Wpisy z okresu: 1.2014

Telewizor, aparat i winda – te urządzenia, wbrew pozorom, coś  ze sobą łączy - podatki. Jeśli masz telewizor zapłacisz podatek zwany abonamentem. Kupując aparat fotograficzny zapłacisz podatek reprograficzny. A winda? Podatek zapłacisz jeśli z niej nie korzystasz!
O kontrowersyjnym abonamencie RTV powiedziano już wszystko. Dlatego odchodzi on do lamusa i zastąpi go opłata audiowizualna, już nazywana podatkiem propagandowym. Minister Zdrojewski z rozbrajającą szczerością poinformował, że będzie pobierana za możliwość odbierania mediów publicznych, a nie za ich odbieranie. Ujął to tak:

„Opłata audiowizualna nie będzie pobierana za odbiór programu telewizyjnego czy radiowego, ale za możliwość tego odbioru. Polskie państwo zagwarantuje każdemu obywatelowi określoną usługę, a to czy ktoś z tego skorzysta czy nie – zależy wyłącznie od niego. To trochę tak jak z publiczną służbą medyczną w Polsce. Nawet ci, którzy są zdrowi, lub korzystają z placówek prywatnych, podlegają obowiązkowi opłaty składki zdrowotnej. Mogą skorzystać z publicznej służby medycznej lub nie. Tego typu usługa państwa musi mieć charakter powszechny i musi dotyczyć każdego obywatela”

Ministrowi podpowiadam, by zmusił do płacenia za bilety do kina, tych którzy do kina nie chodzą. Zawsze mogą wejść i obejrzeć film. Będzie jak ze służbą zdrowia, z tą tylko różnica, że tam życia nie stracą…
Na Facebook’u już powstała strona NIE – dla obowiązkowej opłaty audiowizualnej. Nie śpią też blogerzy. Napisali do ministra list, w którym sugerują ministrowi, by płacił za możliwość czytania blogów:

Polsce tak łatwo wyłudzić pieniądze, że o „swoje” upomniały się też Związek Autorów i Kompozytorów Scenicznych oraz inne organizacje twórców. Chcą podwyższenia tzw. opłaty reprograficznej nakładanej na urządzenia elektroniczne, które służą do kopiowania utworów. Dotychczasowa opłata może wzrosnąć nawet o kilka tysięcy procent.
Ma to wynagradzać autorom fakt, że w pewnych przypadkach prawo zezwala na legalne kopiowanie ich dzieł. Mało kto zdaje sobie sprawę, że i tak płaci specjalny podatek kupując sprzęt do odtwarzania muzyki czy filmów, rekompensując twórcom odtwarzanie ich dzieł.
Chodzi jednak o to, aby opłatą objąć sprzęt, który nie służy do kopiowania, ale do odtwarzania. Zachłanne organizacje chcą pieniędzy od telewizorów i aparatów fotograficznych!

Pieniądze leżą na ulicy, wystarczy tylko się schylić… Specami w tej dziedzinie są urzędnicy fiskusa. „Gazeta Wrocławska” opisała przypadek mieszkańców wrocławskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Będą musieli zapłacić podatek za nieskorzystanie z windy! Zdaniem urzędników, zwolnienie z opłat za korzystanie z windy stanowi dochód, od którego muszą zapłacić podatek dochodowy.

Jeden z byłych ministrów nie tak dawno powiedział: „Polska to dziki kraj” .Pamiętam oburzenie z jakim spotkała się ta wypowiedź. Mnie nie oburzyła…

Hari Seldon
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

To ja też coś dodam o lekarzach. Lekarz rodzinny potrafi doprowadzić do łez. Wprawdzie nie była to sytuacja zagrożenia życia, ale …
Mój „właściwy” lekarz rodzinny był na urlopie, a pech chciał, że dopadła mnie paskudna, późnojesienna infekcja. Do pracy już nie wstałam. To znaczy w ogóle nie wstałam, bo przy pierwszej próbie padłam bezwładna, w gorączce, z bólem stawów tak nieznośnym, że do łazienki doczołgałam się z trudem. Problem polegał na tym, że potrzebowałam zwolnienia lekarskiego, był piątek, nie poszłam do pracy, mój pracodawca życzył mi zdrowia i szybkiego dostarczenia powyższego zwolnienia. Dzwonię do doktora. Mojego nie ma. Urlop. Jest zmiennik, bo praktykę prowadzi dwóch lekarzy. Ten drugi jakby trudniejszy w kontaktach międzyludzkich.
- Doktorze – zaczynam słabym głosem – Nie jestem w stanie przyjechać, potrzebuję…
- Nie ma mowy! – Urywa ostro. Nie mam czasu. Absolutnie. Pacjenci.
- Ale – usiłuje przerwać – ja tylko… próbuję powiedzieć, że chodzi mi o to czy wypisze mi zwolnienie lekarskie, bo potrzebuję od dzisiaj, a w poniedziałek bym przyjechała. Okazało się jednak, że szanowny pan lekarz rzucił słuchawką! Zamurowało mnie, chyba mi nawet z wrażenia gorączka spadła. Drań wie, że jestem przewlekle chora, głupia infekcja często kończy się szpitalem. Popłakałam sobie trochę ( jak człowiek chory to taki wrażliwy jakiś…) i tak leżę.
- Wezwijmy pogotowie – zamyśliła się moja mama.
- Ale po co? – wyjęczałam. Jestem słaba i mam gorączkę, jeszcze mnie opieprzą!  

Raz tak zresztą było. Zabrali mnie do szpitala, a potem straszyli, że muszę zwracać koszty karetki. W szpitalu leżałam trzy tygodnie, bo okazało się, że jednak wezwanie było zasadne. Poleżałam dwie godziny, po czym pomyślałam, że pojadę do tego konowała po to głupie zwolnienie, bo jak znam życie w poniedziałek mi powie, że nie wystawi z piątkową datą. A czy będzie też właściwy doktor – nie wiadomo. Zwlekałam się kolejne dwie godziny, wpełzłam do auta, pojechałam. Nie wiem jakim cudem nie wylądowałam w rowie, bo mi coś na oczy padło. Kiedy dotarłam na miejsce, okazało się, że w przychodni nie ma do lekarza ani jednego pacjenta! W drzwiach zderzyłam się z konowałem.
- O, jest pani! – uśmiechnął się głupkowato. – Bo ja zaraz na urlop wyjeżdżam, mam tyle spraw!
Zatkało mnie tak, że odechciało mi się awantury. Przecież z głupim nie wygram. Łaskawie wpuścił mnie do gabinetu, osłuchać nie zamierzał i nie zrobił tego. Rozumiecie, urlop…
- To ja tu w karcie pisze zwolnionko, tak, ile pani chce? – Uśmiechnął się szeroko. Wypisał, by po chwili z zażenowaniem stwierdzić: - Tak, tylko wie pani, druki się skończyły, będą w poniedziałek. Siostra wówczas wypisze, tak, proszę wracać do domu. Powodzenia!
Ręce mi opadły, pojechałam do domu. Całą drogę zastanawiałam się, dlaczego nie powiedział mi tego przez telefon? Acha, bo rzucił słuchawką! To może być to. Odniósł jednak niezaprzeczalny sukces – postawił mnie na nogi!

Kama
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) definiuje gender jako stworzone przez społeczeństwo role, zachowania, aktywności i atrybuty, jakie dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla mężczyzn i kobiet.Studia wyższe i badania naukowe nad społeczno-kulturową tożsamością płciową prowadzi się na kierunku gender studies. Kierunek ten powstał w Stanach Zjednoczonych w latach 80. XX wieku. Obecnie można go odnaleźć również na uczelniach w Polsce. Istotą studiów gender jest teoria społeczeństwa patriarchalnego, zgodnie z którą kobiety są ofiarami instytucjonalnie utrwalonej męskiej dominacji w społeczeństwie i kulturze. Dominacja ta, uzasadniana naturalną nierównością biologiczną płci, prowadziła do wykluczenia kobiet z najważniejszych obszarów życia społecznego.

 
Polska to nie USA. U nas nie można normalnie rozmawiać o gender – musi być awantura.
Dzisiaj poseł Andrzej Jaworski, szef parlamentarnego zespołu ds. przeciwdziałania ateizacji, zaprosił do Sejmu ks. Dariusza Oko. Ten, w ramach walki z gender, wygłosił osobliwy „wykład” i przedstawił w nim świat jak z horroru. Pełno w nim prostytutek, homoseksualistów, seksu i masturbacji. Ks. Oko nie widzi w gender walki o równouprawnienie kobiet  tylko świat opętanych seksem maniaków seksualnych.
Według ks. Oko mężczyźni żyją w rozpasaniu seksualnym:

„Genderyzm jest promowaniem rozwiązłości, rozpusty. To krzywdzi głównie kobiety. Dlatego mają coraz większe problemy, żeby znaleźć partnera, męża, który byłby stabilny, rozumny. No bo mężczyźni, którzy żyją w rozpasaniu seksualnym nie nadają się na męża. Chcą seksu, nic innego, potem idą do następnej”.

Z uporem maniaka brnął dalej:

„Efektem rewolucji genderowej jest eksplozja prostytucji w Europie. To ma być lepiej dla kobiet? Widać taką prawidłowość: tam gdzie zamykają kościoły, zamykają przedszkola. A otwierają co? Burdele.”

Dalej mówił o seksie z kozą, baranem i z … szafą. W swoich fantazjach określił też seks homoseksualny jako niemożliwy, bo przecież…

„Tłok w silniku porusza się w cylindrze, a nie rurze wydechowej.”

Chyba trochę przesadził, bo ostatnio w mediach mnóstwo było o wyczynach homoseksualnych księży. Zafascynowany swoimi „odkryciami” podsumował, że seks doprowadzi do końca ludzkości!
Ze szczególnym upodobaniem ks. Oko wypowiadał się o masturbacji i o dzieciach. Przestrzegał, że genderyści chcą masturbować dwuletnie dzieci.

„Dzieci, które zostają same w wielkich sypialniach w domach dziecka, gwałcą się, masturbują. Potem robią to przy obiedzie, robią to cały dzień”.

To jego ulubiony temat. Widać dobrze na tym się zna. Wysnuł nawet teorię, że masturbacja jest wynikiem gender! Powołując się na słynny raport Kinseya ks. Oko opowiadał o orgazmach u jedenastomiesięcznych niemowląt! To właśnie czeka  polskie dzieci w żłobkach i przedszkolach. Ma być gorzej niż w Kambodży za Pol Pota. Na szczęście czuwa kościół, który jest mądry, a jego dogmatyczna nauka ochroni nasze dzieci.
Dziennikarze TVN24 uznali, że występ księdza w Sejmie był za krótki i Monika Olejnik zaprosiła go do „Kropki nad i”, by „wykład” dokończył. Rozochocony Oko wznosił się na szczyty ignorancji. Wytłumaczył, że nie może być mowy o równości, bo różnice są i już:

„To już widać u niemowlaka – dziewczynka będzie dłużej oglądać twarz, miny, a chłopak się szybciej znudzi i sięgnie po grzechotkę, bo to już jest w mózgu u nas.”

Propagatorzy gender – twierdzi Oko - są ateistami, komunistami i pedofilami. Doprowadzą do upadku cywilizacji i wyniszczenia ludzkości.
Ten bełkot trwałby w nieskończoność gdyby nie przerywała go dziennikarka.
Miedzy innymi na pytanie, czy arcybiskup Wesołowski jest seksualnym maniakiem, ks. Oko, zbity z tropu, po dłuższym namyśle, niechętnie przyznał, że jest.

W cywilizowanych krajach księża głoszą swoje „prawdy” w kościołach. U nas robią to w parlamencie i publicznych mediach. Jeśli ks. Oko paranoicznie boi się gender, powinien udać się do lekarza specjalisty zamiast do Sejmu. Może ktoś myśli, że ks. Oko jest znanym seksuologiem. Nie, jest teologiem i wykładowcą  Uniwersytetu Papieskiego w Krakowie, publicystą, posiada stopień doktora habilitowanego.
Księdzu chciałem zadedykować stare przysłowie: Jak Bóg chce kogoś ukarać to mu rozum odbiera.

Hari Seldon
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

Naprawdę, cieszę się jak mało kiedy. Nie ma zimy! Cudownie czarne drogi, bez lodu i śniegu. Pobocza czyste. Pług niepotrzebny, saperka leży osamotniona w bagażniku. Do tego słoneczko pojawia się nader często i precz odpędza zimową depresję. Trochę mi rośliny w ogródku głupieją, ale nic to. Jestem szczęśliwym kierowcą, napawam się wygodą jazdy i spokojnie śpię w nocy. Nie odmrażam auta, nie zgarniam śniegu z dachu, nie myślę o utknięciu w zaspie. To jedna z najpiękniejszych zim w moim życiu!
Jedynie dzieci nie rozumieją  mojej euforii ( zdarza mi się pracować z dziećmi). Minki zawiedzione, nadzieja w sercach, że może jednak śnieżek posypie. A tu nic, nic….
Obym nie zapeszyła.
Pozdrawiam radośnie.

 

Kama 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Poruszająca jest śmierć nienarodzonych bliźniąt we Włocławku.
Stało się tak, pomimo, że matka była objęta opieką szpitalną a szpital, w którym przebywała
dysponuje nowoczesną aparaturą medyczną i całodobową salą operacyjną, np. do cesarskiego cięcia.
Niestety, zabrakło kompetentnego lekarza.
Pani Julia Pitera – prominentna działaczka PO, w jednym z programów telewizyjnych,
stwierdziła, że nie bardzo wie co Rząd mógłby zrobić, aby nie dochodziło do takich sytuacji.
To podpowiem.
Należy nauczyć lekarzy szacunku do pacjenta na tzw. „fundusz”.
Życie ludzkie też jest wartością a nie tylko pieniądze za, którymi obecnie, urządzana jest pogoń,
niczym wyścig bolidów w Formule 1.
-  Trzeba wprowadzić zasadę, że lekarz w swoim miejscu pracy jest minimum 15 minut przed jej rozpoczęciem,
pod rygorem odpowiednich sankcji i kar. Prywatnej praktyki oczywiście to nie dotyczy, bo tam lekarze
zwykle się nie spóźniają.
- Należy stworzyć warunki, aby lekarz patrzył na pacjenta jak na chorego a nie jak na „procedurę” NFZ.
W szpitalach należy zlikwidować lekarskie dyżury na telefon.
- Jeśli lekarz świadomie pełni dyżur w dwóch i więcej miejscach jednocześnie – pozbawić go na trzy lata
prawa wykonywania zawodu. Jeśli nastąpi w tym czasie śmierć pacjenta, z jakiejkolwiek przyczyny
a lekarza tam nie było, choć powinien być – pozbawiać tego prawa dożywotnio.
Może wtedy to jakoś ruszy…

(Turkus)  
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Jestem beznadziejna

Skąd ten wniosek? – zapytacie. Zaraz tam beznadziejna. Trzeba wierzyć w siebie, Myśleć  pozytywnie. Otóż, jestem do niczego, bo tak sugeruje  moja poczta mail.
Po pierwsze: jestem stanowczo za gruba! Codziennie dostaję wiadomości w stylu: Kamilo! Schudnij 20 kilogramów w 53 dni. Rewelacyjny sposób na odchudzanie – lekarze załamani!  Jeden dziwny sposób na płaski brzuch!  I dalej w tym stylu. Skąd wiedzą, że jestem za gruba? Nie jestem. Nie zamawiam też w sieci środków na odchudzanie, więc ciasteczka mnie nie wyśledziły. Ale zaraz, kupowałam hula-hop, to może być trop!
Po drugie: jestem bez pieniędzy i koniecznie muszę wziąć pożyczkę, żeby jechać na wakacje, kupić meble, urządzić święta. I takie tam. Najlepiej w Idea Banku. Skąd oni to wiedzą? Szału finansowego nie ma, ale nie jest też źle, a pożyczki nie potrzebuję.
Po trzecie: mój telefon komórkowy jest przestarzały. Potrzebuję smartfona. Mam tylko kliknąć, wygrać  konkurs i proszę. Jest telefon. Tylko, że lubię mój telefon, smartfona nie chcę.
 Po czwarte: muszę się ubezpieczyć. Najlepiej w Avivie. Dom, samochód, życie. Tyle, że z Avivą nie chcę mieć do czynienia o czym informowałam wielokrotnie. Aviva wykiwała mnie, ale to nic. Ubezpieczenie tylko u nich.
Po piąte: bezwzględnie potrzebuję stylistki. To już moja wina, bo kupuję ubrania w sieci. Ale, żeby zaraz stylistka? Nie wiedziałam, że ubieram się aż tak beznadziejnie.
Po szóste; mój mąż jest impotentem i ma manię  prześladowczą! Skąd wiem? Z jego poczty. Musi koniecznie zakupić duży zapas viagry i zamówić program szpiegujący żonę. Program ma zainstalować w jej ( w tym wypadku mojej) komórce i ta dam! Można mnie oskarżyć o zdradę, po czym dać mi w łeb, ewentualnie odstrzelić.

Oczywiście, mogę zainstalować  program, który wrzuci te śmieci do spamu, tyle, że ciekawi mnie co jeszcze we mnie siedzi czego nie wiem. Nie potrzebuję do tego nawet kolorowych pism kobiecych. Tam jeszcze sugerują, że jestem źle umalowana. W wypadku telefonu wrzucam niepokojące mnie numery na czarną listę. Można je sprawdzić na stronie  www.kto-dzwonił? pl. W wypadku poczty jeszcze poczekam, jeśli nie zadziwi mnie czymś nowym zrobię podobnie.

Zatem dzięki mojej poczcie uzyskałam wiele bezcennych informacji:  jestem gruba, biedna, mam stary telefon, jestem źle ubezpieczona i fatalnie się ubieram. O moim mężu lepiej nie wspominać.

Pozdrawiam!

Kama
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Przyszedł do mnie Waldek – redaktor Agencji „Lepka Zdrapka” i pyta:
- Jaki  jest szczyt bezczelności?
- „Wypróżnić się komuś na wycieraczkę, zapukać i poprosić o papier” – natychmiast odpowiedziałem.
- Nie, ku..wa, nie. Tak to było kiedyś – odpowiedział Waldek.
Teraz jest nowa wersja:
- „Zostać posłem, wziąć dziwkę do hotelu a po wszystkim, rozliczyć fakturę za nocleg w sekretariacie Sejmu”.
- Waldek, może to szczyt pazerności a nie bezczelności? – spytałem.
- Myślę, że to bez znaczenia – odpowiedział.

(Turkus) 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci  

Muzyczny relaks:



Kolęda

A ja z innej beczki, Seldonie. Bliżej własnego podwórka, takiego z małej mieścinki.
Chodzi ksiądz po kolędzie, zachodzi do mieszkania moich znajomych. Nie żeby szczególnie pragnęli tej wizyty, ale odmówić nie wypada ( w sumie czemu nie?). Rozmawiają, a w kuchni zmywarka włączona. Kiedy zaczyna wylewać wodę, robi się hałas, ksiądz (młodziutki taki) zrywa się zaniepokojony i pyta :

- Ależ co się dzieje? Jakaż to maszyna zakłóca nasze skupienie?
- To tylko zmywarka. – Koleżanka macha ręką – Proszę się nie przejmować.
- O! – ksiądz na to. I tu zwraca się do męża. – Leniwa żona, co?

Mina mojej koleżanki była zapewne bezcenna. Jej męża chyba też, bo oboje dużo pracują
 i dzielą się domowymi obowiązkami.
 A u mnie kolęda była w sobotę i pech chciał, że nikogo nie było w domu. O!

Kama 
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Czy można nabroić i być bezkarnym? Oczywiście, że tak! Często przydarza się to małym dzieciom.  Czy będąc dorosłym można kłamać, popełniać przestępstwa i też być bezkarnym? Zdrowy rozsadek podpowiada – to niemożliwe. No chyba, że w jakim bantustanie, gdzieś głęboko w dżungli, z dala od cywilizacji i prawa.
Po dzisiejszych rewelacjach Wojciecha Czuchnowskiego z GW, okazuje się, że możliwe. I to w Polsce, w kraju jak najbardziej cywilizowanym, posiadającym sądy, prokuraturę i kodeks karny.

Prokuratura uznała, że Antoni Macierewicz napisał wprawdzie kłamliwy raport z likwidacji WSI, ale nie może za niego odpowiadać przed sądem. Czy to tłumaczenie trzyma się kupy? I czy nie jest to moment, gdy powinna wkroczyć komisja śledcza?

Prokuratura 5 lat badała sprawę i ją umorzyła. Stwierdzono, że poseł Macierewicz popełnił wiele przestępstw: kłamał, pomawiał, naruszał dobra osobiste, itp. Zaraz potem w uzasadnieniu pada stwierdzenie, że autor raportu nie może za to odpowiadać, bo… nie napisał go jako funkcjonariusz publiczny!

Czy to się da wytłumaczyć w jakiś racjonalny sposób? Macierewicz miał dostęp do tajnych dokumentów, do których osoby nie będące funkcjonariuszami nie mogły mieć dostępu. Był wiceministrem w rządzie, działał na zlecenie premiera i za przyzwoleniem prezydenta. Raport opublikowano w Monitorze Polskim i teraz prokuratura twierdzi, że to radosna twórczość prywatnej osoby, za którą państwo (my podatnicy) wypłaca miliony złotych odszkodowań za zamieszczone tam oszczerstwa.

Wobec tej interpretacji zdrowy rozsądek jest bezsilny. Mamy bowiem dwie rzeczywistości: w pierwszej – pomówieni przez Macierewicza rzekomi „przestępcy z WSI” wygrywają masowo procesy o zniesławienie, uzyskując przeprosiny od państwa. Prokurator przyznaje, że w raporcie znaleźli się niesłusznie i doznali przez to „szkód moralnych” oraz „stygmatyzacji”. W rzeczywistości numer dwa – nikt nie jest temu winny.

Absurd goni absurd. W sejmie już pojawił się pomysł powołania komisji śledczej ds. naruszeń prawa w raporcie przez Macierewicza. Za to też zapłacimy. Posłowie już zacierają ręce. Będą kamery, wywiady i sława.
Z decyzji prokuratury wynika, że państwową służbę zlikwidowała osoba prywatna. Czy prokuratura nie obawia się, że i ją ktoś prywatny zwyczajnie zlikwiduje?

Hari Seldon  
http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2017 panoptikum-blogosobliwosci Design by SRS Solutions

  • RSS