Wpisy z okresu: 12.2013

Święta to dla karpi czas zbiorowych egzekucji. Tak jest w Polsce. Za to w USA utrwalił się zwyczaj ułaskawiania świątecznego przysmaku. W Święto Dziękczynienia amerykańscy prezydenci „ułaskawiają” indyka przed wylądowaniem na świątecznym stole.
Tradycja ułaskawiania indyka sięga czasów Abrahama Lincolna. Za sprawą mediów i ważnego dla każdego prezydenta PR – u, tradycja przerodziła się w popularny show.
Prezydent Obama podsumował to tak:

„Są takie dni, gdy naprawdę wiem, po co zostałem prezydentem, ale są i takie, gdy ułaskawiam indyki i wysyłam je do Disneylandu”.

Nasi prezydenci karpiami się nie przejmują. Widać – nie ma to wpływu na ich wizerunek.
Mało kto pamięta przypadek z 2007 roku. Wtedy Lech Kaczyński zamiast wysłać karpia na talerz, wypuścił go do wody w stawie przy Pałacu na Wodzie w warszawskich Łazienkach. Punktów sondażowych to nie dodało więc nikt już tego później nie próbował.

Nie chodzi  o to by karpi nie jeść. W USA zajadają się indykami. Problem w tym, że nikt nie przynosi do domu żywego indyka by zarżnąć go w kuchni i upiec.
Co roku z okazji Bożego Narodzenia w Polsce życie tracą setki tysięcy karpi. Nie mają szansy na szybką śmierć po wyłowieniu, bo świątecznym zwyczajem kupujemy je żywe. By zaspokoić naszą potrzebę przechodzą drogę przez mękę: rzucane, okaleczane, uderzane, szarpane za skrzela, przetrzymywane w krwawej breji. Zdarza się, że sprzedawca wrzuca żywą rybę do „reklamówki” wręcza klientowi. Po chwili ten  wraca, bo ryba mu „uciekła” – reklamówka się przedziurawiła.
W tym roku ofiarą uboju rytualnego padnie ok. 6 mln karpi. Jeśli mają szczęście, sprzedawca odetnie im głowę ostrym tasakiem. Gorzej jeśli nożem, bo karpie są twarde i śliskie. Głowa jest odrzynana. Bywa, że konają dopiero po ciosach tępym narzędziem w głowę. Ale czaszkę mają, na swoje nieszczęście, bardzo twardą.
A po cholerę komuś żywy karp?! Nie można go już martwego i wypatroszonego sprzedawać? Kto chce samemu walić karpia w łeb i myć po nim wannę? Czy ktoś kupuje żywe świnie by zrobić w domu schabowe?

Kto dziś pamięta, że ta tradycja wyrasta raczej z  praktyki  lat 50-tych? Karp był ważnym orężem politycznym. Zapewnienie stałych dostaw do sklepów Centrali Rybnej okazało się jednak w praktyce nierealne, wymyślono więc hasło „Karp na każdym wigilijnym stole w Polsce”. Polacy z braku jakichkolwiek rybnych perspektyw – cieszyli się z możliwości kupienia ryby przed świętami, a tym bardziej z premii w naturze w zakładach pracy. Stąd zresztą wzięła się kolejna „tradycja” – przynoszenia do domu żywej ryby, innej po prostu nie było.Miałem okazję przeczytać wspomnienia uczestników tamtych wydarzeń:

„Każdy z nas przeżył dziecięcą traumę związaną z karpiem. Najpierw zdenerwowanie całej rodziny, czy uda się kupić królewską rybę, potem kilometrowe kolejki przed sklepami rybnymi lub zapisy w zakładach pracy na słodkowodny obiekt pożądania. Kiedy wreszcie udało się go dostać, musiał być koniecznie żywy. Na ulicach, więc widać było sprinterów z foliowymi workami, którzy nie bacząc na wszystko, przedzierali się do swoich domostw. Tam wpuszczali lekko podduszoną rybę do wanny i czekali, aż się reanimuje pierwszym haustem wody.
- Żyje! Udało się będzie dobrze smakować, bo będzie świeży- mówił pan domu, który był dumny ze swojego połowu.
Błogostan przerywały dzieci, które natychmiast zaprzyjaźniały się z sympatycznym karpiem nazywając go Kubusiem, Zdzisiem czy Jasiem i szybciutko brały się za dokarmianie chlebem. Co więcej własną, małą piersią i drobnymi piąsteczkami broniły życia przyjaciela przed ojcem, wujkiem czy sąsiadem, którzy chcieli zrobić karpiowi krzywdę. Znam przypadki, kiedy rodzina nie tylko, że nie skorzystała z kąpieli świątecznej, bo Kubuś w wannie miał swój własny akwen.”

Dziś, gdy ryba jest dostępna przez cały czas i można łatwo przechować ją w warunkach chłodniczych, dawne nawyki tracą sens. Mamy lodówki, więc upadł już obyczaj kupowania na targu żywych gęsi czy królików, żeby je zabić tuż przed przyrządzeniem.
Złośliwi mówią, że karpie i Boże Narodzenie to pryszcz, bo na Wielkanoc nastąpi ubój miliarda poczętych kurczaków.
Jeśli nie stać nas na akt łaski wobec karpia, kupmy już wypatroszonego. A gdy chcemy na wigilijną kolację coś naprawdę staropolskiego, to lepiej nabyć szczupaka.

Hari Seldon Hari Seldon 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

Temat gender stał się bardzo popularny. Dyskutują o nim wszystkie środowiska. Biskupi też i z niepokojem przyglądają się gender. Udają, że niczego nie rozumieją. Dla nich  „To destrukcja osoby ludzkiej”, złowroga ideologia zagrażająca rodzinie. Przerażeni biskupi uznali, że ich uporządkowany świat niszczą, domagające się równouprawnienia, feministki. A przecież w chrześcijańskiej rodzinie nie ma przemocy wobec kobiet i dzieci, a jeśli jest to przez gender.
Biskupi widzą tu wojnę z kościołem i uważają się za prześladowanych. Abp Michalik wyraził nawet gotowość pójścia do więzienia.  Co ciekawe, nie za ukrywanie pedofila z Tylawy, ale w obronie „nauki kościoła”…
W związku z tym przygotowali list, który ma być odczytany w kościołach 29 grudnia, w Niedzielę św. Rodziny.
Tego utyskiwania nie wytrzymują już wierni. Głos w tej sprawie zabrał Błażej Strzelczyk –
bloger i dziennikarz „Tygodnika Powszechnego”. Stanowczo ogłosił: „Nie o tym chcemy słuchać na mszy” i napisał do biskupów:

Właśnie przeczytałem Wasz list z dalekiego Episkopatu, za który bardzo Wam dziękuję. Macie tam dużo problemów, wielu wrogów, doszły mnie również słuchy, że przygotowujecie się na akcję masowych aresztowań. Bardzo się za Was modlimy. Pozwólcie więc na garść słów otuchy w tym trudnym dla Was czasie.

Pocieszył uciemiężonych hierarchów i poinformował co robią wierni:

U nas – wiernych Kościoła, którego jesteście pasterzami – jakby trochę lepiej, jakby radośniej i bez takich opresji jak u Was. My tu czekamy właśnie na przyjście Zbawiciela. Mamy Adwent, „czas radosnych oczekiwań”. Na pewno pamiętacie jeszcze, mimo wojen które toczycie, na czym polega Adwent.
Zatem chodzimy na roraty, modlimy się, bierzemy udział w rekolekcjach. Część naszych księży przygotowała fantastyczną akcję na twitterze pod nazwą #budzik, która polega na pisaniu o Bogu, na zupełnie świeckim portalu społecznościowym – dacie wiarę!?

Zaznaczył, że wierni żyją spokojnie i w pokoju:

Nie toczymy wojen, więc spokojnie mogliśmy wziąć również udział we Mszy Świętej robionej przez chłopaków ze wspólnoty Banita i ich duchowego kierownika – jezuitę Grześka Kramera. Po mszy – wyobraźcie sobie – przeszliśmy po krakowskim rynku z Najświętszym Sakramentem!

Blogera i jego przyjaciół zwyczajnie nie interesuje wojna z gender i zaproponował:

Dlatego też proponujemy księżom, by jednak nie czytali waszego listu w ostatnią niedzielę tego roku. Chcemy w tym dniu posłuchać o Zbawicielu, Bogu i Ewangelii.
Chcemy pokrzepienia serc i obudzenia ewangelicznego zapału.
Pamiętajcie jednak, że ciągle się za Was mocno modlimy i czekamy na list nie tylko o waszych wojnach, ale też radościach. Radościach Ewangelii!

Czy biskupi posłuchają? Nie sadzę. Są tak zapiekli w walce z wrogiem, którego dopiero co znaleźli, że zwyczajnie nie mają czasu na inne pierdoły. Nie słyszą nawet słów papieża, nawołującego do życia wśród ludzi i z ludźmi. To mają usłyszeć jakiegoś blogera?

Hari Seldon 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

Komisja kodyfikacyjna, działająca przy Ministerstwie Sprawiedliwości, po cichu szykuje zmiany w kodeksie karnym. Zmiany dotyczą między innymi podwyższenia kary za aborcję. Zgodnie z planowanymi zmianami płód zamienia się w „dziecko poczęte”, aborcja w  „spowodowanie śmierci dziecka poczętego”, a kobieta w dzieciobójczynię!
Komisja zaproponowała zmiany w kodeksie karnym. Zamiast:

Kto za zgodą kobiety przerywa jej ciążę podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech”

ma być:

 ”Kto powoduje śmierć dziecka poczętego niezdolnego do samodzielnego życia poza organizmem matki, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.

 
To istotna zmiana. Nie tylko zmienia treść przepisów, ale wprowadza nowe terminy rozszerzające karalność.
W prawie polskim nie ma pojęcia „dziecko poczęte”. Karnista, prof. Monika Płatek wyjaśnia:

„W prawie operujemy pojęciem „dziecka” od momentu, kiedy się to dziecko urodzi. I to bełtanie ludziom w głowach, wprowadzając pojęcie „dziecko nienarodzone”, to dezinformacja, która po prostu ma wykluczyć pojęcie „płodu”, którym się posługujemy prawidłowo.”

I dodaje:

To, co się dzieje w Kodeksie karnym, to wojna przeciwko kobietom. Chodzi o to, by pozbawić kobiety wszelkiej możliwości decydowania o sobie. Co gorsza, te zapisy ignorują zupełnie kwestie związane ze stanem zdrowia kobiety”

O co więc chodzi? To kolejny etap wojny o aborcję. Wydawało się, że niedawna, sejmowa próba zaostrzenia prawa do aborcji zakończyła się porażką zwolenników karania kobiet. Teraz zyskali oni wsparcie. Czytamy o tym w artykule zatytułowanym „Kodeks karny i Opus Dei”, opublikowanym dnia 17 XII 2013 r. w Dzienniku Gazecie Prawnej.
W artykule czytamy ponadto, że istnieje ewentualność zachodzenia powiązań Ministerstwa Sprawiedliwości z Opus Dei i umożliwiania tej organizacji wywierania wpływu na polski rząd i polskie prawo.
Prasa doniosła, że członkowie komisji -  prof. Andrzej Zoll, prof. Włodzimierz Wróbel i Michał Królikowski (wiceminister sprawiedliwości) brali udział w spotkaniach organizowanych przez młodzieżowe ośrodki Opus Dei. Wiceminister sprawiedliwości Michał Królikowski widnieje na liście ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. bioetycznych. Działa tam wspólnie ze znanym znawcą „bruzdy dotykowej”  ks. Franciszkiem Longchamps de Berier. Szefem Zespołu Ekspertów KEP jest sam arcybiskup Hoser.
Czemu mają służyć proponowane przez Komisję kodyfikacyjną zmiany w prawie? Dobru kobiet? Wątpię. To raczej wykonywanie kościelnych instrukcji.
W Komisji Kodyfikacyjnej prawa karnego zasiada 16 osób – 15 mężczyzn i jedna kobieta. Kobieta jest sekretarką. Pozostali – mężczyźni, wykazują wyjątkowe ginekologiczne zainteresowania.
Po ujawnieniu przez media próby wprowadzenia średniowiecznych zakazów przez urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości swoje stanowisko przedstawił premier Donald Tusk. Premier powiedział, że nie ma mowy o otwieraniu sporu aborcyjnego i rząd, ani żadna z partii koalicyjnych, nie podejmie jakiejkolwiek inicjatywy zmierzającej do zmiany prawa aborcyjnego. Premier powiedział to co miał do powiedzenia. Jak będzie, kto wie? Kobiety lekko nie mają.
Póki co, rok po podpisaniu Konwencji antyprzemocowej nie ma nawet przybliżonej daty (kwartału) ratyfikacji, która realnie poprawiłaby los ofiar, w lwiej części kobiet. Naczelna Rada Lekarska wbrew prawu radośnie wzywa lekarzy do tego, by nie wypisywali antykoncepcji, jeśli tak podpowiadają im przekonania. Zgwałcone kobiety nie mają zagwarantowanego dostępu do antykoncepcji postkoitalnej. Do tego wszystkiego polscy biskupi atakują równouprawnienie kobiet i mężczyzn.
Ministerstwo próbuje odciąć się od prac komisji i tłumaczy, że zawarte w nim propozycje zmian nie są wiążące. To czym są i czemu mają służyć?
Twierdzenie, że propozycje ekspertów komisji nie mają nic wspólnego z sympatią dla Opus Dei, nie są zbieżne z jej rekomendacjami i nie wyrażają religijnych nakazów jest kpiną. Jest też pogardą dla prawa i obywateli, bez względu na religijne przekonania.
Prawo stanowione w demokratycznym państwie ma być dla wszystkich obywateli.

Hari Seldon
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

Leszek Miller – lider SLD, chce powrotu do 49 województw.
Argumentuje, że w obecnej sytuacji, rozwój różnych obszarów i miast w Polsce, nie jest równomierny.
Gdyby harmonijny rozwój naszego Kraju  zależał od ilości województw,
to od razu lepiej byłoby utworzyć 87 albo 136.
Ostatnio znajomy, w jednym z urzędów, załatwiał podobną sprawę jak kilka lat temu.
Wtedy obsłużyła go jedna urzędniczka. Teraz załatwiał z trzema – i to w dobie wszechobecnej informatyzacji.
Więcej województw – to jeszcze więcej biurokratów. A biurokracja jest jak gangrena albo nowotwór złośliwy.
W sytuacji skrajnej,  może funkcjonować sama dla siebie a ludziom oferować jedynie frustrację.
Uważam, że Leszek Miller to nie jest głupi Gość, ma doświadczenie. Skoro wypuszcza takie „balony”,
to idea nowych 49 województw może być ukłonem wobec różnych tęsknot lokalnych działaczy
- „Jak My wygramy to rzucimy Wam marchewkę”.
Tak czy owak – populizm chyba zaćmił, przed świętami, Panu Leszkowi  rozum.

(Turkus) 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks: 

 

Reforma.

Waldek, Redaktor Agencji „Lepka Zdrapka”, ma kolegę wojskowego.
Spotkali się i składając sobie życzenia świąteczne, kolega wojskowy mówi do Waldka tak:
- za kilka dni, od nowego roku, w wojsku będzie funkcjonował nowy system dowodzenia!
Wiesz Waldek, to dopiero pierwszy etap tej reformy, bo po centralnym będzie reforma
kolejnych, niższych szczebli dowodzenia.
Na okoliczność tej informacji Redaktor Waldek aż przykucnął z wrażenia.
A ten powiedział mu jeszcze: – Cała ta reforma, to będzie rewolucja!
Waldek – to tak jakbyś zamienił w Polsce ruch prawostronny na lewostronny.
- A w pierwszym etapie?
- Waldek, w pierwszym etapie tylko ciężarówki.

(Turkus) 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:    

Wicepremier Ukrainy Serhij Arbuzow oświadczył kilka dni temu, w Brukseli,
że „biorąc pod uwagę strategiczny interes narodowy”, Ukraina podpisze wkrótce umowę stowarzyszeniową
z UE”.
Jednocześnie w Kijowie rozpoczęły się negocjacje strony rządzącej z opozycją,
czyli tzw. obrady „okrągłego stołu”. Było średnio dobrze – może dlatego, że stół, jako mebel,
w rzeczywistości, był bardzo mało „okrągły”.
A wczoraj, w Kraju, ostatecznie wydymano Posła Schetynę, który przestał być wiceprzewodniczącym PO
i w ogóle nie został wybrany do Rady Krajowej tej partii.
Fantastycznie skomentował ten fakt prof. Nałęcz – doradca Prezydenta, mówiąc, że dla Posła Schetyny
to bardzo dobra wiadomość! Ta wypowiedź zakrawa na szczyt hipokryzji, albo Profesor chciał mu
tylko zwyczajnie dogryźć, bo na przykład był pod wrażeniem nieaktywności Pana Posła,
jako Przewodniczącego Parlamentarnej Komisji Spraw Zagranicznych, chociażby w sprawie wspomnianej
już Ukrainy (Poseł nie powiedział publicznie chyba nic sensownego).
Może być też i tak, że Profesor wie coś, czego my – zwykła gawiedź, jeszcze nie wiemy.
Poseł Schetyna – ani mi brat, ani swat – ale mając na względzie to Jego odpalenie w otchłań galaktyczną
i w polityczny niebyt, warto, żeby przeciwnicy pamiętali, że jest takie powiedzenie
-  każdy, dzisiejszy sukces to  początek przyszłej porażki.

(Turkus) 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:    
http://muzyka.interia.pl/teledyski/teledysk/kasia-kowalska-reinkarnacje,291980

Przeczytałem w necie, że ośmioletni chłopiec wyskoczył z okna na drugim piętrze, w szkole w Grudziądzu.
Przeżył, trafił do szpitala, gdzie przeszedł operację.
Ponoć Policja zaczęła wyjaśniać okoliczności zdarzenia i wstępnie ustaliła,
że chłopiec znajdował się w sali bez opieki nauczyciela  – czyli sugeruje,
że jest związek pomiędzy brakiem nauczyciela w klasie a wyskakiwaniem uczniów przez okno!
Jakiś czas temu, mojemu koledze, który poszedł na inaugurację nauki swojego dziecka, w Szkole Podstawowej,
czterech dziewięciolatków, z okna szkolnego WC, na pierwszym piętrze, wylało na garnitur, płyn do mycia kibli.
Dobrze, że nie wyskoczyli przez okno, bo też byli bez opieki nauczyciela.

(Turkus) 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

 Muzyczny relaks:    www.youtube.com/watch?v=1tjbP4gUgGE

Jeszcze do wczoraj prof. Chris Cieszewski był jedną z najjaśniejszych gwiazd zespołu Macierewicza. To naukowy autorytet i wybitny naukowiec – przekonywał Macierewicz. Wczoraj gwiazda zbladła. W programie „Po prostu”, Tomasz Sekielski pokazał dowody, że Cieszewski był zarejestrowany jako współpracownik SB.
„Cieszewski był w 1982 r. zarejestrowany został jako współpracownik pod pseudonimem „Nil”. Profesor w rozmowie z dziennikarzem stwierdził kilkukrotnie, że to kłamstwo. Dziennikarz zaprezentował dokumenty IPN, w których pojawia się nazwisko naukowca. Współpraca miała być zawieszona w 1985 roku.”
Naukowiec zaprzecza i kreuje się na działacza podziemia.
W Solidarności byłem kolporterem pisma „Głos”, zajmowałem się tym od 1979 — pisze dr Cieszewski.
Oświadczenie Cieszewskiego zakwestionował dziennikarz Krzysztof Leski:
„Cóż, “S” powstała w 1980, “Głos” nigdy nie był jej częścią, co więcej, przez cały czas istnienia “Solidarności” środowisko tego pisma było głęboko zdystansowane wobec Związku.”
Nie jest moją intencją udowadnianie czy prof. Cieszewski donosił, czy nie. Nawet mnie to nie interesuje.
Antoni Macierewicz wszędzie węszy spisek i demaskuje komunistów. Jak to się stało, że czołowy lustrator nie zauważył wątpliwej przeszłości naukowca? Czy zastosował zasadę: wróg mojego wroga jest moim przyjacielem?
Okazuje się, że banialuki o rąbaniu brzozy młotami przed katastrofą i „Piijiii, bziuuu!” autorytetu nie podważają. Co innego teczki SB…
Sekielski przeprowadził też wywiad z posłem PiS-u  i prokuratorem – Stanisławem Piotrowiczem. Zadawał proste pytania. Między innymi o przynależność do PZPR. Poseł nie mógł zaprzeczyć, że członkiem PZPR był. Stanowczo jednak podkreśla, że… nie był! Do partii wstąpił, ale woli przynależności nie wyraził! Czyli jak? Ten koń to krowa, ale koń?
Zgrabnie opowiadał też jak przesłuchiwał opozycjonistów w stanie wojennym – zadawał ”łatwe” pytania! Tak jak na egzaminie, gdy profesor chce „wyciągnąć” studenta z opałów…
W stanie wojennym poseł , jako prokurator zwalczał opozycję. Dzisiaj jest jej przewodnikiem.
Czasy się zmieniają, ale senator Piotrowicz ciągle walczy o … prawo i sprawiedliwość.

Hari Seldon
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks (coś o mózgach i półgłówkach):

Brawo – Sąd Najwyższy orzekł, iż Straż Miejska może robić fotki fotoradarami,
chociaż dalej nie wiadomo czy może skutecznie dochodzić egzekucji mandatów, które wystawiła.
Pamiętam, jak dwa lata temu dwóch takich, z zarysowaną potrzebą wiedzy i rozumienia,
na przaśnych twarzach, ustawiło sobie rezolutnie „śmietnik” w żywopłocie – jakieś 20-30 metrów
od atrapy „karmnika”, umieszczonego tuż przy rogatkach miasta.
Błysnęło na pomarańczowo, zawróciłem, rozchyliłem krzaczory a ci biegną zza murku.
Jeden stary, spokojny, ale drugi to był nadpobudliwy debil, który ciągle coś wykrzykiwał.
Gdy się zmęczył nieco, poprosiłem, żeby powtórzył jeszcze raz. Po trzecim razie stwierdził,
że nie będzie ze mną dalej rozmawiał, chociaż, co mu wytknąłem, prowadził dotychczas
jedynie krzykliwy monolog. W tym momencie, nastąpiło z jego strony apogeum irytacji,
gdyż zaczął się dodatkowo jąkać. Na moją uwagę, że przy takim zaangażowaniu w pracę,
walnie przed trzydziestką na zawał – nieco się uspokoił, ale mandat nałożył z „górnych widełek”,
co oznaczało, że zapłacę dwie stówy, otrzymując przy tym 6 punktów karnych. Nie mógł pisać,
bo trzęsły mu się ręce. Powiedziałem staremu obok, żeby dał jakieś okrycie, bo jego koledze
zrobiło się chyba zimno. Ale stary, z Laptopem na kolanach, ciągle siedział cicho,
z lekka tylko uśmiechając się od czasu do czasu.

(Turkus) 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks (wersja dla strażników miejskich):



„Agent Tomek”, znany także jako tu i ówdzie jako „Bondzik”, spowodował kolizję drogową.
Rozbił Porsche Cayenne - luksusowe auto, którym jechał. Po tej kolizji dla „Faktu” powiedział:
„Zapatrzyłem się, zamyśliłem, zagapiłem. Bo dzisiejsze wydarzenia polityczne o tak ogromnej skali korupcji
w naszym kraju spowodowały, że bardzo o tym myślałem. O stanie naszego państwa.
I ten obraz był tak przerażający, że dojeżdżając do świateł, uderzyłem w tył samochodu”.
Wniosek z tego jest taki, że w jego w przypadku, myślenie i prowadzenie pojazdu jednocześnie
- to czynności wzajemnie wykluczające się. To przerasta stanowczo możliwości jego organizmu.
„Agent Tomek”, gdy tylko zaczyna myśleć, staje się natychmiast niebezpieczny dla otoczenia.
Natomiast Parlament – to wprost idealne miejsce pracy dla niego. Od „Agenta Tomka” – jako Posła,
nikt myślenia tam przecież nie wymaga. Ważne, żeby podczas głosowania,  trafił w odpowiedni guzik.
Od myślenia są inni a „Agent Tomek”, jak już jedzie – lepiej, żeby skupił się na drodze,
bo pierwszego i tak mu sporo szmalu zapłacą.

(Turkus) 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:    
http://www.youtube.com/watch?v=HGBenM653gc

 

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2018 panoptikum-blogosobliwosci Design by SRS Solutions

  • RSS