Wpisy z okresu: 6.2013

Urząd Skarbowy w Stargardzie Szczecińskim zaoferował gotową linię  do produkcji marihuany! To nie żart, obwieszczenie o licytacji ukazało się na stronie urzędu, o czym doniósł „Głosowi Szczecińskiemu” jeden z internautów.  Jeśli ktoś chce kupić niezbędne środki do  uprawy „zioła” niech przyjdzie w środę na licytację. Odbędzie się ona na terenie Komendy Policji Powiatowej w Stargardzie Szczecińskim.
Wylicytować sprzęt może każdy z wyjątkiem przestępcy, któremu go zabrano. Na liście znajdują się 34  przedmioty, a ceny wywoławcze wahają się od 1.50 do 12.00 złotych. Niedrogo. Są specjalne lampy, waga, młynek do suszu, transformatory, suszarki, itp.
Okazuje się, że powyższe urządzenia zostały zarekwirowane pechowemu plantatorowi, ale zamiast je zniszczyć, sąd zdecydował jedynie o ich przepadku. Anna Tatoń, Starszy Komisarz Skarbowy z Urzędu Skarbowego w Stargardzie wyjaśniła, że „Urząd Skarbowy przejęte rzeczy ruchome, wierzytelności i inne prawa majątkowe spienięża, według przepisów o egzekucji świadczeń pieniężnych w postępowaniu egzekucyjnym w administracji”.
To ciekawe – sąd i policja stoją na stanowisku, że sprzęt nie musi być wykorzystany do przestępstwa, chociaż jest taka możliwość.
Bardzo jestem ciekawy do czego ewentualny nabywca ów sprzęt wykorzysta? ;-)

Dla zainteresowanych ogłoszenie o licytacji:
http://www.izba-skarbowa.szczecin.pl/files/licytacja_us3214.pdf

Hari Seldon 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Stowarzyszenie Dealerów VW i Audi chce zachęcić Polaków do kupowania nowych samochodów. Przygotowali nawet projekt ustawy, który ma nas do tego przekonać. Pomysł jest prosty – nowe opłaty. Tzw. ekologiczna opłata ma obowiązywać posiadaczy aut starszych niż 10 lat w wysokości co najmniej 100 złotych rocznie. Auta starsze niż 12 lat zostaną obciążone podwyższeniem  o 10% stawek OC.
Dealerzy wymyślili,  że takie zapisy spowodują masowe złomowanie starszych samochodów i zachęcą do kupowania nowych. Pewnie właśnie u nich!
Propozycja takiej ustawy jest już w Sejmie, w Ministerstwie Finansów i w poselskich klubach. Tylko głupi nie zauważy, że wcale nie chodzi o bezpieczeństwo na drogach czy ochronę środowiska. Branża motoryzacyjna chce wyjść z dołka za pieniądze niezbyt zasobnych Polaków. Każdego roku do Polski trafia około 700 tysięcy aut sprowadzanych z zagranicy, przeważnie starszych niż 10 lat. Dealerzy liczą, że te 700 tysięcy to będą nowe samochody i właśnie oni je sprzedadzą.
Polacy rzeczywiście są jacyś dziwni. Zamiast kupić nowiutkie Audi, za jedyne 200 tysięcy, wolą stare za 10 tysięcy. Dealerzy nie mogą rozumieć dlaczego polski kierowca z pensją 2 tysięcy „na rękę” nie chce nowego Passata  czy Audi. To rzeczywiście zastanawiające!
Można jedynie mieć nadzieję, że w Sejmie nie będzie większości gotowej poprzeć tego absurdalnego pomysłu. Tam na razie wymieniają stare zegarki…

Hari Seldon 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Afera antybiotykowa nabiera tempa. Codziennie z programu „Uwaga!” TVN poznajemy coraz więcej szokujących faktów. Edyta Krześniak ujawniła praktyki hodowców, którzy faszerują zwierzęta nielegalnymi antybiotykami, sprowadzanymi z Chin. Hodowane na rzeź zwierzęta „karmione” są lekami o udowodnionym działaniu rakotwórczym. Te specyfiki podaje się nie tylko dla pobudzenia wzrostu zwierząt, ale także dla zatajenia groźnych chorób.
Jeden z weterynarzy stwierdził, że kontrolerzy „nie widzą” żadnych chorób!
„To jest niewygodny problem. Choroby są groźne zarówno dla ludzi, jak i zwierząt, ale ze względów finansowych nie ma zwalczania odgórnego, monitoringu całych stad w Polsce” – powiedział anonimowy weterynarz.
Dziennikarka powiedziała dzisiaj w TVN24,że „nie ma zwierząt, które są wolne od antybiotyku”, a lekami mają być szpikowane wszystkie zwierzęta hodowlane – od drobiu po trzodę chlewną.
Zadziwia stanowisko ministra rolnictwa Stanisława Kalemby, który nie widzi niczego niepokojącego i dobrze ocenia służby weterynaryjne. Minister ze zdziwieniem pyta dziennikarzy dlaczego wyciągają „brudy” polskich hodowców, zamiast opisywać zagraniczne afery!
Zadowolony z siebie wydaje się być także Główny Inspektor Weterynarii. On też bagatelizuję problem i przekonuje, że to marginalne zjawisko!
Wszyscy chowają głowę w piasek, nikt nie jest winny, a konsumenci nie mają pojęcia co jędzą.
Nikt nie wpadł na pomysł poinformowania , który producent mięsa nas zatruwa i gdzie sprzedaje swoje produkty. Podobnie było z aferą „solną”. Sól wypadową sprzedawano jako spożywczą. I też nikt nie poinformował, która sól i w jakich sklepach jest skażona.
Według ministerstwa, inspekcji weterynaryjnej i Dody polska żywność jest zdrowa i naturalna. Tylko to wstrętne GMO truje…

Hari Seldon 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

„Jesteśmy baranami, mamy dać się strzyc?” Taki oto okrzyk wydał z siebie oburzony poseł PSL Eugeniusz Kłopotek.
Na co się tak oburzył? Ano na premiera, który zapowiedział zaprzestanie finansowania partii politycznych z budżetu. Posłowi Kłopotkowi nie mieści się w głowie, że nagle mógłby zostać przerwany strumień pieniędzy z kieszeni podatników do kieszeni polityków. Politykom ciągle się wydaje, że nasze pieniądze należą się im jak przysłowiowe psu żarcie. Mogą wydawać na co chcą, przecież to nie ich kasa. Żeby takim uprzywilejowanym politykiem zostać nie trzeba nic umieć, niewiele wiedzieć i pleść androny. Dobrze jeszcze głośno krzyczeć i domagać się przywilejów.
Po ostatnich medialnych doniesieniach o partyjnych wydatkach na luksusy i bzdety, politycy stroszą piórka i krzyczą o zamachu na demokrację. Dla nich demokracja jest wtedy gdy ktoś im daje pieniądze. Demokracji nie ma gdy pieniądze trzeba zarobić samemu.
Kłopotek i jego koledzy przyzwyczaili się do życia na koszt podatnika. Dla niego rezygnacja z pieniędzy podatników jest utratą poczucia rzeczywistości.
Panie pośle, niech pan zejdzie z obłoków na ziemie i zobaczy jak rzeczywistość wygląda!
Jestem podatnikiem, nie baranem i nie dam się strzyc miernotom i nieudacznikom.

Hari Seldon 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Dietetycy twierdzą, że najważniejszym posiłkiem dnia jest śniadanie. Też tak myślę. Poranny głód kazał mi zajrzeć do lodówki. Mój wzrok zatrzymał się na apetycznej szynce. Przełknąłem ślinę i zamknąłem lodówkę. Przed śniadaniem przeczytałem zapowiedź cyklu reportaży w „Uwaga! TVN” o praktykach hodowców i weterynarzy. Reporterka wykryła proceder faszerowania przeznaczonych na ubój zwierząt nielegalnymi antybiotykami. W Polsce nie można wykorzystywać antybiotyków do stymulowania wzrostu zwierząt. Zabrania tego unijne prawo. Hodowcy podobno jednak omijają ten zakaz, zdobywają antybiotyki na czarnym rynku i aplikują świniom i kurom.
Na śniadanie zjadłem serek z rzodkiewką. Poczekam na reportaż, który dzisiaj po wieczornych „Faktach” ma pokazać TVN. Jeśli w szynce jest antybiotyk, to chyba do jutra świeżości nie straci? ;-)
A może po prostu lepiej zjeść pożywne śniadanie zamiast oglądać telewizję?

Hari Seldon 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Niedługo wakacje. Mam nadzieję, że będzie przyjemnie, słonecznie, a w polityce wręcz leniwie. Dobrze byłoby odpocząć od politycznego bełkotu. Póki co, czerwiec spokojny nie jest. Decyzje podejmowane przez polityków zaskakują nas i drażnią. Niektóre trącą niemal rewolucją.
Rewolucyjne zmiany dotkną nas już 1 lipca. Naturalnie chodzi o śmieci. Wchodzi w życie nowa ustawa, która miała oczyścić Polskę z zalegających wszędzie odpadków. Rewolucja na pewno będzie, ale  w opłatach. Zamiast porządku mamy bałagan. Warszawa poległa już w przedbiegach. Urzędnicy nie potrafią poradzić sobie z nowymi przepisami i nikt nie wie kto i za ile śmieci się pozbędzie. W Częstochowie na wszelki wypadek już na początku czerwca zabrano pojemniki na śmieci. Nowych jeszcze nie ma. W Kołobrzegu władze wymyśliły, że najwięcej śmieci produkuje ten kto częściej się kąpie!
Rewolucją dla rządzącej partii jest gwałtowny spadek w sondażach. Jej członkowie trwali w błogości i zadowoleniu, a teraz nie rozumieją co się stało. Jeśli nie wiedzą – niech spytają Jacka Żakowskiego. „Zdaniem publicysty, nic wielkiego się nie stało, jedynie wściekłość wszystkich wkurzonych na Platformę się zsumowała…Między innymi: działkowców, kierowców, mniejszości seksualne, studentów, radykalnych katolików, rodzice dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym, pracownicy mediów, feministki, drogowcy (bankrutują), absolwenci, rowerzyści czy prowadzący mały biznes”.
Dla Jana Rokity rewolucyjny na pewno jest wyrok sądu, który nakazał przeprosić pomówionego polityka. Przy okazji dowiedział się ile kosztuje brak poszanowania prawa.
Rewolucyjne zmiany chce wprowadzić prezes (nie muszę wymieniać z nazwiska, wszyscy wiedzą, że prezes jak królowa, jest tylko jeden). Prezes chce aby Konstytucja RP zaczynała się od słów „W imię Boga wszechmogącego!”. Wczoraj, na Jasnej Górze rozpaczliwie nawoływał do obrony prześladowanego kościoła. Według jego partyjnych współtowarzyszy atak na kościół to: In vitro, związki partnerskie, edukacja seksualna, piętnowanie księży pedofilów, prasowe doniesienia o bogactwach i luksusach hierarchów. Prezes jakoś nie usłyszał papieża Franciszka nawołującego do walki z pedofilią w kościele i wyzbycia się bogactw przez biskupów. Z pewnością usłyszał papieża przewodniczący KEP abp Michalik i wyjaśnił, że  „medialny obraz papieża Franciszka jest trochę „kremówkowy”, co może spłycać autentyzm jego przesłania. No tak, dla biskupa rezygnacja z luksusu to rewolucja.
Rewolucji na pewno nie będzie w partiach politycznych. Czują się w Polsce jak pączki w maśle. Biorą z budżetu (czyli z naszych kieszeni!) dziesiątki milionów złotych i wydają.
Opłacają dziennikarzy za przychylność. Kupują drogie wina i cygara. Pławią się w luksusach SPA. Wydają na firmy „krzaki”, grę w piłkę, luksusowe posiłki w restauracjach, fundacje i stowarzyszenia, itd. Te szokujące fakty skomentował dzisiaj wicepremier Piechociński. Z rozbrajającą szczerością stwierdził, że  woli, by za każdym razem boisko do gry w piłkę zostało opłacone z konta partii, niż z prywatnych pieniędzy, bo to sprowokowałoby inne pytania.
No tak. Abp Głódź hoduje daniele, a politycy wyhodowali jelenie. Te jelenie pokryją koszty najbardziej wyszukanych zachcianek „wybrańców narodu”…

Hari Seldon 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Jan Maria Rokita poskarżył się na komornika, który miał zająć mu konto bankowe. W wywiadzie dla TVN24 prawie płakał opisując niesprawiedliwość jaka go spotkała.
Nie wiem czy to niesprawiedliwość skoro chodziło o wykonanie prawomocnego wyroku sądu. W 2007 r. Rokita zarzucił Kornatowskiemu, że jako prokurator brał udział w tuszowaniu śmierci Tadeusza Wądołowskiego, który zmarł w komisariacie kolejowym w Gdyni w 1986 r. Kornatowski pozwał Rokitę o ochronę dobrego imienia i sprawę wygrał. Rokita miał przeprosić Kornatowskiego w mediach co wiązało się z pewnymi kosztami. To około 100 tysięcy złotych. „Biedny” Rokita już wyliczył kwotę na ponad 300 tysięcy i „ogłosił bankructwo”.
No i się zaczęło. Rokita czuje się zaszczuty i prześladowany za wolność słowa.
Co wspólnego ma wolność słowa z kłamliwym pomówieniem? Wystarczyło przeprosić za mówienie nieprawdy i sprawy by nie było. Politykom wydaje się, że mogą bezkarnie kłamać i opluwać innych. Wyrok sądu tą bezkarność ukrócił i teraz pozostali politycy solidarnie chcą finansowo wspomóc kolegę po fachu. Już organizują „zrzutkę” na Rokitę.
Dzisiaj Radio ZET poinformowało, że nie było żadnej komorniczej egzekucji. Nie przeszkadza to dalej biadolić Rokicie i jego współtowarzyszom. Dla nich prawo i wyroki sądu nie są ważne. Są ponad tym. Prawo jest dla maluczkich. Na kpinę zakrawa wypowiedź byłego ministra sprawiedliwości Gowina, który stwierdził, że wyrok sądu jest kompromitacją państwa.
Rokity nie stać na wykonanie wyroku, ale stać go na wylegiwanie się na włoskich plażach.
Nie stać go też na słowo „przepraszam”. Nie uznaje wyroków sądowych i kłamie o komorniczej egzekucji. Stawia się ponad prawem. A jeszcze nie tak dawno chciał być premierem…

Hari Seldon 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Robert Radwański postanowił pokazać, że zna się nie tylko na tenisie i udzielił był tygodnikowi „Sieci”
wywiadu, wypowiadając się na tematy społeczno-polityczne:
„(…) polska rzeczywistość niewiele się zmienia. W pewnym sensie, choć w życie wchodzą kolejne pokolenia,
to jest wciąż to samo. I dziś mamy starcie trzeciego pokolenia AK z trzecim pokoleniem UB.
Starzy ubecy szczują na nas swoje latorośle.
(…)utrzymujący się podział na dwie frakcje, „akowską” i „ubecką”, nie jest jedynym problemem.
Polską, rządzi bowiem zły premier, który nie radzi sobie z nadchodzącymi po sobie wyzwaniami.
– Gdyby to było jak na treningu czy podwórku, że jest grupa i dwóch najlepszych po kolei dobiera sobie
zawodników,
na zmianę, to pan Tusk byłby ostatnim, którego bym wziął do swojej ekipy”.
Córka, Agnieszka, widocznie już wcześniej przyjęła sobie do serca poglądy ojca,
bo go wywaliła na zbity pysk ze swojej.
P.S. Ponoć stary Radwański podczas wywiadu był wyspany i trzeźwy. Pewności jednak nie ma…

(Turkus) 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:



O dziwnych sądowych wyrokach informowałem pod koniec grudnia ubiegłego roku. Udało mi się wpaść na trop „szczególnie niebezpiecznych przestępców”. Była to rowerzystka ukarana za to, że przewróciła się na kolejowym przejeździe. Inny zatwardziały kryminalista to niepełnosprawny ukarany za …parkowanie  w miejscu przeznaczonym dla niepełnosprawnych, czy złośliwy wędkarz hałasujący wędką na jeziorze.
Dzisiaj w tvn-owskich faktach pokazano „groźnego złodzieja”. To niepełnosprawny umysłowo Radek z nadmorskiej miejscowości. Został osadzony w więzieniu za kradzieże. Tyle tylko, że ów „przestępca” nie umie czytać i pisać. Z wyglądu to normalny dwudziestokilkuletni mężczyzna, wystarczy jednak posłuchać go kilka sekund by dojść do wniosku, że myśli i postępuje jak pięciolatek. Nie wie za co jest w więzieniu, nie wie ile tam jest i nie wie ile jeszcze będzie. Po prostu chodził po swojej miejscowości i nieświadomie zbierał co znalazł, myśląc, że to fajna zabawka. Sąd nie miał wątpliwości – to złodziej i orzekł karę więzienia. Nawet współwięźniowie – recydywiści – są zgodni, że to niepełnosprawny umysłowo człowiek o mentalności małego dziecka. Karmią  go, golą, ubierają i pomagają wykonywać najprostsze czynności. Rodzice wystąpili do Prezydenta o ułaskawienie.
Zupełnie inaczej wygląda sprawa Marcina P. Działając w ramach „Amber Gold” też zbierał. Nazbierał ponad 600 milionów złotych. Umie czytać i pisać, jest samodzielny i w pełni rozwinięty. Przez kilka lat brylował w otoczeniu polityków i sędziów. Nikt nie zarzucał mu, że ukradł kilkaset milionów złotych. I dalej by brylował, gdyby media nie pokazały tego, czego policja i sądy nie widziały.

Hari Seldon 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Ostatnio żyjemy w świecie cudów. Co chwilę dowiadujemy się z mediów o jakimś niewytłumaczalnym, cudownym wydarzeniu i chyba trochę nam spowszedniały. W zasadzie monopol na cuda ma kościół, ale nie tym razem.
Dzisiaj media podały informację o cudzie w Warszawie. Wszystko za sprawą wchodzącej w życie, nowej ustawy „śmieciowej”. Oto w ramach określenia kosztów wywozu śmieci, mieszkańcy stolicy musieli określić w deklaracjach ilość mieszkańców w poszczególnych mieszkaniach. I zadeklarowali. Po zliczeniu danych ze złożonych deklaracji okazało się, że Warszawa to nie jakaś tam metropolia tylko średniej wielkości miasto. Doliczono się tylko 600 tysięcy mieszkańców!
Pomyśleć, że jeszcze wczoraj Warszawa liczyła ok. 1700 tysięcy plus jakieś 300 tysięcy niezameldowanych. W ciągu nocy wyparowało prawie 1,5 miliona ludzi?
Cud czy exodus?

Hari Seldon 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2018 panoptikum-blogosobliwosci Design by SRS Solutions

  • RSS