Wpisy z okresu: 3.2013

   Niestrawność

      Słucham ostatnio różnych doniesień i wyławiam sporo informacji dotyczących wysokości odpraw, emerytur tudzież poborów (na przykład arcybiskupa, wiadomo o kim mowa, ale oczywiście nie tylko o niego chodzi).  Wszystko wciśnięte między informacje o kryzysie, okraszone ekonomią, panierowane hasłami o zaciskaniu pasa. Mieszanka taka, że normalny żołądek nie da sobie z tym rady. Niestrawność murowana. A tu Wielkanoc przecież, śniegu po pas i nadal sypie (przynajmniej u mnie) i tym samym trudno o optymistyczne spojrzenie na świat. Mam koleżankę rencistkę. Młodą jeszcze, ale od dziecka przewlekle chorą,
z powikłaniami, stąd ta renta. Oczywiście koleżanka pracuje, bo darmozjadem nie jest ,
a rentkę ma z tytułu częściowej niezdolności do pracy, więc kokosy to nie są. Pokazała mi ostatnio rozliczenie z ZUS –u, według którego zarabia tak dużo, że państwo, ograbiane przez nią, musi sobie część przynależnych jej pieniędzy odebrać. Nie ma tak dobrze, nie każdy jest arcybiskupem Głodziem, maluczkim ma wystarczyć minimum. A jak się nie podoba… to nikogo to nie obchodzi. Koleżanka ma wyliczona kwotę renty 900 zł ( to kwota do opodatkowania), ale że przekroczyła dozwolone zarobki (niewiele) będzie otrzymywać – 380 zł. Poradziłam, żeby zrezygnowała z części etatu, to może na jedno wyjdzie – będzie pracować krócej, za to renta uzupełni straty. Tak łatwo jednak nie jest – o pracę trudno, chorej osobie jeszcze trudniej, a pracodawca nie kroi etatów jak plasterki sera. Poradziłam, żeby zrezygnowała z renty skoro kosztuje ją to tyle nerwów, co dwa lata komisja, do tego musiała walczyć w sądzie (wygrała). Na to też miała argument – w każdej chwili może pogorszyć jej się tak, że nie wyjdzie z domu do pracy. Co wtedy? Wtedy chociaż te marne grosze zostaną. No cóż, biorąc pod uwagę, że w naszym państwie chroni się życie poczęte – a później radź sobie człowieku sam – nic mnie już nie dziwi. I tak ma kobieta szczęście (albo dużo woli walki), że wywalczyła cokolwiek.
Nie zdziwił mnie nawet fakt, że dziewczyna z cukrzycą pracująca w markecie nie ma prawa nic zjeść w czasie pracy, tylko podczas przysługującej jej przerwy. Każdy odrobinę myślący człowiek w XXI wieku wie, że cukrzyk nie je raz dziennie , a średnio 5-6 razy. Opowiadała mi, że  kierownik dobrze widzi kiedy robi jej się słabo, ale udaje, że nic się nie dzieje. I nikt się nie dziwi. Ona sama też nie. Pokazała mi banana w kieszeni fartucha, którego pogryzała, kiedy przy kasie nie ma klientów.
Śnieg sypie dalej, wielkanocne zające pochowały się w zaspach, ptaki próbują śpiewać, ale dzioby im zamarzły. Pozdrawiam świątecznie!

Kama
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Zbliżają się święta wielkanocne. Zapytałem znajomego, bardzo wierzącego, o triduum paschalne, ale on zaniemówił. Zdziwiony zapytał o co mi chodzi. O nic mi nie chodziło, po prostu zapytałem jakie znaczenie mają te święta dla osoby głęboko wierzącej. Nic nie potrafił powiedzieć. Teraz ja nie mogłem ukryć zdziwienia co spowodowało, że zaczął na mnie podejrzliwie patrzeć. Póki co nie odzywa się do mnie, a niech tam -  przejdzie mu. Więcej już go nie zapytam, bo okazuje się, że wiara to drażliwy temat. Szkoda tylko, że dzieli ludzi.
Postanowiłem koledze pomóc, zajrzałem do Wikipedii, może to przeczyta.
Święte Triduum Paschalne (z łac. triduum – Trzy Dni) – najważniejsze wydarzenie w roku liturgicznym katolików, którego istotą jest celebracja Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Rozpoczyna się wieczorną Mszą w Wielki Czwartek (Msza Wieczerzy Pańskiej), kończy zaś drugimi nieszporami po południu Niedzieli wielkanocnej.
Wielki Czwartek – Ostatnia Wieczerza – pierwsza Msza święta
W tym dniu może być sprawowana rano tylko jedna ofiara eucharystyczna, Msza Krzyżma świętego. Dzisiaj w telewizji usłyszałem od rozpalonej religijnie dziennikarki, że „Krzyżmo” był świętym(!). Wyjaśniam pani dziennikarce, że krzyżmo to mieszanina oliwy z oliwek i balsamu, używana do namaszczania przy udzielaniu sakramentów chrztu, bierzmowania, święceń kapłańskich, konsekracji biskupów oraz przy konsekracji kościołów i ołtarzy.
Podczas tej mszy świętej biskup konsekruje oleje chorych, katechumenów i święte krzyżmo. Kapłani zabierają nowe oleje do swoich parafii, stare zaś się spala. Msza Krzyżma kończy okres wielkiego postu.
Wielki Piątek – tego dnia nie odprawia się Mszy świętych, z wielkiego szacunku do ofiary Jezusa Chrystusa poniesionej na krzyżu za grzechy całego świata. Jest to dzień powagi, skupienia i postu, w którym szczególnie czci się drzewo krzyża. Od rana trwa adoracja Najświętszego Sakramentu w Kaplicy Adoracji. Odprawia się drogę krzyżową. Wieczorem pod przewodnictwem papieża odbywa się Droga krzyżowa w rzymskim Koloseum. Centrum tego dnia jest Liturgia Męki Pańskiej.
Wielka Sobota – w Wielką Sobotę Kościół trwa przy Grobie Pańskim rozważając Mękę i Śmierć Chrystusa. Dawniej przed Liturgią Wigilii Paschalnej niszczono ołtarz i budowano nowy, współcześnie ołtarz zostaje obnażony, a kościoły są sprzątane. Istnieje też zwyczaj odwiedzania symbolicznych Grobów Pańskich w kościołach, a także grobów bliskich osób na cmentarzach. W Polsce i niektórych sąsiednich krajach tradycyjnie wierni przynoszą w tym dniu w koszach potrawy wielkanocne (święconka), aby je poświęcić albo zapraszają kapłana do domostwa, gdzie poświęcony zostaje stół z potrawami.
Niedziela Wielkanocna -  to czas świętowania zmartwychwstania Chrystusa.
Nie mogę zrozumieć dlaczego mój serdeczny kolega obraził się na mnie. Zapytałem tylko co będzie świętował. Może jak się dowie znowu będzie chciał ze mną porozmawiać?
Hari Seldon
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Abp Głódź  wydał oświadczenie, w którym odniósł się do publikacji tygodnika „Wprost” („Cesarz Trójmiasta”).
„Publikacje medialne zapoczątkowane przez Tygodnik „Wprost” podważyły godność urzędu i mojej posługi biskupiej w Archidiecezji Gdańskiej. Wiele wskazuje, że pomagali w tym niektórzy z naszych kapłanów. Niestety szukali oni rozwiązań poza praktyką właściwą Kościołowi. Wybrali sposób najgorszy z możliwych – samozwańczy sąd na łamach prasy” –napisał na stronie archidiecezji abp Głódź.
Czytając to oświadczenie nasuwa się kilka refleksji. Abp Głódź nie zaprzeczył doniesieniom tygodnika. Jest zmartwiony, że w publikacji pomagali księża, którzy powinni wybrać „inną drogę”. Według biskupa treści zawarte w artykule podważają godność biskupiego urzędu. Co prawda prosi o przebaczenie, ale sam łaskawie przebacza i nawołuje do dialogu.
W zasadzie nie liczyłem na więcej. Język pełen eufemizmów bez śladu poczucia winy. Sprawą mają się zajmować instytucje kościelne a nie prasa czy wymiar sprawiedliwości.
Według Głódzia to tylko przesadne pomówienia skierowane przeciwko niemu. A przede wszystkim skrzywdzono kościół.
Jeśli medialne doniesienia o pijackich ekscesach, kupczeniu kościelnymi urzędami, awansowaniu  pedofila w sutannie jest „samozwańczym sądem na łamach prasy”, to gratuluję biskupowi dobrego samopoczucia. Niech dalej trwa w zakłamaniu i obłudzie. A gdzie jest przesłanie papieża Franciszka?
„Nie rzucę kamieniem, bo wiem, co o tym powiedział nasz Pan Jezus Chrystus. Przebaczam i proszę o to samo, jeśli ktoś uważa, że moim postępowaniem go skrzywdziłem! Wszyscy jesteśmy dłużnikami Bożego Miłosierdzia” – oznajmił abp Głódź.
Panie biskupie, więcej pokory. O rzucaniu kamieniami w grzesznika mówił Chrystus, a nie prominentny funkcjonariusz kościoła. Jeśli biskup nie pamięta, to przypominam:
Ewangelia według Św. Jana. Rozdział 8.
Przyprowadzono przed Jezusa kobietę przyłapaną na cudzołóstwie.
-        Nauczycielu, tę kobietę przyłapano na jawnym cudzołóstwie. Mojżesz kazał nam takie kamienować. Ty zaś co powiesz?
Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi, a potem podniósł się i rzekł:
-        Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem.
A gdy oni to usłyszeli i sumienie ich ruszyło, wychodzili jeden za drugim.
Kiedy zostali sami, Jezus rzekł do owej kobiety:
-        Idź i odtąd już nie grzesz.

Hari Seldon

O tym że palenie szkodzi nikomu mówić nie trzeba. Palacz i tak będzie palił, nawet jeśli wie, że to wyjątkowo niezdrowy nałóg. Tak pewnie myśli minister finansów. Jest przekonany, że każdy palacz wyda każde pieniądze na swój ulubiony niebieski dymek. Nie zauważył jednak kiedy palacze wkurzyli się na politykę wyciągania ostatniego grosza z ich kieszeni.
Od 2004 roku dochody budżetu państwa z tytułu akcyzy i podatku VAT na papierosy rosły z roku na rok i dostarczyły w ostatnich dwóch latach ponad 9% łącznych wpływów budżetowych Polski. Ten wzrost trwał do połowy ubiegłego roku. W drugim półroczu minister zanotował spadek – około 2 %.  W styczniu tego roku spadek wpływów z akcyzy wyniósł już 17 % co oznacza, że w skali roku do budżetu wpłynie mniej o 1 miliard złotych!
Minister zarżnął więc kurę znoszącą złote jajka. Przedstawiciele ministerstwa, z przyklejonym uśmiechem przekonują, że to ich wkład w walkę ze zgubnym nałogiem.
Prawda wygląda inaczej. Nie zarabia państwo tylko przemytnicy. Na przykład na Ukrainie paczka papierosów kosztuje średnio 2 zł, a w Polsce handlarze sprzedają po 6-7 zł. Z przemytu żyją całe rodziny co powoduje, że mieszkańcom przygranicznych miejscowości nie opłaca się podejmować pracy. Mają 300% marży. Jaki biznes  jest w stanie  zaoferować taki zarobek  krótkim czasie? Ten  przemyt staje się bardziej zyskowny niż handel narkotykami.
Wreszcie palacz, który ma do wyboru paczkę papierosów za 13 złotych (z akcyzą), nie będzie długo zastanawiał się nad decyzją o zakupie papierosów za 6 złotych.
Ciekawe co zrobi minister? Podniesie akcyzę, by odrobić straty? Jeśli tak to pewnie zyski przemytników wzrosną jeszcze bardziej, budżet na pewno nie zyska. Kilkanaście lat temu inny minister obniżył akcyzę na alkohol. Wpływy do budżetu wzrosły gwałtownie.
A może minister uwierzył, że palacze nagle wyzbyli się nałogu, a za zaoszczędzone pieniądze kupują żywność, paliwo, telewizory i inne dobra? Oczywiście obciążone podatkiem VAT.

Hari Seldon

Trudno nie wspomnieć o takim jubileuszu. W niedzielę 24 marca minęło 40 lat od premiery płyty „The Dark Side Of The Moon”, legendarnej grupy Pink Floyd.
Album pojawił się w sklepach 24 marca 1973 roku i został niemal natychmiast doceniony przez słuchaczy. Na liście najpopularniejszych albumów „Billboardu” płyta spędziła nieprzerwanie ponad 14 lat – dłużej niż jakikolwiek album w historii. Do dnia dzisiejszego rozeszło się ponad 45 mln egzemplarzy „The Dark Side Of the Moon”. To bajeczne nagranie zrealizował Alan Parsons, który nadał płycie niesamowity klimat.
„To jedno z tych dzieł rockowych, które moim zdaniem bronią się do dziś. Zbiór pięknych utworów o szlachetnej melodyce, wspaniałym brzmieniu i uniwersalnej wymowie. A różne smaczki dźwiękowe, jak odgłosy dzwoniących zegarów czy wplecione w całość intrygujące wypowiedzi, sprawiają, że zawsze słucha się go z zainteresowaniem” - ocenia Wiesław Weiss, redaktor naczelny miesięcznika „Teraz Rock”.

Posłuchajmy:
http://www.youtube.com/watch?v=hkTmPN50u80

Cała płyta:
http://www.youtube.com/watch?v=328WhjAXpcs

Hari Seldon
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Facebook – na stronie Doroty Zawadzkiej (telewizyjna Niania) można przeczytać list:
Z serii rodzice pytają:
„Witam Pani Doroto! Przedstawię problem dotyczący Lekcji religii w III klasie szkoły podstawowej. Córka wróciła i opowiedziała mi historie jak dla mnie nie z tej ziemi. Prowadząca lekcje katechetka, chcąc uzmysłowić 10 latkom cierpienie Jezusa przyniosła gwóźdź i chętnym nakłuwała dłonie, nakłuwanie trwało do chwili kiedy dziecko nie zgłosiło bólu… Przyniosła również sznur i pokazała dzieciom jak Judasz się powiesił, dając szczegółowa instrukcję, założyła sznur, sobie na szczęście, na szyję wytłumaczyła, że wszedł na krzesło… Pani Doroto, proszę o opinię, mam wrażenie rozmawiając z rodzicami uczniów z klasy mojej córki, ze jestem szurnięta bo uważam, że taka osoba nie powinna uczyć dzieci, oni zaś twierdza że Pani z pewnością nie miała złych intencji. W jaki sposób rozwiązać ten problem. Chciałabym zorganizować zebranie na którym Katechetka wyjaśni sens tych pokazów a pedagog szkolny będzie tez obecny i przedstawi swoją opinie? Czy może Pani podpowiedzieć co robić?”
Pani Zawadzka tego problemu na pewno nie rozwiąże. Jest szkoła, jest dyrektor i są rodzice.
Jeśli oni tego problemu nie rozwiążą, to nikt tego nie zrobi. Ja podziwiam kreatywność katechetki. Dzieciaki i tak mają szczęście. Przecież nauczyciel fizyki, wzorem Enrico Fermiego, mógł wybudować w klasie reaktor atomowy, a nauczyciel historii zaprezentować działanie pieca krematoryjnego z Auschwitz. Całe szczęście, że katechetka nie omawiała sposobu palenia „czarownic” na stosie…

Hari Seldon
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Kibice piłki nożnej nie mają łatwego życia.
Nie tak dawno, w wyniku nieudolności  organizatorów, mieli basen zamiast boiska,
teraz przyjęli,  już na początku meczu z Ukrainą, przygotowany przez naszych „kopaczy”, zimny prysznic.
Żadne promocje, zachęty oraz milionowe nagrody dla menedżerów, nie pomogą „Narodowemu”,
jeśli piłkarze nie zaczną grać!
Nie pomoże nawet miła twarz zagubionej w meandrach sportu, Pani Ministry.
Swoją drogą zastanawiam się co jeszcze nasi zawodnicy muszą zrobić,
żeby kibice się od nich odwrócili. Gdzie jest ta granica?
Teraz sytuacja przypomina patologiczny związek, w którym mąż znęca się nad żoną,
ale ona ciągle wierzy, że to małżeństwo ma jeszcze szanse…
Wydaje się, że jeśli kibice sami nie odejdą, to trzeba będzie założyć im „niebieską kartę”.

(Turkus) 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:



Mrugnięcie okiem

Nie od dziś wiadomo, że Sejm RP jest miejscem, w którym trudno o powagę. Właśnie przed Komisją Spraw Zagranicznych stanął kandydat na ambasadora w Madrycie. W zasadzie nikt z członków komisji kandydatem się nie zajmuje. Mało kogo obchodzi czym miałby się zająć przyszły ambasador. Zamiast tego można zobaczyć tradycyjną słowną przepychankę miedzy nienawidzącymi się posłami. To już nie są pytania tylko polityczne tyrady. Motywem przewodnim jest katastrofa smoleńska. Na drugim miejscu jacyś agenci KGB, mający podobno wpływać na rządzących. Niektórzy wręcz proponują oddać kandydata w ręce prokuratora. Często pojawiają się biblijne cytaty. Nieliczni posłowie nieśmiało zadają pytania o kompetencje kandydata.
Ostatecznie powagę komisji zakwestionował jeden z posłów zadając pytanie kandydatowi: „Jaki jest pana stosunek do In vitro?”. Podkreślił przy tym, że odpowiedź kandydata na tak postawione pytanie zadecyduje o wyniku głosowania komisji!
Poseł chyba zapomniał, w jakich obradach uczestniczy. To nie jest konkurs na idiotę roku. Ale może on o tym nie wie.
Obrady trwają, podatnicy płacą.

Hari Seldon 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

O Szkole Podstawowej nr 51 w Lublinie głośno było już kilka tygodni temu. W statucie publicznej szkoły „po cichu” umieszczono zapis „szkoła kształtuje i rozwija postawy uczniów w oparciu o naukę Kościoła Katolickiego”. Na szkolnej stołówce umieszczono tablicę „Pamiętam o modlitwie przed i po jedzeniu”, na ścianach stołówki zawieszono tablicę z treściami modlitw.
Teraz, dzieci uczestniczą w rekolekcjach. Z wychowawcą udają się na mszę świętą do kościoła.  Przedtem jednak w szkole biorą udział w drodze krzyżowej organizowanej w szkolnym patio. Dyrektorka – katechetka jest dumna ze szkolnej tradycji. Rodzice już niekoniecznie.
„W budynku powieszone są stacje Drogi Krzyżowej, a dzieci klęczą i się modlą przy poszczególnych stacjach” – opowiadają rodzice.
„Jestem matką dziecka z kl. I-III. Mąż i ja uważamy, że nie jest to nabożeństwo, które powinno się odbywać w szkole. Rodzice mogą zaprowadzić dziecko do kościoła, pod warunkiem że uważają, że jest w stanie akurat to nabożeństwo zrozumieć” – żali się jedna z mam . „Jesteśmy rodziną katolicką. Jednak takie sytuacje w świeckiej szkole publicznej wydają nam się niedopuszczalne” - dodaje.
Rodzice się denerwują, ale nikt nie interweniuje – boją się.
„Organizowanie takich religijnych uroczystości w budynku szkoły jest nie na miejscu. Przecież to świecka placówka” – mówi ojciec 9-latki. Na pytanie, dlaczego nie poszli z tym do dyrektora szkoły, odpowiadają, że  boją się o  dziecko.
Zareagowały władze miasta. Jego prezydent podjął decyzję o wszczęciu kontroli przez urzędników wydziału oświaty. Oświadczył, że wszystkie szkoły publiczne prowadzone przez samorząd są placówkami świeckimi. Stąd kontrola. Rzeczniczka prezydenta stwierdziła: „Jeśli informacja o drodze krzyżowej się potwierdzi, podejmiemy decyzję”.
Innego zdania jest Kuria w Lublinie. Jej zdaniem nie ma nic złego, że droga krzyżowa odbywa się w budynku szkoły.
Dyrektorka szkoły nie odpuszcza, najwyraźniej czuje, że ma misję ewangelizacyjną do wypełnienia. Musiała usunąć nakaz modlitw przed posiłkiem i zapisy o nauce kościoła w statucie szkoły, więc została jej już tylko droga krzyżowa. Powinna zostać pozbawiona stanowiska za uporczywe łamanie prawa.
Szkoła publiczna jest świecka i nie ma tam miejsca na religijne obrzędy. Obowiązuje Konstytucja, prawo i program nauczania, zatwierdzony przez MEN. Szkoła ma edukować, a nie ewangelizować. Chyba, że Polska nie jest już krajem, w którym obowiązuje zasada rozdziału państwa i kościoła. 

Hari Seldon 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Rzecznik Praw Obywatelskich – prof. Irena Lipowicz – zwraca uwagę na coraz większą liczbę skarg dotyczących braku odpowiedniej reakcji organów ścigania na kradzieże „mniejszej wagi”, czyli te do 250 zł. Podkreśla też, że takie zachowanie policji rodzi w obywatelach przeświadczenie o jej nieskuteczności, a wielu obywateli nie zamierza nawet zgłaszać tego typu wykroczeń. Tymczasem w Ministerstwie Sprawiedliwości trwają prace nad zmianą przepisów przenoszących granicę między wykroczeniem a przestępstwem z 250 aż na 1 tys. zł.
Rusza akcja „Nie dla kradzieży od tysiąca”. Jej twórcy  przekonują, że proponowane zmiany dotyczące przesunięcia granicy, gdy kradzież traktowana jest jako przestępstwo, a nie wykroczenie z 250 zł na 1 tys. zł sprawi, że w Polsce powstanie raj dla złodziei.
Zwolennicy podniesienia granicy twierdzą z kolei, że usprawnią one działanie wymiaru sprawiedliwości, który jest zawalony pracą nad przestępstwami, w których chodzi o telefon komórkowy czy damskie torebki. Szczególnie pozytywnie na zmiany patrzy Komenda Główna Policji uważając, że policjanci są zmuszeni traktować bardziej poważnie sprawy dotyczące przestępstw niż wykroczeń. Kalkulacja jest prosta, łatwiej zająć się wykroczeniem (mniej papierkowej roboty) niż przestępstwem , a jeśli przestępstwem będzie kradzież mienia wartego więcej niż 1 tys., to będzie ich mniej.
Zdania ekspertów są podzielone. Jedni są za, drudzy przeciw.
Myślę, że kradzież to zawsze kradzież. Nieważne czy ktoś ukradł 20 czy 1100 złotych.
Chodzi o schwytanie przestępcy i nieuchronność kary. Nie można traktować kradzieży mienia nawet małej wartości jako czynu o małej szkodliwości społecznej. Nie jest tez chyba rozsądne wsadzać ludzi do więzienia za 300 zł. Trzeba znaleźć złoty środek.
Myślę, że  nie chodzi o puszczanie płazem drobnych kradzieży, ale o szybkie wykrycie i ukaranie sprawcy. Można karać w postępowaniu o wykroczenia surowiej, niż orzekać zawieszenie wykonania kary pozbawienia wolności za kradzież rzeczy za 260 zł.

Hari Seldon 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2017 panoptikum-blogosobliwosci Design by SRS Solutions

  • RSS