Wpisy z okresu: 12.2014

file3431250395716Jak ukradniesz batonik za 99 groszy masz przechlapane – idziesz siedzieć. Jak zabijesz człowieka możesz spokojnie wyjść z sądu. Tak było w przypadku skazanych za zabójstwo jednego z szefów PZU. Zleceniodawca i organizator morderstwa dostali po 25 lat więzienia i nie niepokojeni wyszli z sądu. Na mniejsze kary skazano też innych uczestników zbrodni. Po tym jak skazani wyszli z sali sądowej,  sąd zdecydował o… ich aresztowaniu. Do aresztu udało się doprowadzić tylko jednego. Został zatrzymany, bo pracował jako stróż i administrator w kamienicy.
Bardzo zdziwili się policjanci, że pozostałych skazanych nie zastali ani w luksusowych hotelach, ani w domach. Jak w taniej komedii kryminalnej. Policja tłumaczy się jak „ścigała” jednego z bandytów:

Policjanci dwukrotnie pojechali do hotelu w Brzozie, w którym mieszka Tomasz G. Nie zastali go ani w hotelu, ani w domu. Rozpłynął się w powietrzu.

Okazuje się, że Tomasz G. już siedział i po 3 latach został zwolniony z aresztu. Czyli po 3 latach aresztu ostatecznie odpowiadał z wolnej stopy i po ogłoszeniu wyroku pojechał do domku.
Można pomyśleć, że skazani uciekli z sali sądowej, ale nie. Bezstresowo „odpowiadali” z wolnej stopy! Może zaraz po wyroku powinni sami sobie założyć kajdanki?
Pięciu oskarżonych, 10 lat procesów w sądach, wieloletnie wyroki, a bandyci na wolności.
Odnoszę wrażenie, że wymiar sprawiedliwości zamienia się w wymiar bezmyślności.

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

file000542192286Czy parafianie z Brzeźnia w woj. łódzkim nie są zbyt bystrzy i pasterz musi ich instruować? Chyba tak, bo księża z miejscowej parafii wydali specjalną instrukcję w sprawie wizyty duszpasterskiej. Chodzi o tzw. kolędę, do której trzeba się odpowiednio przygotować.
Instrukcja tradycyjnie nakazuje nakryć białym obrusem stół i postawić krzyż. Obowiązkowa jest obecność Pisma Świętego i wody święconej.
Dalej już tradycyjnie nie jest. Oto obowiązek wożenia księdza samochodem po wioskach spoczął na sołtysach:

…za co mogą się cieszyć przywilejem pierwszeństwa kolędy, jeżeli zechcą, albo zakończenia kolędy u siebie, gdyby zechcieli postawić kolację.

Szczegółowo określono sposób żywienia:

Gdyby ktoś planował postawić śniadanie, to prosimy od g. 8.00, żeby potem nie przedłużać oczekiwania w innych domach. Tak samo, gdyby ktoś chciał postawić obiad, to niech o tym wie cała Wioska, aby trafniej przewidywać przybycie kapłana.

Instrukcja poucza, że  w czasie kolęd będą zbierane dobrowolne datki na remont dachu kościoła. Wyraźnie zastrzeżono tematykę rozmowy z księdzem:

Bardzo też prosimy, aby w spotkaniach nie tracić czasu na rozmowy o pogodzie, bo nie mamy na nią wpływu, jak i też o polityce, bo wmówiono już wszystkim, że PSL, dawniej ZSL i PO, dawniej Unia Wolności, są jedynym lekarstwem na wszystkie bolączki i nieprawości w naszej Ojczyźnie.

Bardzo urokliwa i jasna instrukcja. Poza tradycją widać nowoczesność – samochody z kierowcami. Jakoś trudno uwierzyć, że ksiądz nie ma samochodu… Poza tym wychodząc na kolędę rano, może sobie ksiądz zjeść śniadanie na plebani. Brakuje tylko wskazówek, co ma być podane na obiad. To  ułatwiłoby  sprawunki gospodyni.
Jednym słowem organizacja na medal. A nie można tak od serca po prostu porozmawiać?

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

woeuriePrezydent Słupska, Robert Biedroń, zmienia przyzwyczajenia urzędników. Zmniejszy liczbę służbowych samochodów. Ograniczy korzystanie z nich i wypłaty kilometrówek. Tym sposobem zaoszczędzi 5 milionów w budżecie miasta.
Biedroń podróżuje rowerem i autobusami. Taki prezydent przydałby się w każdym mieście.
Urzędnikom to się nie spodoba. Urzędnik genetycznie brzydzi się  rowerem. Ego urzędnika, który nie porusza się pojazdem spalinowym, jest urażone, a urzędnik sfrustrowany. Większość tzw. władzy żyje u nas tak, jakby auta służbowe były ich prywatnymi. Panuje totalne rozpasanie, bo przecież zarządzają kasą „niczyją”, czyli naszą. Jeśli zarzucić im rozrzutność, to zaraz mówią o demagogii. Budżet pewnie jeszcze by zyskał, gdyby prezydent zwolnił z urzędu nierobów i nieudaczników.
Zobaczymy czy Biedroniowi wystarczy wytrwałości. W Poznaniu nowy prezydent też w czasie kampanii jeździł rowerem. Zapowiadał koniec limuzyn. Już na zaprzysiężenie przyjechał taksówką. Od czasu wyborów nikt go na rowerze nie widział.
Każde posunięcie Biedronia będzie teraz dokładnie analizowane. Mam wrażenie, że media czekają na jakieś jego potknięcie i traktują Biedronia jako ciekawostkę przyrodniczą.
Powodzenia, Panie prezydencie…

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

astronaut-11080_640Bieżący rok przyniósł wiele ciekawych odkryć i osiągnięć naukowych. Osiągnięcia są imponujące. Ich analiza wskazuje, że świat znowu nam ucieka. Warto przyjrzeć się im z perspektywy polskiej rzeczywistości.

Reaktor Bruce’a Wayne’a
Koncern Lockheed Martin. ogłosił, że doprowadził do pierwszej, przeprowadzonej na małą skalę w pełni kontrolowanej syntezy termojądrowej. Dokonał tego w reaktorze tak małych rozmiarów, że można go zmieścić w bagażniku samochodu.

Walenie równe człowiekowi
Przełomową decyzję podjęło ministerstwo środowiska Indii. Indie zdecydowały w tym roku, że delfiny jaki i inne walenie charakteryzują się wysoką inteligencją i nadały im status “Non-Human Person” (dosłownie “osoba nie-ludzka”). I jako takie powinny korzystać ze
specjalnych praw. Zakazano zakładania w kraju delfinariów oraz trzymania tych zwierząt w niewoli w celach rozrywkowych. Takie praktyki uznano za niedopuszczalne z moralnego punktu widzenia.

Modyfikowanie DNA
Dr Jennifer Dounda z Uniwersytetu Berkley w Kalifornii badając jak bakterie radzą sobie z wirusem grypy odkryła mechanizm pozwalający wprowadzać zmiany w strukturze DNA człowieka. Nazwano go CRISPR. Okazało się, że bakterie zabijają wirusy wycinając kawałek ich DNA i wprowadzając w to miejsce obcą informację genetyczną. wyeliminować chorobę dziedziczną. oszczędzić wielu ludziom cierpienia w ciągu późniejszego życia.

Klon i hodowla komórek serca i skóry
Naukowcy z Oregon Health and Science University wyhodowali wyspecjalizowane komórki skóry i serca. Pokonano w ten sposób pierwszy krok w kierunku użycia komórek macierzystych do transplantacji organów, które być może pewnego dnia będą hodowane na masową skalę i staną się podstawą medycyny przyszłości.

To robi wrażenie. A w Polsce? Coraz głośniej mówi się o złej, a nawet fatalnej kondycji polskiej nauki i szkolnictwa wyższego. Nic dziwnego, w sprawach nauki wypowiadają się politycy. Naukę zastępuje ideologia.
Trybunał Konstytucyjny zakwestionował zakaz uboju rytualnego i uznał wolność religijną za „wartość absolutną”. Jednym słowem, zamiast praw zwierząt mamy wolność zabijania „na żywca” w celach religijnych. Orzeczenie Trybunału wsparł ideolog i szef Telewizji Republika – Tomasz Terlikowski. Powołując się na List św. Pawła do Rzymian obwieścił, że zwierzęta nie mają praw, a ich ochrona prowadzi do aborcji i eksperymentów na ludzkich płodach. Mamy problem nie tylko z prawami zwierząt. Oto  posłowie PO, PiS i SP wspólnie zablokowali głosowanie w sprawie konwencji o zwalczaniu przemocy wobec kobiet. Największymi przeciwnikami praw kobiet w Polsce są.. kobiety! Posłanki Małgorzata Sadurska, Marzena Wróbel i Beata Kempa uznały konwencję broniącą kobiety i rodzinę za szkodliwą, godzącą w chrześcijański system wartości. To kpina czy szaleństwo?  Pani Wróbel poszła najdalej i zaprotestowała, żeby ktokolwiek ją wyzwalał z tradycji, kultury i z historii narodu.
Aż 97 proc. klimatologów jest zgodnych co do tego, że globalne ocieplenie to efekt działań człowieka. Nie wiadomo dlaczego nasi politycy zachęcają do zwiększania spalania węgla. Ten XIX-wieczny sposób uzyskiwania energii uważają za nieszkodliwy. Dwutlenek węgla traktują jedynie jako dodatek do wody gazowanej.
Kontestowane, lub wręcz obrzydzane są badania genetyczne, w tym GMO. Straszenie ludzi GMO jest ostatnio bardzo modne. „Polacy w swej większości (zapewne 3/4 społeczeństwa), traktują genetycznie zmodyfikowane organizmy(GMO) tak samo jak UFO i potwora z Loch Ness: nikt nie ma reproduktywnych dowodów ich istnienia, ale każdy się boi, bowiem nie wiadomo, co może się zdarzyć. A przecież GMO to zwyczajny produkt innowacyjnej technologii, tak jak kuchenka mikrofalowa czy telefon komórkowy”.
Jak widać cywilizacja nie dociera tam, gdzie panują politycy, kler i ideologia. Skąd ten strach przed innowacyjną technologią i postępem naukowym? Może w nowym roku ktoś spowoduje, że znajdziemy się tam, gdzie cywilizacja poszła do przodu i pod względem techniki i praw człowieka już jest w XXI wieku.

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

DSC_0059Mam koleżankę – niewierzącą albo agnostyczkę, trudno powiedzieć. Z kolei moja druga koleżanka, do tej pory wierząca słabo (bo nie wiem jak to określić) stała się nagle wierząca mocniej. I zadała koleżance ateistce zaczepne pytanie:
- Skoro nie wierzysz, nie chodzisz do kościoła, to kompletnie nie rozumiem dlaczego obchodzisz Boże Narodzenie?! – koleżanka była dość oburzona. Nadmieniam, że lata wcześniej też wiary nie deklarowała, do kościoła nie chadzała. Teraz tak.
- Bo lubię święta – odparła spokojnie koleżanka bez wiary. Chociaż podejrzewam, że wierzy w różne rzeczy, na przykład w ludzkie dobro.
Niezrażona ciągnęła dalej:
- Lubię święta i choinkę  – kojarzy mi się z dzieciństwem. Uwielbiam zapach świątecznych potraw i to, że razem z mamą i moją córką je przygotowujemy. Podobają mi się i wzruszają kolędy. Przedświąteczny pośpiech i przygotowania tez mi się podobają. Lubię świąteczne życzenia. Dla mnie to wszystko tradycja, nawet jeżeli dla mnie nie ma religijnego wymiaru – pozostaje tradycją, która z przyjemnością kultywuję.  Lubię bożonarodzeniowe historie – te o narodzinach Jezusa także. Nie wierzę w nią, ale ją lubię. Kto mi zabroni kultywować tradycję? Chcesz jeszcze o coś spytać? – spojrzała na koleżankę pytająco.
- Nie, nie – bąknęła tamta. Powróciłyśmy do innych tematów.

Pozdrawiam Wszystkich Czytelników życząc cudownego Bożego Narodzenia!

Kama

http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

imagesCA2TD2KCDziś wigilia, a jak wigilia to karp! Przyrządzany na różne sposoby. W galarecie, smażony, po żydowsku i jak kto woli. Karpia nie będziemy jeść żywego, trzeba go uśmiercić. I tu, jak co roku, zaczyna się problem. Jak już człowiek ma ochotę zjeść karpia – niech kupi i je na zdrowie – ale niech kupi już zabitego. Przecież cały rok ludzie kupują martwe ryby i nie mają z tym problemu. Co to za tradycja, że człowiek musi sobie zarżnąć rybę w domu, albo gonić ją z młotkiem po łazience?
Zanim jednak zabierzemy się za karpia, zobaczmy co to za gagatek. To ryba, która nienawidzi świąt Bożego Narodzenia i w Wigilię nie odzywa się ludzkim głosem. Uwaga, gatunek należy do bardzo niebezpiecznych, zdarzały się śmiertelne zadławienia, lub perforacja przełyku jego ościami. Karp wzbudza tak skrajne emocje, że w jego sprawie zabierały głos osoby publiczne. Lech Wałęsa zaproponował: Prądem skurczybyka! Łaskawym okiem spojrzał Aleksander Kwaśniewski: Rybka lubi pływać… Marek Belka krótko: Opodatkować. Antoni Macierewicz bez namysłu: Najpierw zlustrować i przed komisję śledczą. Andrzej Seremet: Jeśli nie oskarżał w procesach politycznych to na wiceministra!
Zabijanie karpi na święta to robota dla facetów. Panowie, ten obowiązek czeka prędzej czy później każdego z nas. Pokażcie swojej dziewczynie, mamie, cioci, babci itd., że znacie się na rzeczy i potraficie szybko zabić karpia. Aby zabić świątecznego karpia, potrzeba siły ciała i hartu ducha. W związku z tym nasza redakcja rozesłała czytelnikom ankiety, w których mieli opowiedzieć o swoich doświadczeniach z karpiem. Oto wybrane:

Po raz pierwszy zabiłam karpia w dzieciństwie. A właściwie wszystkie pięć karpi. Za jednym zamachem. Strącając jakieś kosmetyczne gówno do wanny.

Nikt nie chce zarżnąć karpia. Nawet mój tata nie ma jaj!

Mamy karpia.  W łazience.  Pluska się w naszej wannie, którą potem będę musiała umyć. Jest wielki, śliski i brzydki. I ma zostać przeznaczony na kolację. I tu zaczyna się problem. Żeby karp wylądował na stole, musimy go najpierw zamordować. Tylko, że nikt tego nie chce zrobić. Wszyscy uciekają gdzie pierz rośnie, bo przecież takie niewinne zwierzę nie może zostać zarżnięte. Gdyby babcia żyła…

A w jaki sposób mam humanitarnie ukatrupić karpia? Wezmę go do domu w ładnym przestronnym pojemniku czy rynience, i mam wpuścić do wanny? A potem kto mi go zabije? Prokurator Generalny ostrzega:” nie zabijaj ryb samodzielnie w domu”. To kogo mam prosić, weterynarza?

W filmie „Ja wam pokażę” wigilijnego karpia zabijał… chłopczyk w wieku szkolnym, bo wszyscy dorośli stanowczo odmówili wykonania egzekucji. W swojej słynnej książce kucharskiej Alicja B. Toklas, która gotowała m.in. dla Ernesta Hemingwaya i Pabla Picassa, napisała: „należy pogodzić się z faktem, że zanim rozpocznie się jakakolwiek kuchenna historia, zbrodnia jest nieunikniona”.
Lubię jeść ryby, ale nigdy nie przekonałem się do karpia, tłusty  i zalatuje mulistym dnem. Rozumiem, gusta są różne. Okazuje się jednak, że wielu ludzi wcina biedaka pomimo tego, że wcale im nie smakuje. Trudno mi doszukać się elementów magii świątecznej w na wpół śniętej rybie taszczonej do domu w foliowej torbie. Rybie, która wcześniej przez kilka dni tłukła się po beczkach, następnie spędza jakiś czas w wannie, dręczona przez najmłodsze pociechy, by w końcu zostać mozolnie ubita w piwnicy przez jakiegoś domorosłego rzeźnika.
Zdarza się, że nowy mieszkaniec łazienki tak się zaprzyjaźnia z rodziną, że zamiast niego na wigilijnym stole ląduje morszczuk po grecku. A karpika wypuszcza się do pobliskiej rzeki. Ale to rzadkie przypadki.

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

Christmas_Tree_2010_001- Dlaczego zapakowałaś bombki razem z łańcuchami? – nie może wyjść ze zdumienia mój małżonek.
- Bo pudełka ktoś wyrzucił i myślałam, że w łańcuchach będą bezpieczne….
- Nie były – warknął mąż i poszedł spłukać krew z rąk. Ocalała jedna bombka.
Potem wypłynęła sprawa stojaka pod choinkę.
- Jadę kupić jakieś śrubki, bo zeszłoroczne zginęły – oświadczył. Jak powiedział, tak zrobił. Gdy choinka już pięknie stała (choć trochę wygina się w lewo, ale co tam), pojawił się problem przedłużacza. W całym domu wymiotło przedłużacze, a te których nie wymiotło okazały się niezbędne w pełnionej obecnie funkcji.
- Córeczka studentka coś zabierała – przypomniałam sobie.
- Fakt! – zawtórowała moja mama. – Ale – dodała – co z lampkami na zewnątrz? W zeszłym roku tak ładnie świerczek się świecił….
Rozpoczęliśmy gorączkowe poszukiwania: strych, garderoba, garaż i inne prawdopodobne miejsca. Nie ma, nie ma, nie ma!
- A w zeszłym roku nie poszły do kubła? Chyba się zepsuły, nie? – przypomniał mój teść.
Rzeczywiście, mogło tak być, ale kompletnie nie pamiętam. Dość, że lampek nie ma. Przedłużacza nie ma. Bombek jakby za mało.
- Może stroik zrobimy? – zaproponowałam nieśmiało – taki z jedną bombką i bez światełek?
I po kłopocie!
- Ty to Kamila już całkiem zwariowałaś! –huknął małżonek, a pozostali kiwali głowami.
- Co to za święta będą? Jutro pojedziemy do galerii i kupimy co trzeba. Przede wszystkim po  te perfumy, które córeczka chciała pod choinkę.
Pojechaliśmy. Perfum oczywiście nie było.  (Hally Berry, wersja żółta). Nigdzie.
Wieczorem dzwoni córcia:
- Słuchajcie…. Chyba nie przyjadę na święta. Zmienniczka miała wypadek, muszę wziąć za nią jej godziny. – Córeczka głosik miała dość nieszczęśliwy, ale cóż, chce dorobić do studiów. W sumie dobrze.
- To może wrócimy do stroika – bąknęłam – skoro młodej nie będzie…
- I kto wymyślił święta? – zadumała się moja mama – tylko się musimy denerwować…
Też czasem tak macie?
Pozdrawiam świątecznie i – mimo wszystko – optymistycznie!
Kama


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

1401517029ihs5iZbliżają się wyjątkowo długie Święta. Dotarło to do mnie już rankiem,
21 grudnia, w niedzielę. Spałem, bo późnym wieczorem wróciłem
z podróży. Chwilę przed 10 rano usłyszałem  chóralny,
jakby biesiadny, śpiew. To były słowa kolędy.
W  półśnie zacząłem  tłuc w rury od  kaloryfera.
Myślałem, że Pan Darek – mój sąsiad , kończy rano mocnym akordem,
imprezę imieninową.
Odniosłem wrażenie, że są co najmniej po litrze na głowę!
- Co robisz!- krzyknęła, wbiegając do sypialni, żona.
To ja radia słucham. „7 dzień tygodnia”. U Moniki Olejnik zaproszeni goście kolędy śpiewają.
Poje..ło ich?  – pomyślałem. Przecież Święta dopiero za kilka dni .
Wszystko to szybko ucichło  więc  przewróciłem się na drugi bok i śpię dalej.
15 minut później odezwał się dzwonek do drzwi.
- Otwórz proszę, krzyknęła żona z łazienki.
Otwieram a tu jakiś gość, na oko ze 20 lat, zaczyna śpiewać  „Przybieżeli  do Betlejem pasterze…”.
Tak mnie wku..ił, że natychmiast zacząłem, na zasadzie, który głośniej, śpiewać razem z nim.
Nagle wyszła sąsiadka z  naprzeciwka . Włożyła mi 5 zł w rękę i mówi. „Daj pan spokój” .
Klient, który dzwonił do mnie, stał przez chwilę zaskoczony.
Wykorzystałem to i szybko wycofałem się, zamykając drzwi  do  mieszkania.
Dzwonił  zawzięcie jeszcze kilka razy.
Nie otworzyłem, bo doszedłem do wniosku, że musi jeszcze doskonalić technikę.

(Turkus)

http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:



file000546070711W popularnej „Familiadzie” na pytanie: „Jakiego znasz jadowitego węża?”, studentka politechniki odpowiedziała: „ZASKRONIEC”, a studentka biologii: „PYTON”. 30 lat temu nawet dzieci  w IV klasie wiedziały co to jest zaskroniec, za to nie miały pojęcia jak się nazywa miejscowy proboszcz czy biskup.
W ostatnim czasie coraz głośniej mówi się o złej, a nawet fatalnej kondycji polskiej nauki i szkolnictwa wyższego. Publikowane analizy dotyczące kondycji nauki w poszczególnych państwach  wskazują, że z nauką polską nie dzieje się dobrze. W tegorocznej edycji rankingu uczelni najwyżej sklasyfikowana polska wyższa szkoła – Uniwersytet Warszawski – zajęła 338 miejsce. Problem wyższej edukacji zaczyna się jednak wcześniej.
Czego uczą się dzieci w szkole? Zainteresował się tym ojciec ucznia pierwszej klasy liceum o profilu matematyczno-inżynieryjnym, z rozszerzonym programem nauczania matematyki i fizyki. Mocno się zdziwił kiedy zobaczył układ przedmiotów. Informatyka i chemia tylko w pierwszej klasie, za to religia… przez trzy lata liceum, dwa razy w tygodniu:

Mamy taki figielek: dwie godziny lekcyjne religii przez trzy lata liceum – domyślam się, że w klasie drugiej i trzeciej jedna godzina religii będzie o profilu biologicznym, a druga chemicznym. Jest to powrót do średniowiecza – nie ma wątpliwości ojciec licealisty.

Próbował interweniować. Najpierw w szkole, gdzie odesłano go do kuratorium. Potem próbował w ministerstwie, też bez skutku. Zaskoczona jest też minister nauki i szkolnictwa wyższego, prof. Lena Kolarska i  twierdzi, że to sprawa minister edukacji. Pani minister radzi, by domagać się zmian programu  w szkole i w kuratorium, bo sama nie może ingerować. Jak to w Polsce, bezradność i spychologia.
Zaskoczeni są też naukowcy. Prezes Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, prof. Maciej Żylicz stwierdził, że trzeba wprowadzić gruntowne zmiany w całym systemie edukacji, a zacząć od przedszkoli i szkół podstawowych. No i zaczęto, tylko nie tak jak myśli profesor. Religia jest już w przedszkolach, szkołach podstawowych i gimnazjach. Problem nie dotyczy tylko liceum. Gimnazjalista ma w planie lekcji raz w tygodniu chemię, fizykę i biologię, za to religia jest najważniejsza i w każdym roku szkolnym są dwie godziny tygodniowo. Rodzice się dziwią, nawet minister nauki się dziwi, a wraz z nią wykładowcy. W liceum może dziś być znacznie więcej godzin religii niż przedmiotów ścisłych. Efekt jest taki, że od pierwszej klasy do matury uczniowie spędzają na religii grubo ponad 500 godzin, a na informatyce (jeśli nie wybiorą rozszerzonej) nawet nie 400, podobnie na historii czy geografii.

Budzi zdziwienie, że w obecnych czasach młodzi Polacy mają dwie godziny lekcji religii w tygodniu. Te dwie godziny mogłyby być wykorzystane w inny, bardziej pożyteczny sposób. Na przykład, wiemy, że bez odpowiedniej ilości i jakości lekcji biologii nie będzie wybitnych biologów, a bez fizyki nie będzie Nobla z fizyki. Tymczasem według badań socjologicznych (m.in. prof. J.Baniaka z Poznania) wielu gimnazjalistów polskich  do Trójcy Świętej – podstawowej kategorii religii katolickiej – zaliczyć potrafi Madonnę, Józefa-cieślę i Jana Pawła II…
Dzisiaj biskupi i domagają się religii na maturze. Takie czasy! Skłodowska-Curie nam niepotrzebna. Za to niedługo Polak zdobędzie Nagrodę Nobla z religii!

Hari Seldon


http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:

1352410867wf0muKuria Generalna zakonu żebraczego franciszkanów,  straciła
miliony euro. Te wyżebrane miliony, ubodzy braciszkowie
ulokowali  w spółkach, z siedzibami w Szwajcarii. Niestety,
okazało się, że spółki te, inwestowały pieniądze w handel
bronią i narkotykami. Sprawa wyszła na jaw i szwajcarska
prokuratura, kasę,  zainwestowaną w przestępczą działalność,
skonfiskowała. Kurię Generalną, doprowadziło to na skraj bankructwa.
Franciszkanie –  jak wiadomo, deklarują skromne i ubogie życie.
Może ta sytuacja to nie przypadek?! Może to jakiś znak?!
-  Zwyczajnie,  chciwym i żądnym  pomnażania dóbr doczesnych braciszkom,
Stwórca, po prostu „przestawił zwrotnicę”, usiłując  boleśnie przypomnieć,
że powinni podążać  drogą  św. Franciszka z Asyżu ? I Papieża Franciszka, też!

P.S.

A może wzorem innych żyjących ubogo, zamiast inwestować  w handel bronią i narkotykami
- należy hodować np. daniele. Święta blisko. Szopka – jak znalazł!

(Turkus)

http://www.facebook.com/PanoptikumBlogosobliwosci

Muzyczny relaks:



Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2018 panoptikum-blogosobliwosci Design by SRS Solutions

  • RSS