500 tysięcy dzieci. Z tego połowa umiera w ciągu roku. Jednak mimo takich strat życia ludzkiego przeciwnicy GMO wyszydzali wysiłki wprowadzenia złotego ryżu w celu uniknięcia niedoborów witaminy A.
Utrzymywali, że są lepsze sposoby zaradzenia niedoborom witaminy A. W swoim oświadczeniu Greenpeace powiada, że taki ryż  nie jest potrzebny i zamiast tego zaleca stosowanie suplementów i wzbogacanie żywności. Pewnie w jakiś sposób rozdawanie tabletek poprawiłoby sytuację, ale nie rozwiąże problemu witaminy A. Ponadto opublikowane ostatnio badania wskazują, że złoty ryż jest znacznie tańszy.
Komisja Europejska, po rozpatrzeniu prowadzonych przez 25 lat badań nad organizmami GMO doszła do wniosku, że „nie istnieją na dzień dzisiejszy żadne dowody naukowe wiążące GMO z wyższym ryzykiem dla środowiska lub dla bezpieczeństwa żywności i paszy niż konwencjonalne rośliny i organizmy”.
Skąd ten strach przed GMO? Genetyczne modyfikowanie organizmów jest zjawiskiem jeszcze dosyć nowym, a jeśli czegoś nie znamy to się tego boimy. W dodatku jeśli jakieś zjawisko ma w nazwie wymagający rozwinięcia skrót, to potrzeba czasu, by go zrozumieć. Poza tym nie ma jeszcze na tyle dużo badań, które mówiłyby jednoznacznie, że GMO jest czymś dobrym albo złym.
Z badań przeprowadzonych przez TNS Pentor na zlecenie warszawskiego Centrum Nauki Kopernik (CNK) wynika, że 66 proc. Polaków nie wie, co oznacza termin GMO, a ponad 48 proc. deklaruje, że nie zetknęło się z pojęciem organizmów modyfikowanych genetycznie.
Odpowiedzi poprawnej – według której GMO to genetyczne modyfikowanie organizmów – udzieliło 3,3 proc.
Ludzie są bardzo ostrożni w stosunku do technik, które ich bezpośrednio dotykają. Na przykład do nowości w medycynie i w żywności. Ta nieufność może wynikać m.in. z tego, że naukowcy nauczyli społeczeństwo, że raz mięso z krów jest zupełnie bezpieczne, a dwa lata później, że można się przez nie zarazić śmiertelną chorobą, raz margaryna jest lepsza – raz masło. W wyniku tego są przekonani, że wprowadzenie GMO do hodowli służy tylko i wyłącznie interesom firm produkujących te organizmy oraz że żywność produkowana na bazie GMO niekorzystnie wpływa na zdrowie konsumentów. Społeczeństwo nie ma realnego dostępu do rzetelnych informacji poświęconych tej tematyce. Większość informacji i opinii opiera się na doniesieniach medialnych, które bardzo często są nierzetelne, nienaukowe – bo są to opinie potoczne – jak również na bardzo silnych kampaniach przeciw GMO. Aktualnie w Polsce nie ma żadnej kampanii informacyjnej,  która by polegała na informowaniu społeczeństwa o tym, czym rzeczywiście jest GMO.

Hari Seldon 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Ks. Mieczysław Puzewicz pisze na blogu, że miał sen, w którym Jezus oprowadza go po komnatach:             „I zobaczyłem. Najpierw była piękna sala z samymi kobietami. Były młodsze i starsze, całkiem szczupłe i nie całkiem szczupłe, z jasnymi włosami i brunetki. Kim są? – zgadywałem. A Pan Jezus, który nadal umie czytać w ludzkich myślach bez wahania wyjaśnił: „To lesbijki. Moje siostry lesbijki”. W drugiej sali, nie wiedzieć czemu różowej, byli z kolei sami mężczyźni, nastoletni i posiwiali, łysi i rozczochrani z bujnymi fryzurami. Już się domyślałem, ale Pan Jezus mnie uprzedził: „Tak, dobrze myślisz, to moi bracia geje!”
Tomasz Terlikowski nie wytrzymał i ocenił, że jest to „homoherezja w wulgarnym wydaniu”. Fakt, że ksiądz widział lesbijki i gejów w niebie nie uszedł uwadze znamienitemu teologowi, znawcy i interpretatora pisma -  red. Terlikowskiemu. Zajął się tym problemem na tyle skutecznie, że abp Budzik wezwał na rozmowę księdza marzyciela. Reakcja była natychmiastowa. Po rozmowie artykuł zniknął, ksiądz ukrył się przed mediami.
Czy to nie jest zabawne? Redaktor Terlikowski ostro skrytykował śniącego księdza i przypiął mu łatkę „homoheretyka”. Homoherezja to nowo odkryta herezja. Wnioski z badań w tej materii ogłosił ks.dr hab. Dariusz Oko – wykładowca Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.
Red. Terlikowski nie odpuszcza i poucza dalej: „Akt homoseksualny, tak jak samookaleczenie jest grzechem ciężkim. Biblia, ale także Tradycja Kościoła są tu całkowicie jednoznaczne. I sny, nawet jeśli przyśnią się one księdzu Puzewiczowi, nie mogą tego zmienić. A ksiądz jest, jako żywo od tego, by nauczać tego, czego naucza Kościół, a nie tego, co mu się przyśni”
Ksiądz Puzewicz na szczęście nie precyzuje co geje i lesbijki tam wyczyniają. Można więc mieć nadzieję, że nic zdrożnego, czego jakby nie zauważył redaktor Terlikowski, ciskając gromy na duchownego. W końcu portal Katolickiej Agencji Informacyjnej opublikował oświadczenie księdza Puzewicza. Duchowny napisał w nim, że nie miał zamiaru pochwalać homoseksualizmu, ale podkreślił równocześnie, że homoseksualiści są obecni w Kościele.
Moim zdaniem Terlikowskiemu wcale nie chodzi o „naukę kościoła”, ale oto , że jeden z księży własne gniazdo kala. Wykazał się jednak taką czujnością, że w sukurs ruszył mu sam biskup. Jego działanie może być pomysłem do nakręcenia kontynuacji filmu Incepcja. Tam akcja też toczy się we śnie.

Hari Seldon
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Pora trochę odpocząć od absurdów jakie serwują nam nasi politycy. Jest złudzeniem, że tylko nasza rzeczywistość to kopalnia niedorzeczności. To może być pocieszające, ale wcale nie jesteśmy w tej dziedzinie najlepsi.
Przenieśmy się do USA, a konkretnie do stanu Nowy Meksyk. Właśnie tam republikanie wymyślili jak zabronić aborcji ciąży pochodzącej z gwałtu. Chodzi o to, żeby zabronić aborcji w taki sposób, aby jednocześnie jej nie zakazywać. Kongresmenka z Nowego Meksyku, Catherine Brown, wystąpiła z projektem ustawy, zabraniającej przeprowadzania aborcji u ofiar gwałtu. Dokonując aborcji kobieta niszczy dowód przestępstwa (!) – taka jest argumentacja wnioskodawczyni. Ciąża musi być donoszona, bo dziecko urodzone w wyniku gwałtu ma być dowodem przestępstwa! Projekt przewiduje karę 3 lat więzienia za złamanie takiego zakazu.
„Uchwała zmienia ofiary gwałtu i kazirodztwa w przestępców, którzy są zmuszani do stania się inkubatorami, mającymi dostarczyć państwu dowody w sprawie” – powiedział p. Patryk Davis z organizacji ProgressNow New Mexico. Prawo dotyczyć ma również nieletnich ofiar, w tym ofiar kazirodztwa. Perfidia takiego pomysłu doprowadzi do sytuacji, w której lepiej nie zgłaszać gwałtu i nie ścigać gwałciciela – wtedy kobieta będzie mogła usunąć ciążę bezkarnie.
Głupota tego pomysłu jest przerażająca. To po prostu próba utrudnienia aborcji, tak żeby była w praktyce nieosiągalna. Jest jednak szansa, że projekt ustawy zostanie odrzucony w stanowym parlamencie, bo Nowy Meksyk zdominowany jest przez demokratów.
Ciekawe co się stanie, gdy konkretny gwałt nie będzie akurat skutkował ciążą?  Może wówczas gwałcicieli w Nowym Meksyku w ogóle nie będzie się ścigać z uwagi na brak dowodów?
Wydaje się, że Ameryka jest daleko, ale biorąc pod uwagę jak głosują nasi posłowie, aż strach pomyśleć co będzie, gdy któryś z nich pomysł podchwyci i będzie starał się go przeszczepić na polski grunt?

Hari Seldon 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Agnieszka Holland – przedstawiać nie trzeba, ogłosiła, że już nigdy nie zagłosuje na Platformę.
„Czuję się oszukana. Głosowałam na Platformę Obywatelską, która ustami premiera obiecywała związki partnerskie i regulację in vitro. Z pewnością na oszustów nie będę już więcej głosować” – powiedziała Holland. Reżyserka stwierdziła również, że w Polsce brakuje debaty i kwitnie ignorancja rodząca strach.
Pierwszy zareagował poseł Godson, znany z religijnych przekonań, przeciwnik związków partnerskich. Zaapelował zarówno do Agnieszki Holland, jak i do innych twórców, aby wspierali tradycyjne wartości rodziny oraz wartości moralne. Teraz stanowisko zajął poseł Niesiołowski.
„To deklaracja, która oznacza coś takiego – nie obchodzi mnie Polska, tylko córunia moja, która jest lesbijką. W związku z tym, że interesy córuni nie są zabezpieczone, nie obchodzi mnie Polska” – tak skomentował deklarację Agnieszki Holland poseł Niesiołowski.
No proszę – córunia lesbijka – oto język parlamentarzysty, profesora, członka partii nazywającą się liberalną. Tylko pogratulować. To reakcja godna pożałowania. Skandaliczna wypowiedź posła o kobiecie i jej córce. Tak określa się obywatela, wyborcę, człowieka, tylko dlatego, że wypowiada się o standardach w polityce. Politycy najwyraźniej tracą nerwy w sytuacji, gdy ktoś próbuje rozliczyć ich z wyborczych obietnic. Najpierw obiecują złote góry, a potem toną w oceanie kłamstwa i niemożności.
Niesiołowski stwierdził także, że słowa artystki świadczą o jej egoizmie i krótkowzroczności politycznej oraz dopuszczają możliwość powrotu do władzy PiS.
Panie pośle Niesiołowski, niech pan szanuje ludzi! Jeśli nie chce pan powrotu PiS –u do władzy, to proszę wziąć się do roboty. Najlepiej byłoby zrealizować przedwyborcze obietnice. A jeszcze lepiej – wiedzieć co się obiecuje.

Hari Seldon 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Opozycja zaplanowała przejęcie władzy. Co prawda do wyborów jeszcze daleko, ale już powstały zręby nowego rządu z profesorem Glińskim  jako premierem. Nowy premier już organizuje konferencje prasowe i rozdaje pieniądze. Sam premier Gliński pieniędzy nie rozdaje, od tego ma asa w rękawie, też profesora – Krzysztofa Rybińskiego. Profesor Rybiński wymyślił „stypendium demograficzne”. Ma ono polegać na wypłacaniu na każde dziecko 1000 złotych miesięcznie. Każda matka, która urodzi dziecko, otrzyma już nie tylko jednorazowe becikowe, ale becikowe comiesięczne – w kwocie 1000 zł. Stypendium  będzie przyznawane aż do ukończenia przez dziecko 18-tego roku życia. Czyli na dziecko wychodzi 216.000 złotych.To ma uratować katastrofę demograficzną i zachęcić Polaków do płodzenia jak największej ilości dzieci. Według profesora to koszt „tylko” 6 miliardów złotych rocznie. Te pieniądze  profesor proponuje uzyskać m.in. z funduszu OFE (po prostu wziąć je stamtąd), z  podniesienia części podatków i obniżenia wysokich emerytur!. Ekonomiści już wyliczyli kwotę 90 miliardów rocznie, ale profesor tłumaczy na swoim blogu, że to właśnie on dobrze liczy!
Profesor Rybiński ma pewność swojej nieomylności, którą opiera  na własnych doświadczeniach i osiągnięciach. Otóż niecały rok temu założył fundusz  „Eurogeddon”.
To autorski fundusz prof. Krzysztofa Rybińskiego, którego celem jest osiągnięcie wysokich zysków w scenariuszu bankructwa Grecji, poważnych kłopotów innych krajów południa Europy, ewentualnego rozpadu strefy euro lub masowego wycofywania środków z banków w strefie euro. Uczestnicy tego funduszu są porażeni, wpłacili po 40 tys. euro z czego już stracili 44.5 %.
Warto również przyjrzeć się prognozom profesora na 2012 rok. Przewidział między innymi ogromną recesję i spadek euro, który miał kosztować mniej niż jeden dolar (dzisiaj za euro trzeba zapłacić 1,33 USD), a za jedno euro mieliśmy płacić ponad 5 złotych. „Przewidział” także zerowy wzrost PKB w Polsce. Trafność prognoz przyszłego ministra była więc na poziomie jasnowidza Jackowskiego.
Oczywiście pomysł wypłacania 1000 złotych miesięcznie za każde dziecko mógłby się wielu spodobać. Kto nie chciałby dostać pieniędzy, szczególnie jeśli jest się bezrobotnym.
W takie bajki tylko dziecko może uwierzyć. Nie trzeba być ekonomistą aby wyobrazić sobie dodatkowe 90 miliardów do podziału – to jedna czwarta budżetu kraju, lub taka sama wielkość wyżebranej sumy z  unijnego budżetu. Pieniądze trzeba by pożyczyć lub nadrukować. Na koniec wszystko zeżre inflacja i po pieniądzach.
Jaki jest sens zwiększania dzietności w Polsce jeśli nie ma miejsc pracy? Wielu Polaków zmuszonych zostaje do emigracji z powodów ekonomicznych. W dodatku emigrują głównie ludzie młodzi, bo w Polsce nie mają pracy ani warunków do rozwoju. Mamy być zagłębiem demograficznym dla krajów rozwiniętych?! Rodzajem inkubatora?
Oczywiście jak rodzice nie mają zdrowia, mieszkania, pracy, wykształcenia, żadnych umiejętności zawodowych, mają za to nałogi i gromadę dzieci, takiemu pomysłowi tylko przyklasną.
Obowiązkiem rządzących i aspirujących do władzy jest tworzenie miejsc pracy i zapewnienie takich warunków, by rodzice nie martwili się o miejsce w żłobku czy przedszkolu, a kobiety nie  kojarzyły ciąży ze strachem przed utratą pracy i dochodów. Bajki  nie mogą być domeną polityków tylko bajkopisarzy.

Hari Seldon 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2018 panoptikum-blogosobliwosci Design by SRS Solutions

  • RSS